1/9/15

Czy półprodukty / kosmetyki samorobione są bezpieczne ?

Gdy pierwszy raz słyszymy o półproduktach, z których następnie sami możemy sobie zrobić kosmetyki, często pojawia się pytanie : Czy jest to bezpieczne ?


Półprodukty to nie to samo co kosmetyki które dostaniemy w sklepach. Nie mają pięknych opakowań, nie pojawiają się w kolorowych magazynach, nie zachwalają je gwiazdy kina i świata muzycznego. Takie kosmetyki też nie są rejstrowane w KSIoK czy CPNP.

Czy samorobionymi kosmetykami można zrobić sobie krzywdę ?
Tak, ale sprawa jest prosta : mamy dokładny opis danego składnika, jego działanie, możliwe skutki uboczne i to jak go zastosujemy zależy od nas samych. Przykładowo nożem kuchennym można pokroić pomidory, ale też można odciąć sobie palce.
To samo tyczy się również też kosmetyków gotowych, kupowanych w sklepach. Dostaję niezliczone ilości wiadomości prwyatnych od osób które zostały “pokrzywdzone” przez drogeryjne kosmetyki. Po dłuższej wymianie wiadomości, najczęściej dochodzimy do przyczyny : złe stosowanie. Tak samo jest w przypadku półproduktów.

Robiąc kosmetyki z półproduktów, wiemy co w nich jest. Możemy skorzystać z gotowych zestawów, ale możemy też sami komponować swoje cudeńka czy wzbogacać inne, gotowe już produkty.
Zrobione w domu kosmetyki nie pachną i nie wyglądają tak pięknie tak te ze sklepowej półki, ale też nie mamy w nich niepotrzebnych dodatków. Jest to co ma działać. 


Higiena. Kolejny istotny puntk do omówienia. Przeciwnicy stosowania domowych kosmetyków, często zarzucają im niesterylność. Kocnerny kosmetyczne muszą produkować swoje kosmetyki wedle ścisłych zasad higieny. Linia produkcyjna musi być odpowiednio dezynfekowana, a produkty poddawane są testom czystości. Ufam, że naprawdę każdy producent bierze sobie do serca nasze bezpieczeństowo, ale pozostawiam sobie margines na seceptycyzm. Wiem, z pierwszej ręki, jak wygląda produkcja żywności w niektórych zakładach. Sama też pracowałam w okresie licealnym przy taśmie spożywczej. W takich miejscach normy powinny być jeszcze dokładniej przestrzegane niż przy kosmetykach pawda ? Tak, powinnny … Wszelkie atesty, certyfikaty, badania zaczynają powoli tracić na autenetyczności gdy spogląda się na wielkie koncerny i ich działania.
To czy za “produkcję” naszego kosmetyku zabierzemy się z palcami brudnymi od skonsumowanej przed chwilą kanapki, czy z kolonią bakterii zebranych przez cały dzień, zależy od nas. Ręce powinny być dokładnie umyte, a pudełeczka, butelki wyparzone i przetarte alkoholem.
Wracam pamięcią do ćwiczeń w szkole i badań pod kątem mikrobiologicznym kremów do twarzy, używanych standardowo przez parę miesięc. Nie chcecie widzieć co tam było. Więc, dbajmy o higienię. Niezależnie od tego czy nasz kosmetk jest z półki sklepowej, czy mieszany na naszym kuchennym stole.
           

Półprodukty często są przedstawiane w złym świetle przez dermatologów, kosmetologów i kosmetyczki . Dlaczego ? Siedząc parę lat w tym “światku” , mogę napisać , że ważnym punktem jest zarobek. Kupienie np. kwasu na stronie z półproduktami i następnie robienie zabiegów w domu, wyjdzie znacznie taniej niż w gabinecie dermatologicznym czy kosmetycznym. Inną bajką jest to czy umiemy to zrobić. Jednak cena będzie znacznie niższa. Druga przyczyna odrzucania kosmetyków domowych to niestety niewiedza. Sama prowadziłam jakiś czas temu rozmowę na ten temat z zaprzyjaźnionym dermatologiem. Początkowo usłyszałam tylko “ to bardzo złe, niebezpieczne “. Po paru minutach lekarz jednak zmienił zdanie, ale zaznaczył “ u Ciebie to może będzie wszystko dobrze, bo rozumiesz działanie danych składników i znasz budowę skóry, ale dla przeciętnego człowieka to czarna magia “. I tutaj też się nie zgadzam. Jeśli kupujemy np tonik z kwasem, mamy dokładnie rozpisane jak go wykonać oraz jak stosować. Samo zrobienie kosmetyku zajmuje parę minut i nie jest to fizyka kwantowa. Każdy da radę.

Co więc robić ? Kupwać czy nie ? Mieszać czy sięgać po gotowce ?
Zachować umiar i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Zapoznać się z działeniem danego składnika, przestrzegać zaleceń producentai obserwować swoją skórę.

Popularne strony z półproduktami:

nissiax83


Post jest zlepkiem moich luźnych przemyśleń. Nie powstał w ramach wpółpracy z żadną z firm oferujących półprodukty.

44 comments:

  1. Niestety sama wiem że niektóre osoby po prostu nie myślą albo im się nie chcę i byle czym potrafią zrobić sobie krzywdę. Często ludzie przesadzają z kosmetykami. Kiedy zdobędą jakiś produkt w swoje posiadanie nie zdają sobie sprawy z konsekwencji. Mam koleżankę która bez namysłu robiła sobie silne kwasy co 4 dni (30% pirogronowy,azelainowy ,salicylowy), przykładem też była koleżanka która dostała dokładne instrukcje jak pielęgnować przedłużane rzęsy, po kilku dniach postanowiła je wytuszować wodoodpornym tuszem a później z dużą siłą pocierała je wacikiem w celu demakijażu łamiąc je i wyrywając ze swoimi... Są ludzie i ludzie:) A później ''to wina kosmetyczki'' :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dałaś idealny przykład tego co się dzieje. Sama chciałam napisać ale nie wiedziałam jak to ująć.

      Delete
    2. Dorzuciłabym do listy grzechów, brak demakijażu kremów bb czy cc itp. i mój ulubiony argument "to przecież krem do twarzy a nie podkład, a kremu nie trzeba zmywać".

      Delete
  2. Moim zdaniem skoro możemy coś dostać taniej w gotowym zestawie do zrobienia w kilka minut to można przeboleć brak otoczki luksusowego opakowania i reklamy w gazetach oraz telewizji :) A samodzielne kręcenie? Po prostu kwestia dokładności i przestrzegania zasad higieny.

    ReplyDelete
  3. Nissax, znasz jakas amerykanska strone z polproduktami ( odpowiednik mazidel, BU)?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przyjrzyj się na początek bulkactives.com, theherbarie.com, skinactives.com, fludan.com.. W USA macie tego ogromny wybór.

      Delete
    2. http://www.makingcosmetics.com/
      http://www.lotioncrafter.com/
      http://stores.skinessentialactives.com

      Delete
  4. I pamiętać, że każdy jest na tyle indywidualny, że jeśli ktoś coś poleca, to nie znaczy, iż u nas również się to sprawdzi, ponieważ każdy ma inną skórę i potrzeby.

    ReplyDelete
  5. Ja uwielbiam od wielu lat. Nie bawię się w te bardzo skomplikowane, czasochłonne kremy, w których trzeba podgrzewać/ wychwytywać fazy... , ale większość z produktów jest jak najbardziej dla "nie chemika", takiego jak ja:)

    ReplyDelete
  6. Ostatnio również zrobiłam sobie tonik z kwasami z biochemia urody i jestem zadowolona z jego działania. Proste i bardzo szybkie wykonanie , plus cena 19 zł to same plusy dla mnie :)
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  7. Ja zanim po raz pierwszy zrobiłam swój tonik z kwasem, to z miesiąc (jak nie więcej) szukałam informacji na ten temat, chciałam jak najwięcej zebrać za i przeciw, czy dam radę to zrobić, czy nie zrobię sobie kuku i jakich efektów mogę się spodziewać. Do wszystkiego trzeba podjeść z ostrożnością, bo tak jak napisałaś- nawet kremem ze sklepu możemy zrobić sobie krzywdę, więc wydaje mi się, że zachowanie ostrożności przy każdych zabiegach kosmetycznych powinno być priorytetem :)

    ReplyDelete
  8. Ja wczoraj właśnie ukręciłam swoje pierwsze serum, z półproduktów :)
    Postępowałam zgodnie ze wskazówkami, nic sama nie kombinowałam. Starałam się by było ono tworzone w jak najbardziej czystych warunkach, ręce po umyciu dodatkowo zdezynfekowałam żelem antybakteryjnym i mam nadzieję, że będzie mi dobrze służyło ;) A ile frajdy przy tym miałam ;))

    ReplyDelete
  9. Miałem kilka produktów z BU, peeling enzymatyczny był ok ale bez szału, serum granat to samo, serum z vit c też, jedyne co mnie zachwyciło to puder bambusowy z filtrem i przeboleje nawet to tragiczne opakowanie.

    ReplyDelete
  10. Co do ostatniego: dermatolog chodziło chyba o zabiegi początkowo, a ty wspomniałaś że chodzi Ci o kosmetyki z kwasem... Więc różnica jest. :) Sama pokusiłam się o kupno kwasu migdałowego i robienie sobie samemu zabiegów (niby wszystko wiedziałam, nawet więcej niż kosmetyczka po studium kosmetycznym) a i tak raz się poparzyłam. Dlatego nie chciałabym brać odpowiedzialności za kogoś i polecać/ promować zabiegi samemu. Kto to robi, robi to na własną odpowiedzialność i własne wyedukowanie. ;) Znam Polskiego bloga, gdzie te zabiegi są bardzo promowane w domu- unikam go jak ognia. Tym bardziej, że natknęłam się w trakcie przeglądania go na wiele błędów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No i jeszcze druga sprawa... W laboratorium przecież nie wystarczy samo umycie rąk, żeby przystąpić do produkcji kosmetyku. Tam nawet powietrze musi mieć określone parametry. Przed zrobieniem kosmetyku zawsze mam w głowie taką myśl: "czy kupiłabym produkt robiony w takich warunkach, w jakich ja go robię?" :) Zazwyczaj odpowiadam precząco. Co nie oznacza, że nie ryzykuję nadal i czasem czegoś prostego nie ukręcę z czystej ciekawości i przyjemności. :)

      Delete
  11. Nie miałam styczności z kosmetykami mieszanymi samodzielnie ale jestem ciekawa czy rzeczywiście działają. Mam ochotę sama zrobić serum z wit. C, kupić jakieś masła do ciała. Poza tymi stronami które wymieniłaś powyżej jest jeszcze http://ecospa.pl/, miałam od nich olej z awokado i olej ze słodkich migdałów i kokosowy, były OK.

    ReplyDelete
  12. Bardzo lubię półprodukty, kosmetyki robione w domu. Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby zrobiły mi krzywdę, w przeciwieństwie do kosmetyków drogeryjnych ;) Prawda jest taka, że do wszystkiego trzeba podchodzić z rozwagą.

    ReplyDelete
  13. Cenne informacje. Nie korzystałam jeszcze z półproduktów, jednak zamierzam zacząć z nimi swoją 'przygodę'.

    ReplyDelete
  14. Nie robię sama kosmetyków w domu, chyba, że takie z produktów, które akurat posiadam np. peeling kawowy, maseczka na włosy itd. Nie jestem fanką robienia kosmetyków z półproduktów, ale wynika to raczej z lenistwa. Czasami po prostu nie chce mi się bawić w robienie czegoś jak mogę o kupić :)

    ReplyDelete
  15. Jestem zdeklarowaną fanką kosmetyków z Biochemii Urody. Lubię je nie tylko za przystępną cenę, ale także za bardzo wyczerpujące opisy i różnorodny wybór. Obecnie korzystam z pudru bambusowego, olejku tamanu i kwasu migdałowego który znacznie poprawił stan mojej cery :) Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  16. Ja korzystam ze strony e-naturalne.pl ;]

    ReplyDelete
  17. ja jednak wolę już gotowe kosmetyki, nie mam czasu na robienie ich sama :) i po prostu mi się nie chce

    ReplyDelete
  18. Och, "mój" temat :)
    Kosmetyki robię od lat, samodzielnie wyprowadziłam siebie i partnera z większości (zupełnie różnych) problemów skórnych, codzienna pielęgnacja też leży w moich rękach. Mogę śmiało powiedzieć, że chociaż wciąż bardzo lubię wypróbowywać nowe kosmetyki, to jednak więcej niż połowa pielęgnacji skóry twarzy i ciała leży w mojej gestii.
    Myślę, że poruszyłaś ciekawą kwestię. Częściowo nie dziwię się kosmetyczkom, które odradzają domowe eksperymenty. Myślę, że często gdy problem leży głębiej może pojawić się pokusa przesuwania granicy własnoręcznych prób naprawienia skóry. Sama byłam proszona o kosmetyki przez koleżanki, które myślały, że jednym opakowaniem domowego cuda zmienią wszystko, nawet, jeśli problem miał podłoże hormonalne.

    ReplyDelete
  19. Cieszę się, że poruszyłaś temat higieny; to mój konik (dlatego musiałam podzielić tekst) i uważam, że absolutnie najważniejszy punkt jeśli chcemy zachować bezpieczeństwo. Nakładanie na siebie niezidentyfikowanej kolonii bakteryjnej np. bakterii kałowych czy cudnego grzybka jest gorsze niż kupienie sobie byle czego w drogerii, co przynajmniej jest odpowiednio konserwowane.
    Być może to temat na odrębny post?
    Zauważyłam, że wiele osób myśli, że umycie opakowania i pobieżne zdezynfekowanie rąk wystarczy..
    Niestety nie. Wymagania higieniczne przy produkcji kosmetyków są bardzo zbliżone do tych przy produkcji leków i o ile mi wiadomo są wyższe, niż przy produkcji żywności (ale tej branży nie znam tak dobrze, mogę się mylić). Ta sama klasa czystości dotyczy opakowań, półproduktów, sprzętu, fartuchów, nawet powietrze musi być dezynfekowane światłem UV, co ma oczywiście wiele sensu. Ty na pewno o tym wszystkim wiesz, ale wiele osób zaczynających domową produkcję nie zdaje sobie sprawy z podstawowych wymogów.
    W domu nie jesteśmy w stanie zapewnić nawet jednej trzeciej z tych warunków, ale możemy niskim kosztem zrobić co się da, by nasze kosmetyki były w miarę bezpieczne. Przepraszam, że się rozpiszę, ale być może moje wypracowane sposoby przydadzą się komuś, kto dopiero zaczyna:
    - jeśli mamy mikrofalówkę, to świetnym sposobem jest wrzucić do niej wszystkie szklane elementy na 10 minut. W ten sposób pozbędziemy się większości (98%) drobnoustrojów, co daje nam czystość wyższej klasy niż w laboratorium kosmetycznym (ale tam tę nieco niższą czystość ma nawet powietrze, więc..)
    - Wszystko pozostałe nie-szklane (bagietki, menzurki, pipety, pokrywki, mieszadło) płuczemy w alkoholu, możliwie stężonym (dla oszczędności można przylać go do butelki ze spryskiwaczem). Nie wycieramy, odkładamy do odparowania np. na świeżo urwany listek ręcznika papierowego (wewnętrzną powierzchnię).
    - Nie da się tak umyć rąk mydłem czy żelem antybakteryjnym, żeby były czyste, bo brudu spod paznokci to nie ruszy. Należałoby szorować paznokcie za pomocą płynu dezynfekującego, ale lepiej dla skóry dłoni i oszczędniej jest używać jednorazowych rękawiczek (niekoniecznie jałowych, najlepiej kupić całe pudełko i przed przystąpieniem do pracy spryskać je jeszcze Octeniseptem).
    - pomieszczenie musi być czyste, bez przesady, po prostu na zdrowy rozsądek. Najlepiej ustalić czas na robienie kosmetyków tuż po sprzątaniu mieszkania, kiedy ilość fruwającego kurzu, sierści zwierząt, naskórka itd. jest najniższa, jaką możemy zapewnić.

    ReplyDelete
  20. - miejsce pracy i najbliższą okolicę trzeba dokładnie przetrzeć i spryskać alkoholem. Przy pracy nie mogą kręcić się nam inni domownicy, ludzcy czy zwierzęcy.
    - włosy związane, ubrania czyste i najlepiej dość przylegające.
    - opakowania: najlepiej uzywać takich, które da się rozkręcić i dokładnie wyczyścić, bez trudno dostępnych zakątków; z drugiej strony lepiej, żeby nie były to typowe słoiki (bez membrany z dziurką), ale jeśli już, to nigdy nie wyjmujemy produktu palcami. Lepsze są pojemniki ograniczające kontakt ze skórą i z powietrzem: tuby, a najlepiej air-lessy.
    - woda też musi być zdezynfekowana, sama woda demineralizowana nie jest jałowa, szczególnie, jeśli butla była już wcześniej otwarta. Najlepiej zrobić to podgrzewając w mikrofalówce do momentu wrzenia, następnie schłodzić pozostawiając ją pod przykryciem. Nie trzeba sterylizować tylko wody do receptur z apteki, ale wychodzi to drogo.
    - Mimo wszystko nie jesteśmy w stanie zapewnić takiego poziomu higieny, który wykluczyłby rozwój bakterii; dlatego moim zdaniem w warunkach domowych konieczne jest użycie konserwantu. Na rynku dostępnych jest wiele łagodnych, bezpiecznych eko-konserwantów, których przy zachowaniu wszystkich powyższych punktów możemy użyć minimalną ilość, by już ograniczyć wzrost drobnoustrojów. Zawsze można użyć też alkoholu, jeśli nie ma przeciwwskazań. Konserwowanie nie jest wymagane tylko w niektórych przypadkach:
    * gdy w produkcie nie ma fazy wodnej (ale pamiętamy o zasadzie ograniczania kontaktu produktu ze skórą i innymi przedmiotami, zabezpieczamy przed jełczeniem, czyli utlenieniem np. za pomocą dodatku wit. E, przechowujemy w ciemnym pojemniku i unikamy źródeł ciepła - słońca, kaloryfera)
    * gdy zamierzam zużyć produkt w przeciągu kilku dni-tygodnia i przechowujemy go w lodówce.

    Brzmi to jak dużo zachodu, ale przy odpowiedniej organizacji i podejściu psychicznym wcale tak nie jest. Uważam jednak, że komu nie chce się zachować tych kilku zasad dobrej praktyki pracy rzeczywiście nie powinien się zabierać za domowe kosmetyki.

    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Robienie domowych kosmetykow kojazy i zawsze kojazylo mi sie z czyms naturalnym , a przedewszystkim z ich naturalnymi skladnikami . Ja sama zaglebiam sie w ten temat wlasnie po to zeby uchronic sie od konserwantow, bo to wlasnie one sa dla naszych organizmow bardzo szkodliwe , nie tylko w kosmetykach ale rowniez i w jedzeniu. Od kiedy zaczelam stosowac Homeopatje ( czyli "inna" medycyne ) zrozumialam ze to wlasnie konserwanty odkladaja sie w naszych oranach najbardziej i to wlasnie z nich powstaje rak. Robiac domowe kosmetyki z konserwantami mija sie dla mnie z celem , ale mimo wszystko fajny komentarz :) duzo wiedzy - dzieki

      Delete
    2. Niestety, Twoja wypowiedź zdradza głębokie braki w wiedzy na tematy, na które się wypowiedziałaś :(
      Po pierwsze, nie wszystkie konserwanty są "złe"; nie wszystkie to parabeny (choć i parabeny są produkowane przez rośliny, więc są co do zasady naturalne); na niemal każdej stronie, na której można kupić półprodukty, można też kupić konserwanty, a pośród nich masz wybór. np. DHA BA, GSB z ZSK, Leucidal z fermentacji rzodkwi z Mazideł itd to w pełni bezpieczne, delikatne środki. Są nawet eko, certyfikowane i naturalne, jeśli ktoś potrzebuje koniecznie tego słowa, żeby zaufać ;) Zawsze możesz też konserwować alkoholem: jeśli 5-10% wagowych docelowego produktu będzie stanowił spirytus, to Twój kosmetyk będzie bezpieczny (o ile nie łożysz go do słoika, bo w końcu wyparuje).
      Gdyby proces nowotworzenia zależał od tego, co opisujesz i gdyby było to tak proste, jak piszesz, to świat nie borykałby się z rakiem. Uwierz mi, rak działa na wiele podstępnych sposobów, ale takie uogólnienie, jakie zastosowałaś (domyślam się, że chodziło o doniesienia o zwiększony prawdopodobieństwie raka piersi po wieloletnim, codziennym używaniu parabenów w tej okolicy) obraża naszą dzisiejszą wiedzę na ten temat i ludzi, którzy z rakiem walczą (czyli badaczy i chorych).
      Moim zdaniem bardziej mija się z celem robienie kosmetyków po to, żeby nakładać na skórę pleśnie i bakterie. Przestań dać sobie wkładać do głowy "mądrości" z internetu, lepiej poczytać sensowne książki w danym temacie.
      Tematu homeopatii nawet nie skomentuję, proszę tylko nie nazywać tego "inną" medycyną, bo to nie fair.

      Delete
    3. jestes dosc uszczypliwa , ale widocznie juz taka jestes wiec zostawie to w spokoju .... kazdy moze miec swoja opinie i oczekiwania , ja jak juz napisalam dopiero zaglebiam sie w swiat robienia kosmetykow ; co nie zmienia mojej opini na temat konserwantow , nawet tych naturalnych ...... a homeopatia jest inna medycyna, bo poprostu jest czyms innym niz pojscie do "lekarza po recepte" ; swiat boryka sie z rakiem , bo jest kontrolowany przez wielkie firmy farmaceutyczne , ktore na wyprodukowanych lekach zarabiaja miliardy ,i to wlasnie one nie pozwalaja homeopati wyjsc na wieksze swiatlo dzienne ..... a to wszystko jest tak naprawde duzo prostsze niz ci sie wydaje :) Pozdrawiam:)

      Delete
    4. p.s. ja przedewszystkim wierze w fakty , a moje "madrosci" pochadza z wieloletniej praktyki ; a pare ksiazek jak chcesz to moge polecic Tobie :)

      Delete
  21. Świetny post. Na pewno mi się przyda.
    Zapraszam i pozdrawiam: http://suzi-bloog.blogspot.com/

    ReplyDelete
  22. hej:) tak z innej beczki... czy moglabys zrobic post/filmik z blogami które czytasz?

    ReplyDelete
  23. ciekawy post. bardzo duzo sie dowiezialam, napewno skorzystam. uwielbiam twoj blo. i mam pytanie - bralas udzial w black friday? jak to wyglada?
    zapraszam: http://iluminatium-mundi.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. black friday to tak naprawde nic specjalnego, ludzie godzinami stoja w kolejkach przed otwarciem sklepow czekajac na przeceny zycia , wielu z nich stoi juz od wieczora Dnia Dziekczynienia , czyli potocznie mowiac Dnia Indyka ( 4 czwartku listopada) .... ja osobiscie uwazam ze przeceny w stanach sa caly rok : przd swietami ( jakimikolwiek) , w swieta i po nich, i naprawde black friday nie jest warty poswiecenia ........ jest jescze Cyber Monday , poniedzialek po black friday , kiedy " najwieksze" przeceny maja miejsce na internecie :)

      Delete
  24. Tyle jest dziś informacji na temat półproduktów w Internecie, że uważam, że trudno o pomyłkę w przypadku ich stosowania. Chociaż mogłabym się pewnie zdziwić... :)
    Higiena jest faktycznie bardzo ważna - zamiast myć ręce trzeba koniecznie założyć jednorazowe rękawiczki (NIE LATEKSOWE) i zdezynfekować je najpierw wodą destylowaną (najlepiej z dejonizatora), a następnie alkoholem. No i żeby bakterie się nie rozwijały, chcąc nie chcąc trzeba dodać niestety jakiegoś konserwantu, żeby mieć pewność, że wszystko jest ok, bo żadne mycie i czyszczenie nie usunie tylu bakterii, ile trzeba.

    ReplyDelete
  25. Bardzo fajny post. Strony z półproduktami odwiedzam regularnie. Mieszanie kosmetyków to fajna zabawa i przyznam, że przy tym nauczyłam się więcej chemii niż w szkole:))

    ReplyDelete
  26. Dokształciłam się czytajac twój post. Wydaje mi się że jeżeli robimy rzeczy z głowa i z umiarem to nie ma problemu. Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    ReplyDelete
  27. Bardzo lubię produkty z Biochemii Urody i uważam, że to świetna propozycja dla początkujących "domowych chemików' lub dla osób, które po prostu nie chcą wgłębiać się spacjalnie w temat. Po dokonaniu zamówienia otrzymujemy odważone i odmierzone składniki oraz czyste pojemniczki i akcesoria, przejrzyste instrukcje mamy na stronie, w razie wątpliwości można napisać do nich maila. Moim zdaniem ryzyko wyrządzenia sobie krzywdy jest tam ograniczone do minimum, jeśli oczywiście stosujemy sie do opisów i zaleceń. Nie wszystkie produkty spodobają się każdemu, ale żadna firma nie zagwarantuje, że dany kosmetyk będzie się dla nas nadawać. Sama mam w ofercie BU wielu ulubieńców, ale nie ominęły też mnie niewielkie rozczarowania, na szczęście z niewielką szkodą dla portfela. Najbardziej w domowym "mieszaniu" podoba mi się, iż na własne oczy widzę, ile aktywnych składników jest w danym kosmetyku. Nie wspomnę już o tym, że gdy ukręciłam pierwszy krem, poczułam się jak pięciolatka w procesie twórczym, takiej frajdy dawno nie miałam :-)

    ReplyDelete
  28. Nigdy jeszcze nie używałam tego typu produktów. Raz nawet chciałam zrobić zamówienie na BU jednak oni niestety nie wysyłają zq granice Polski swoich produktów :-(

    ReplyDelete
  29. Ja sama weszlam w ten swiat po raz pierwszy w tamtym tygodniu ( wczesniej zdazalo mi sie dodac pare kropli vitaminy E do kremu , zaraz przed uzyciem) i milo zobaczyc na Twoim blogu wlasnie cos na ten temat. Zaczelam od takiej prostej mieszanki - balsamu do ciala , bo teraz w okresie zimowym sam olej kokosowy jest dla mnie za slaby ..... co prawda ani zapach ani opakowanie nie zwalaja z nog ale widok sloika po kapieli z mieszanka , ciska usmiech na moja twarz :) Mam zamiar experymentowac dalej :)

    ReplyDelete
  30. Ja kupuję i mieszam tylko to, co wiem, że będzie mi służyć i ja sama wiem jak to użyć :) Po inne póki co nie sięgam :)

    ReplyDelete
  31. Cześć Aga, tak sie złożyło ze zakupiłam i używam identyczne serum które znalazły sie rownież ostatnio w Twoim posiadaniu. Ponieważ moje zbliżają sie juz ku końcowi mam pytanie czy powinnam zakupić kolejne i stosować je nieprzerwanie? Czy potraktować to jako doraźna kuracje i powtórzyć dopiero za jakiś czas (jaki?)
    I jeszcze odnośnie stosowania - czy powinno sie na serum z retinolem dawać dodatkowo krem na noc? Na serum z witamina C stosuje krem z uwagi na filtry.
    Będę Ci bardzo wdzięczna za odpowiedz.
    Pozdrawiam serdecznie
    Iwona

    ReplyDelete
    Replies
    1. to zależy od stanu skóry, jeśli serum poprawiło znacznie jej stan możesz je odstawić, ale nic się zlego nie stanie jesli będziesz je nadal używać
      na serum z retinolem możesz ale nie musisz aplikować kremu,ja zawsze jeszcze dodaję krem ale nie jest to konieczne

      Delete
    2. Dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie!

      Delete
  32. Czy takie produkty można stosowac w gabincie jeżeli nie sa one w KSIoK ?

    ReplyDelete

Proszę nie zostawiać komentarzy służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Komentarze z reklamą blogów i rozdań będą usuwane, więc proszę ich nie dodawać.

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...