1/20/15

Dlaczego weganie jedzą zamienniki produktów zwierzęcych ?

To pytanie powraca jak bumerang. Pojawia się pod moimi wpisami, wypowiedziami czy zdjęciami. Każdy, kto je zgodnie z zasadami weganizmu i od czasu do czasu pokazuje wegańskie zamienniki produktów zwierzęczych dostaje pytanie :
Dlaczego ?


Po co zrezygnowałeś z mięsa, gdy teraz wcinasz parówki sojowe ?
Dlaczego to jesz skoro jest to sztuczne i tylko udaje produkt zwierzęcy ?


Ludzie przechodzą na weganizm z różnych powodów. W miarę zagłębiania się w temat, zmienia się powoli sposób patrzenia na otaczające nas zwierzęta, na przemysł, na nasze zdrowie itp. Jednak pewne upodobania smakowe nadal pozostają. I nie ma w tym nic dziwnego czy złego.

Dzięki zamiennikom część osób łagodniej przechodzi zmianę diety. Sama nigdy nie jadłam dużo wędlin, mięsa, serów itp., więc po zamienniki sięgałam głównie z ciekawości. Zastanawiałam się czy produkty roślinne rzeczywiście mogą smakować jak te mięsne, czy naprawdę wegańskie zamienniki to bezsmakowa papk.

To że odrzucamy z różnych powodów produkty zwierzęce, nie oznacza że nie tęsknimi np. za jajecznicą. Czy to oznacza, że każdy weganin codziennie cierpi i płacze mieszając swoją tofucznicę (wegański zamiennik jajecznicy, przepis klik) ? Nie, po prostu nasze kubki smakowe chcą czasami powrócić do dawnych smaków.

Jak jest w moim przypadku ? Czy czegoś szczególnie mi brakuje ?
Nie, ale lubie od czasu do czasu zjeść wspomnianą wyżej tofucznicę, wegańskiego burgera czy wegańską rybę. Ogromny świat warzyw oraz przypraw umożliwa “kopiowanie” zdecydowanej większość produktów zwierzęcych. Kopie są tak dobre, że nie raz zagorzali mięsożercy daja się nabrać. Sama to testowałam na znajomych nie raz :D 

Jeden weganim będzie wcinał michę zmieniaków z warzywami, a inny będzie preferował sojowe kotlety. Czy zamienniki są złe ? Osobiście uważam, że produkty gotowe typu kiełbaski, wedliny, kotlety itp. to najczęściej wegański junk food. Choć w składzie nie znajduje się nic co pochodzi od zwierząt, można doszukać się często sporej ilości chemicznych dodatkow. Dlatego ten rodzaj zamienników pojawi się u mnie rzadko.



W restauracjach często podają tofu pod różną postacią. Uważam, że zrobienie dobrego dania z tofu wymaga dużych umiejętności. Tofu smakuje mi czasami w sałatkach, lub jako tofucznica, ale wszystko inne jest dla mnie bez smaku.
Co jeszcze udaje mięso ? Seitan. Jest to produkt otrzymywany z mąki pszennej, bomba glutenowa, jednak w połączeniu z wodą przypomina konsystencją mięso. Można go piec, gotować czy smażyć.  Nie przepadam za sietan, podobnie jak tofu, musi być dobrze przygotowany innaczej smakuje jak … gąbka.

Tutaj przykładowo, mix warzyw z tofu :


A tu wegański "chińczyk" z seitan :


Wole sama przygtować sobie np. kotlety warzywne niż korzystać z gotowych, sojowych mieszanek. Wiele zamienników pochodzi właśnie z ziaren sojowych. Podejrzewam też , że dlatego tak wiele osób myśli, że weganizm to sama soja. Spokojnie można trzymać się zdrowo i smacznie diety wegańskiej bez sojowych zamienników. Świat smaków roślinnych jest ogromny. Czasami aż sama się dziwie jakie to wszystko smaczne.


Kolejny minus zamienników produktów zwierzęcych to ich cena. Takie produkty nie są najtańsze, czasami też dostęp do nich jest ograniczony. Można kupić karton mleka sojowego za 15 zł, ale można też niskim kosztem zrobić domowe mleko roślinne.

To też kolejny powód dla którego część z Was mówi, że weganizm jest drogi.
Zamienniki są drogie, naturalny weganizm już nie.

Na koniec odsyłam Was jeszcze do dwóch ciekawych wpisów na temat tego czy weganizm w Polsce jest drogi  :


nissiax83

55 comments:

  1. zdecydowanie zgadzam się z twoim zdaniem że lepiej samemu przygotować coś z warzyw, kasz. Ja jestem wegetarianką, więc mam sprawę nieco ułatwioną, ale i tak - junk foodu wege nie jadam :)
    zapraszam: http://iluminatium-mundi.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. Wole sobie sama przygotowywać jedzenie, jak najdalej od chemii :)

    ReplyDelete
  3. mimo, ze bardzo lubie Twojego bloga i Vloga, musze przyznac, ze tematy weganskie zaczynaja mnie nudzic, a nawet irytowac. Fajnie byloby, gdyby ten temat zszedl na dalszy plan. Ciagle tlumaczenie co jesz i dlaczego. To Twoja sprawa, lubisz to jedz, ok. Ile razy mozna ten temat walkowac.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję za uwagę, jednak dieta wegańska jest obecnie częścią mojego życia, wprowadziła bardzo dużo pozytywnych zmian i mam zamiar dalej o niej pisać / mówić.Zwłaszcza, że zainteresowanie za strony moich widzów jest bardzo duże. Rozumiem, że nie każdego będzie to interesować, jednak ten blog czy kanał YT to mój osobisty kawałek sieci i chcę tutaj poruszać tematy które są dla mnie ważne.

      Delete
    2. Dokładnie! Każdy ma prawo publikować, co mu się żywnie podoba. My się zmieniamy, i nasza dieta też! Mi się bardzo podobają tematy o weganizmie (sama jestem weganką), czy też jodze, którą kocham. Bardzo przyjemnie mi się czyta czy słucha o kosmetykach chociaż to kompletnie nie moja działka (totalny nieoranizm kosmetyczny). Można wiele ciekawych rzeczy dowiedzieć się oglądając to, co publikuje Agnieszka. Czy to nas interesuje, czy nie zawsze warto mieć jakąś wiedzę na dany temat, aby biorąc udział w dyskusjach mieć zdanie podparte chociażby podstawową wiedzą :)

      Zatem Agnieszko, rób to co lubisz i pisz, o tym co Cię interesuje! Zawsze będą Ci, którzy z ciekawością Cię wysłuchają :)

      Delete
    3. Zgadzam się z Kinga N. Zamienniki...serio? Teraz to ja mam wrażenie, że ten temat pojawia się u Nissiax tak często bo jest to wciąż kontrowersyjne. Dlatego przestałam subskrybować jej kanał. Zostałam na jakiś czas na jej blogu, ale to tez już nie ma sensu.

      Delete
    4. Zgadzam sie z Agnieszka a jak ktos nie chce to wystarczy nieczytac

      Delete
    5. Jeśli kogoś nie interesuje temat, to nie rozumiem po co czyta. Sama od wielu lat jestem wegetarianką, a od dwóch lat próbuję przejść na weganizm i wiem, że jest to temat rzeka. Cały czas trzeba coś doczytywać, dowiadywać się więcej, eksperymentować ze smakami. Takich ludzi jest wielu i mamy szczęście, że wśród tej komercyjnej papki jest z nami głos rozsądku w postaci Agnieszki :)

      Delete
    6. Tak, Agnieszka ma prawo publikować co lubi i co zajmuje jej życie, ale ja zaczęłam subskrybować kanał ze względu na tematy związane z kosmetologią - o weganizmie nie czytam bo mnie nudzi i z utęsknieniem czekam na filmy/wpisy związane z kosmetykami :) Na blogu czy YT można pominąć czytanie i oglądanie, ale na Instagramie się nie da i szczerze mówiąc dość już mam oglądania warzyw itp. bo jest ich znacznie więcej niż tych rzeczy kosmetycznych :(

      Delete
    7. Mnie bardzo temat interesuje sam przeszłam na weganizm choć czasami trafi sie wpadka :( Pisz o tym jak najwięcej ;)

      Delete
  4. Jak ten mix warzyw z tofu wygląda smakowicie :)

    ReplyDelete
  5. Zastanawiałam się nad tymi zamiennikami czy ktoś to w ogóle je, przecież masa tam składników chemicznych. Najlepiej przygotować coś samemu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. są lepsze i gorsze zamiennik, patrząc na półki sklepowe wzięcie mają bardzo duże ale nigdy nie będzie to to samo co danie zrobione w domu

      Delete
  6. Wszystkie Twoje dania wyglądają przepysznie ;) Mnie do mięsa nigdy nie ciągnęło i np. prawdziwego salami nie jadłam nigdy i spróbowałam dopiero wędlinę sojowym o tym smaku z ciekawości i nawet nie miałam do czego porównać. To samo z białymi kiełbaskami. Kiedyś bardzo lubiłam pasztet sojowy o smaku pomidorowym, ale odkąd robię sama roślinne pasztety czy inne smarowidła na kanapki, to takie produkty kupuję tylko z ciekawości. Część z nich niestety jak dla mnie jest strasznie słona :/ Notka jak zawsze ciekawa i bardzo przyjemnie się czyta ;) Pozdrawiam ;)

    ReplyDelete
  7. Ciekawy wpis, zawsze mnie interesowała odp na pytanie: Dlaczego? Sama nie jadam zbyt często zamienników, ewentualnie kotlety sojowe, które lubi też moja rodzina :)

    ReplyDelete
  8. Mi na takie rzeczy szkoda kasy po prostu :) Wczoraj zrobiłam sobie wegańskie samosy i dało mi to wiele satysfakcji, chociaż trochę z tym zabawy :P Ale tak naprawdę to żadna filozofia ugotować sobie kaszę czy ziemniaki z dobrym warzywnym sosem :) i to jest mega tanie :)

    ReplyDelete
  9. ja nie jestem weganką ani wegetarianką, ale chętnie spróbowałabym przejść na którąś z tych diet ;3 wiem, że mięso nie jest dla mnie najlepsze ( i nie jest to mój żaden wymysł), ale do tej pory nie udało mi się z niego zrezygnować ;/

    ReplyDelete
  10. Jejku jak te warzywa świetnie wygladają ;) uwielbiam ;) ludzie ktorrzy nie jedza mięsa sa ponoc spokojniejsi, i faktycznie ta teoria ma racje bytu wsrod moich znajomych ;) jadlam wczoraj przepyszne kotleciki warzywne z pure ziemniaczanym - pycha!
    Ps: uwielbiam Twoje filmiki ;)

    http://enormouslycheap.blogspot.com/

    ReplyDelete
  11. Jejciu,jakie pyszności u Ciebie :)

    ReplyDelete
  12. Chińczyka nigdy nie lubiłam, ale chętnie spróbowałabym wegańskiej wersji z seitanem :) Od kiedy rzuciłam mięso z chęcią czytam co jadasz, zawsze to jakaś inspiracja do spróbowania nowego dania :) Pozdrawiam! :))

    ReplyDelete
  13. Pamiętam, że jako dziecko uwielbiałam kotlety sojowe, choć od jakiegoś czasu staram się jej unikać ze względu na GMO, muszę jednak przyznać, że za bardzo nie interesowałam się tym tematem. Ostatnio przygotowałam pasztet z soczewicy, i choć nie jest wegański (jajka) to jest moim absolutnym faworytem :) A pytania w stylu "dlaczego?" zawsze nasuwają mi jedną odpowiedź "a dlaczego nie?" ;)

    ReplyDelete
  14. Mnie od junk food uratował blog Jadlonomii ;-) I zgadzam się z wypowiedzią wyżej -botowe dania są mega słone tzn ja je tak odczuwam, od kiedy sama gotuję i używam świeżych przypraw :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jadłonamia to wspaniały blog, kopalnia cudownych przepisów

      Delete
  15. Podziwiam Cię za trwanie w diecie wegańskiej ;]

    ReplyDelete
  16. Nasze pierwsze wegańskie rachunki spożywcze były wyższe niż wcześniej. Nieznacznie - o jakieś 150 – 200 złotych miesięcznie. Eksperymentowaliśmy, chcieliśmy wielu wcześniej nieużywanych rzeczy spróbować, wyrobić sobie opinię. Poza tym „wyczyściliśmy” lodówkę z tego, czego nie zamierzaliśmy już dłużej używać i potrzebowaliśmy wielu nowych produktów. Teraz jednak to wszystko wraca do normy i nie wywołuje żadnego widocznego uszczerbku na naszym portfelu. Wegańskie sery, kiełbaski, parówki – to fajne ciekawostki, od czasu do czasu. Ale podstawą diety wegańskiej faktycznie są produkty tanie i bardzo tanie ;) :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. na początku przygody z weganizmem człowiek odkrywa wiele nowych produktów i smaków, z ciekawość sięga też po te droższe ale ostatecznie wygrywają i tak ziemniaki i banany :P

      Delete
  17. No to ja jeszcze dwa słowa od siebie:
    1. weganizm będzie w Pl. drogi, ponieważ wiele produktów dostaniemy raczej w ekosklepach niż w jakiś tam marketach. A ustawy narzucają pewne zachowania właścicieli ekosklepów, więc są oni zmuszeni na wyższe ceny. O czym mówię? W hipermarkecie tofu wędzone czeskiej produkcji to kwestia 4-4,50 zł za kostkę w sklepie ekologicznym (a tej samej galerii) identyczna wagowo kostka to 18zł.
    2. weganizm wydaje się być drogi, ponieważ dochodzi kwestia myslenia; co ja zjem na obiad. Wcześniej brało sie schabowego, zmieniaki i sałatkę z majonezem, a przy przechodzeniu na wege niestety trzeba uruchomić pewne pomysły. Wynika to też z tradycji jedzenia, wychowania i samej kultury jedzenia itp. Dzieci wegańskie na pytania a co by było gdyby zabrakło ci brokulów potrafią znaleźć odpowiedź ;-), miesożercy po 15 latach życia z weganem nadal pytają: a co ty jesz?
    3. dieta wege, a szczególnie raw food bedą tanie jeśli mamy: swoj ogród, targ z zaprzyjaźnionymi sprzedawcami - czasem pod koniec dnia można dostac skrzynkę pomidorów za grosze.
    4. weganizm będzie drogi jeśli: Ty jako weganin/weganka odzywiasz się inaczej niż pozostali członkowie rodziny, a zakupy robicie z tej samej puli pieniędzy co dotychczas....
    Mogłabym tu napisac referat na ten temat...ale bez przesady ;-) Pozdrawiam Cię ciepło

    ReplyDelete
    Replies
    1. zgadzam się ze wszystkim a najbardziej podoba mi się punkt 2 :)

      Delete
  18. Nie jestem weganką ani nawet wegetarianką, ale uwielbiam gotować i próbować nowych smaków, więc zdarza mi się nie jeść mięsa przez jakiś czas, a potem skoczyć na krwistego steka.
    Moim ostatnim hitem są kotleciki z zielonego groszku, które pokazywała Red Lipstic Monster na swoim kanale. :) Próbowałaś?

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie, nie próbowałam ale warzywne kotelety mają ogromne ilości odsłon, można jest zrobić ze wszystkiego

      Delete
  19. dlatego wegetarianizm jest lepszy od weganizmu;)

    ReplyDelete
  20. Agnieszko mam pytanie z trochę innej polki. Zakupiłam krem bb dr. G który polecasz i o którym czytałam bardzo wiele dobrych opinii. Jestem nim trochę zawiedziona. Nie użyłam pod niego żadnego kremu i uwidocznił on moje suche skorki i nie czuje żadnego nawilżenia. Agnieszko czy ty pod ten krem bb jeszcze cos nakładasz? Co polecasz zeby czuć większe nawilżenie? Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. tak, pod krem BB zawsze nakładam krem pielęgnacyjny

      Delete
    2. U mnie sprawdza się wersja Hydra intensive, która świetnie nawilża i nie muszę używać żadnego kremu pod krem BB ;)

      Delete
  21. mi przychodzi do głowy jeszcze jedna odpowiedź na pytanie "dlaczego": otóż czasami takie zamienniki to pójście na kompromis dla kogoś, kto gotuje dla całej rodziny, a nie chce kupować produktów odzwierzęcych. np. robiąc pizze dla czterech osób, mogę użyć wegańskiego sera i wszyscy będą zadowoleni. nie widzę też nic złego w wegańskiej wędlinie do kanapki na podróż, ani w tym, że moje dzieciaki raz na kilka tygodni pomoczą wegańską parówkę w keczupie (w moim odczuciu i tak jest tam mniej świństw niż w parówce zwykłej, zawsze czytam składy i wybieram te najlepsze)

    ReplyDelete
  22. wszystko wygląda przepysznie <3

    ReplyDelete
  23. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  24. Trochę hipokryzja, i soja jest niezdrowa dla mężczyzn staram się jej unikać a wszędzie ją pchają ;/. Jeśli ktoś chce być weganem niech będzie, ja jem w sumie mało mięsa. Taka dieta w Polsce jest bardzo droga, tak samo koktajle chyba że robiłbym je z jabłek i marchewki.

    ReplyDelete
  25. A jak można wiedzieć jakiego antyperspirantu aktualnie używasz ?

    ReplyDelete
  26. Agnieszko, na instagramie pytasz jakie filmy chcielibyśmy zobaczyć, więc mogłabyś nagrać reedycję praktycznie wszystkich Twoich filmów dotyczących żywności, np. co jest w mojej lodówce, zakupy żywnościowe, wegańskie dania, co jesz w pracy oraz co o Waszym przejściu na weganizm myśli Twój mąż, bo jednak facetom to trochę trudniej mięso odstawić.

    ReplyDelete
  27. Ja mam sposob na tofu. Marynuje je w sosie sojowym, i jem przede wszystkim na sposob azjatycki. Probowalas? Mam jeszcze pytanie, co myslisz o soi? Bo zdania sa podzielone, jedni mowia, ze nalezy unikac, bo jest to roslina ktora tak jak pszenica jest bardzo modyfikowana genetycznie. Inni mowia, ze soja jest ok. Ja generalnie nie mam zdania, wiem, ze moja kuchnia bez tofu ( ktore bazuje na soi) bylaby smutna :D

    ReplyDelete
  28. Ja mam sposob na tofu. Marynuje je w sosie sojowym, i jem przede wszystkim na sposob azjatycki. Probowalas? Mam jeszcze pytanie, co myslisz o soi? Bo zdania sa podzielone, jedni mowia, ze nalezy unikac, bo jest to roslina ktora tak jak pszenica jest bardzo modyfikowana genetycznie. Inni mowia, ze soja jest ok. Ja generalnie nie mam zdania, wiem, ze moja kuchnia bez tofu ( ktore bazuje na soi) bylaby smutna :D

    ReplyDelete
  29. Czasem jem parówki sojowe,kiedy robie wegańskie hot dogi.Od czasu do czasu mam ochotę na coś mniej zdrowego :)

    ReplyDelete
  30. Hej :) Czy mogłabyś napisać jakiego aparatu używasz?

    ReplyDelete
    Replies
    1. zdjęcia często robię iPhone 5S albo Canon 5D mark III

      Delete
  31. sojowe uwielbiam mleka i śmietanki. niestety ani parówki ani sery nie przechodzą mi przez gardło :( Burgerowe kotletki robię z groszku albo ryżu i są pycha :)

    ReplyDelete
  32. mnie zawsze dziwi czemu ktoś uważa, że np kotlet z soczewicy albo marchewki ma za zadanie imitować kotleta mięsnego - przecież to kompletnie inne smaki, jedynie forma jest ta sama.
    w czasach gdy jeszcze jadłam mięso, większości z nich nie lubiłam, jadłam właściwie tylko ryby. natomiast wszelkie warzywne pasztety, kotlety, smalce, pasty itd uwielbiam i nie widzę żadnego podobieństwa do mięsnych za wyjątkiem kształtu czy konsystencji.
    Zastanawiam się o co chodzi krytykantom, o nazewnictwo? ciekawe czy gdyby zamiast "kotlet sojowy" mowić "sojowe kuleczki" to byłoby wg nich ok.
    Poza tym zgadzam się z tym co napisałaś - jeśli jakiś weganin tęskni za smakiem schabowego czy jajecznicy, to nie ma w tym nic złego, aby w swojej roślinnej kuchni starał się te potrawy imitować :)

    ReplyDelete
  33. Mi by cena nawet nie przeszkadzała jeśli zamienniki byłyby dobrej jakości. Gorzej że PL takie rzeczy są prawie niedostępne w handlu. W barach zresztą też trudno trafić na przyzwoite wegańskie danie, które na przykład nie jest podkręcone łyżką glutaminianu.

    ReplyDelete
  34. jak swiat stoi ludzie zawsze beda sie czepiac, zabawne jak wiele osob jest przekonana o swoich slusznych racjach . Jak slysze glupie pytanie ( bo kwestionowanie czejegos wyboru tym wlasnie dla mnie jest ) to milcze.
    Tlumaczenie sie, dyskusja - z motyka na slonce. Raczej siedze z boku i obserwuje ten nawal energii i potu jaki ktos zuzywa , aby mnie przekonac do swojej prawdy.Good luck, i tak zrobie po swojemu. :D

    ReplyDelete
  35. Pełna zgoda - zamienniki są przydatne szczególnie przy okresie "przejściowym". Ja np. nie potrzebowałam takich produktów (zawsze lubiłam po prostu owoce i warzywa), ale widzę, że mój mąż chętnie od czasu do czasu sięga po jakiś zamiennik..

    ReplyDelete
  36. Hej ;)
    Mnie bardzo podobają się wegańskie wpisy ;) Konkretne i bez tego co zazwyczaj odpycha nie-vegan (w tym mnie) czyli moralizowania.
    Zastanawiające jest, że jeśli ktoś deklaruje, że nie jada mięsa czy ppz ze względów ideologicznych to spotyka się to z krytyką, natomiast kiedy słyszymy "nie jem bo mi nie smakuje" to zazwyczaj komentarzem będzie "Aha, ok".

    W każdym razie - świeże warzywa są wspaniałe i w okresie ich dostępności/wyrastalności? (sama hoduję) stanowią podstawę mojej diety. Grillowane bakłażany czy cukinia, nadziewane tofu, szpinakiem, słodką papryką i pieczarkami - jestem w stanie oddać duszę za to danie.
    Ps. makaron z warzywami wg Twojego przepisu jest w mniamuśny ;)
    Pozdrawiam ;)

    ReplyDelete
  37. A myślałem, że to ja jestem kosmitą. Z tym myśleniem to przechwalanka.

    ReplyDelete
  38. ja niestety po 3 mcach zwyklego wegetarianizmu nabawilam sie anemii i krwotokow z nosa+ustawicznego bolu glowy.
    Nie,dziekuje.
    Jestem"skazana"na mieso.

    ReplyDelete
  39. Tak się składa, że nie jem mięsa od 2 lat - z części produktów zrezygnowałem - nie znajdując na tyle smacznych odpowiedników, żeby nadal je jeść :). Do pozostałych znalazłem: zamiast kurczaka w sałatce - wędzone tofu, zamiast mielonych w niedzielę - placki z grubo tartej cukinii, mielonego lnu i otrębów smażone na beztłuszczowym smażyku, itd... :)

    ReplyDelete

Proszę nie zostawiać komentarzy służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Komentarze z reklamą blogów i rozdań będą usuwane, więc proszę ich nie dodawać.

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...