11/24/14

Jak zostać rannym ptaszkiem

Kto lubi wcześnie wstawać, ręka w górę !
Zgłaszam się jako pierwsza, ale w sumie ja się nie liczę. Od kiedy tylko pamiętam lubiłam wcześnie wstawać. W szkole podstawowej chętnie chodziłam po poranne zakupy, motywowały mnie też poranne bajki na RTL2 :) Budziłam się najczęściej ok 6.00 - 6.30 i tak zostało mi do dzisiaj. Spanie do 8.00 w moim przypadku to już bardzo długo, a spanie do 12.00 - 13.00 zdarzyło mi się parę razy w życiu w szczególnych przypadkach ( czyt. wcześniejsza impreza lub długa podróż i zmiana stref czasowych) .Uwielbiam ciszę i spokój panujące o świcie oraz świeże, poranne powietrze ( zawsze rano, zaraz po wstaniu z łóżka, otwieram okna ). Sen innych powoduje, że nie mam dystraktorów, mogę spokojnie skupić się nad tym co w danej chwili robię.
Rano mam najwięcej energii i siły aby działać. Często do południa potrafię zrobić o wiele więcej, niż w ciągu reszty dnia. Lubię też świadomość, że kiedy inni się przekręcają z boku na bok, ja już działam. Ćwiczę, czytam, robię smaczne śniadania, sprzątam itp.

Czasami wystarczy nastawić budzik na 20-30 minut wcześniej, a możemy zrobić tak wiele. Nie widziałam jak upchnąć poranną yogę w swój grafik gdy pracuję. Nastawiam budzik 20 minut wcześniej i robię 20 minutowe zestawy ćwiczeń. Pięknie rozciągnięta zaczynam nowy dzień.
Otwarte okno, na parapecie Muffinek, a ja z kubkiem zielonej herbaty patrzę na wschód słońca. Oczwiście nie siedzę tak godzinami, moja doba to też tylko 24 h, ale parę minut zawsze znajdę.



Czy wczesnego wstawania można się nauczyć? 
Czy typowa sowa może stać się skowronkiem?

Podobno tak. Według badań, to wszystko kwestia przyzwyczajeń i pracy nad sobą.
Nawyki, nawyki, nawyki. Mogą być dobre, lub złe, ale wszystko da się zmienić.


Ile z Was siedzi do późnych godzin nocnych ? Cześć z Was uczy się po nocy, część surfuje po sieci, część ogląda filmy itp. Jest grupa ludzi która ma tak bardzo napięty grafik, że musi być aktywna też późnym wieczorem, ale to nie o nich teraz piszę. Chodzi mi o osoby które te wszystkie czynności które robią w nocy, mogą wykonać o poranku, lub wcale się nimi nie zajmować i skupić się na tym co ważne i dodatkowo dbać o swoje zdrowie wysypiając się.



Jak zmienić swoje nawyki i wcześniej zaczynać dzień ?

1. Planowanie. O której godzinie chcecie wstawać ? 7.00 rano ? Nastawiamy więc budzik. Podstawowa zasada tutaj - nie ma opcji drzemki. Budzik dzwoni, wstajemy ! Ja zawsze zaraz po przebudzeniu wstaję, ścielę łóżko, otwieram okno i udaję się do łazienki. Już same te czynności przeganiają sen.
Początkowo będzie trudno. Dla części z Was 6.00 czy 7.00 rano to środek nocy. Gwarantuję jednak, że z czasem będzie lepiej.

2. Ustalenie godziny spania. To tak samo ważne jak zaplanowanie pobudki. Co z tego, że budzik nastawiony na 6.00 jak jest juz 2.00 w nocy, a Wy jeszcze buszujecie po sieci ? Wcale się nie dziwię, że później tak trudno Wam wstać.

3. Unikanie przed snem komputera, TV, gier itp.
Światło emitowane przez monitory naszych komputerów, smartfonów czy telewizora, nie sprzyja relaksacji i wyciszeniu. Warto sprzęt elektroniczny odstawić i poczytać np. książkę.

4. Czy to co robię wieczorem, naprawdę jest tak ważne i konieczne ?
Tutaj wymagana jest szczera odpowiedź. Jeśli ciągle narzekacie, że nie macie na nic czasu i nie wyrabiacie się z obowiązkami, przyjrzyjcie się Waszej wieczornej aktywności. Czy to co robicie naprawdę jest konieczne ? Czy to Was w jakiś sposób rozwija ? Czy jest wręcz przeciwnie i tracicie czas na mało ambitne sprawy. Każdy potrzebuje od czasu do czasu relaksu czy twz. "odmóżdżenia". Ja sama lubię czasami obejrzeć jakiś lekki serial czy spędzić parę minut na śmiesznych filmikach z kotami na YT :) O ile jest to aktywność rzadka wszystko jest ok, gorzej jeśli właśnie na to marnujemy nasz cenny czas.

5. Cel. Ustalcie cel dla którego chcecie wcześnie wstawać. Najlepiej jeśli będzie to coś przyjemnego. Może chcecie przeczytać parę rozdziałów książki ? Może zrobić dobre śniadanie, a nie łapać w biegu drożdżówkę z pobliskiego spożywczaka ?
Jedna z moich widzek pisała, że jej motywacją było bieganie bez makijażu. Dziewczyna miała problem z trądzikiem, jej buzia bez makijażu wzbudzała duże zainteresowanie otoczenia. Postanowiła więc biegać wcześnie rano, gdy ulice s jeszcze pustawe . Nie tylko uregulowała sobie godzinę wstawania, ale też wciągnęła się w bieganie.

6. Większa szansa na realizację postanowień. To co postanowimy wykonać rano, często ma większe prawodpodobnieństwo realizacji, niż zdania zaplanowane na późniejsze godziny. Dzień dopiero się zaczyna, jeszcze nad wszystkim panujemy. W moim przypadku właśnie dlatego lubię ćwiczyć i biegać rano. Jestem RUNnym ptaszkiem :) Mam siłę, nie jestem zmęczona całym dniem i rzadko kiedy coś nieplanowanego wyskakuje o wczesnym poranku.

Na koniec jeszcze filmik z moim typowym porankiem:



Wstajecie wcześnie, czy zarywacie noce ?
Jeśli to drugie, to czy dobrze Wam z tym, czy chcecie coś zmienić ?

nissiax83

123 comments:

  1. Jesteś genialna :) w Pl jest teraz wpół do 1 w nocy, a ja dopiero zabieram się za sprawozdanie (brawa dla mnie). Dlaczego teraz a nie wcześniej? Wiadomo, marnowanie czasu na internet...
    Cały post genialny i inspirujący, ale jedno zdanie mi szczególnie utkwiło: że wszystkie czynności robione w nocy możemy robić o poranku, i to jest chyba klucz do (mojego) sukcesu. Rano będzie mi szkoda czasu na pierdoły. Dzięki nissiax, jesteś cudownym człowiekiem :)!

    ReplyDelete
  2. Znow inspirujesz, zachwycasz...

    ReplyDelete
  3. Tez naleze do skowronkow i od zawsze wstaje wczesnie, ale cwiczy mi sie lepiej popoludniu.

    ReplyDelete
  4. Dziś już za późno na zmiany (1 w nocy) ale od jutra zabieram się za zmianę nawyków! Zachęcasz i motywujesz do pracy nad sobą ;*

    ReplyDelete
  5. Niestety, nigdy nie byłam rannym ptaszkiem. Wstawanie sprawia mi wielki problem, czy to o 6 czy o 8 - wciąż taki sam. Wiadomo, że wstaję i po pewnym czasie funkcjonuję, ale na początku to jednak trochę jak zombie :D

    ReplyDelete
  6. już od podstawówki większość zajęć (dodatkowa szkoła muzyczna po godzinach, tańce, basen, odrabianie lekcji itd.) przypadała wieczorem. nie umiem się tego oduczyć mimo ogromnych starań. moja produktywność wzrasta wraz z zapadnięciem zmroku, a 8 czy 9 rano to dla mnie środek nocy... jestem sową!

    ReplyDelete
    Replies
    1. mam dokladnie to samo, godzina 22 a ja dopiero dostaje powera do dzialania i ożywam, tak jak dla agi poranki maja swoj urok min dlatego ze jest spokojnie, tak dla mnie taka moc maja wieczory i noce, w nocy biore sie za sprzatanie, za cos co wymaga kreatywnosci. jak budze sie rano to czuje wrecz depresyjny nastroj. i niestety ale w naszych przypadkach praca nad soba niewiele zmieni, bo mimo iz przestawimy sie na poranny tryb wstawania to nie dam on nam zadnej satysfakcji a bedzie meczarnia i dzialaniem pod przymusem.

      Delete
  7. u mnie to konieczność, która wkradla sie w poranki i tak juz po prostu jest.
    codziennie wstaje o 5:30 rano do prac jezdze na 8:00. chodze spac wczesnie bo juz o 10 pm smacznie chrapię. moj organizm potrzebuje 8 godzinnego snu, inaczej zle funkcjonuje. dla mnie to sen jest tym darem który moge sobie ofiarować, duzo wysiłku na poczatku kosztowało mnie zauczenie sie chodzic spac tak wczesnie( zazwyczaj 9:30pm) kiedy w telewizji lecą najlepsze seriale, wszyscy po pracy dostępni i gotowi na rozmowy i czaty:). dlatego czas po pracy uwazam za bardziej istotny, bo naprawde latwo jest przetrwonić kilka godzin na robieniu " nic", a najlatwiejszym wytlumaczenie jest zmęczenie...
    w weekendy lubię pospać, ale gora do siódmej. i szczerze, lubię te chwile bardzo:)

    ReplyDelete
  8. Bardzo cieszy mnie ten post :) Ponieważ ja także lubię wcześnie wstawać i to od dzieciństwa! Zazwyczaj rodzeństwo smacznie spało a ja, jako najstarsza, miałam wtedy upragniony czas dla mnie samej. I tak mi zostało do dzisiaj. Z własnej woli wstaję o 5 rano. Spać do 8 to dla mnie strata czasu. Kładę się o 21 lub 22 (nie oglądam tv, więc seriale i inne takie nie odwodza mnie od tego). Śpię z reguły 8 godzin i wyspana być muszę, fakt. Ale poranek to najcichsza, najprzyjemniejsza część dnia na kawę, książkę, przemyślenia :) Nie cierpię z marszu chodzić do pracy; dzień wtedy wydaje się krótki i nie ma już potem czasu dla siebie samego.

    Naprawdę ucieszyło mnie, że też tak masz :) i jestem zdziwiona, jak ten nawyk staje się coraz modniejszy. A ja wcale nie muszę się zmuszać ;) bo to zwyczajnie lubię. Nawet na urlopie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kumharas masz rację :) Obecnie wstaję o 5.45, a pracę rozpoczynam o 7.00, więc wszystko co mam do zrobienia przed pracę robię na szybko, szybko, a do pracy idę właśnie z marszu. Dzień jest za krótki i często powtarzam, że przydałaby się chociaż 26h doba.
      Mega kopniak i inspiracja do wcześniejszego wstawania! - dziękuje :)

      Delete
  9. oj przydałoby mi się! Jestem strasznym śpiochem, nawet jeśli nie chodzę późno spać, lubię się wylegiwać...bardzo chciałabym się tego oduczyć! Mam nadzieję, że dzięki Twoim radom mi się uda:)

    ReplyDelete
  10. Jestem rannym ptaszkiem od kiedy pamiętam. Nie wyobrażam sobie siedzenia w nocy - kiedyś próbowałam się uczyć, jednak wszystkie informacje lepiej wchodzą mi do głowy o poranku. Lubię rano wstawać, bo mam chwilę dla siebie. Wypijam kawę, ćwiczę albo robię coś z włosami. Niestety, moi współlokatorzy nigdy tego nie rozumieją, że ja tak po prostu lubię i się czepiają, że wstaję rano. Ale już niedługo będę na swoim :)

    ReplyDelete
  11. Ja muszę się przestawić na taki tryb, ponieważ chciałam chodzić na siłownię jeszcze przed pracą. Tylko tak uda mi się wygospodarować czas na ćwiczenia

    ReplyDelete
  12. Az mnie dreszcze przeszly czytajac tego posta ;) Nienawidze wstawac rano a niestety musze kilka razy w tygodniu wstawac o 4.30 rano. Wieczorem musze sobie ubrania naszykowac, sniadanie itd bo nie wiem co sie dzieje. Wracam do domu kolo 10-11 w nocy a juz trzeba wstawac o 4 rano :/

    ReplyDelete
    Replies
    1. oj to bardzo wyczerpujący grafik :/

      Delete
    2. Zachcialo mi sie studiowac medycyne to mam ;) Bardzo chcialam Ci podziekowac za prowadzenie bloga/instagram/youtube :) Bardzo milo mi sie oglada i czyta w przerwach jak juz mam wszystkiego dosyc. Bardzo pozytywna aura mnie wtedy otacza.

      Delete
    3. Gdzie studiujesz?? I kiedy masz czas na nauke?

      Delete
  13. Też jestem skowronkiem. :) Wolę pójść wcześniej spać i wstać o 7 niż przesypiać dzień.... po co marnować czas? :) dużą przyjemność sprawia mi powolne krzątanie się po domu, parzenie kawy, kiedy wszyscy jeszcze smacznie śpią :) Moje nawyki zmieniły się jakiś czas temu, od kiedy zaczęłam zdrowo się odżywiać. Wiem, że wysypianie się idzie w parze, dlatego śpię min. 8 h, zostałam świadomym konsumentem, wprowadziłam aktywność fizyczną, interesuję się zdrowym trybem życia... :) pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. ale jakie to marnowanie czasu?:) jedni wstaja o 7 ale ida spac o 21-22, inni zas wstana o 12 ale pojda spac o 2-3 w nocy, oboje mają tak samo dlugi dzien i oboje tyle samo pośpią, roznia ich tylko godziny "czuwania" ;) nie kazdy na szczescie musi wstawac z rana, inaczej sprawa sie ma gdy ktos zarywa noce a rano do pracy. sowy takie jak ja mogą rzec: po co marnowac noc?:D:D:D

      Delete
  14. świetny post
    wstaję codziennie o 5.30 bo na 7 do pracy - kiedyś nie był to dla mnie problem, teraz czasem mi ciężko ale to moja wina bo za późno chodzę spać bo gapię się bez sensu w tv już jakiś czas temu stwierdziłam ze czas to zmienić :)

    ReplyDelete
  15. Na też jestem rannym ptaszkiem :) Gdy zdarza mi się sypiać dłużej czuję że coś tracę, że mogłabym mnóstwo ciekawych rzeczy zrobić w tym czasie. Bardzo fajnie że o tym napisałaś ;)

    ReplyDelete
  16. Zauważyłam, że odkąd skończyłam szkołę, wolę wstawać rano. Mam czas wszystko zrobić na spokojnie, wyjść z psami na dłuższy spacer. Jest tak cicho i spokojnie. Zawsze jem ciepłe śniadanie. To chyba jakoś z wiekiem przychodzi bo po paru latach stałam się swoim totalnym przeciwieństwem ;)

    Co do zasypiania, nie mogę czytać książek przed snem bo to mój nałóg i na jednym rozdziale nie skończę i nawet nie wiedzieć kiedy, będzie czwarta nad ranem :) Preferuję trochę popracować, pooglądać YT czy napisać coś na blogu. Wysiłek pomaga mi zasnąć :) I psy chrapiące obok.

    Pozdrawiam, miłego dnia wszystkim :)

    ReplyDelete
  17. Ja wstaję między 8 a 8:30 czasami ale bardzo rzadko zdarza mi się spać do 9.Jeszcze niedawno spałam do conajmniej 9 ale teraz już nie potrafię i nie wiem czym to jest spowodowane bo codziennie chodzę spać prawie o tej samej porze(wyjątek to weekend).Nie wyobrażam sobie jednak wstawania koło 6.Kiedyś wstawałam o takiej godzinie i niestety po południu byłam tak wykończona że musiałam się zdrzemnąć.Zdecydowanie nie jestem porannym ptaszkiem choć może z czasem się to zmieni :-)

    ReplyDelete
  18. Nie wyobrażam sobie tak wcześnie wstawać.
    Od zawsze byłam sową ;) Mogę cały dzień chodzić zmęczona, zaspana i moja produktywność wynosi 0, a na wieczór? O matko, mogę zrobić wszystko! Najchętniej wstawałabym o 13-15 a kładła sie spać nad ranem.
    Może po prostu mieszkam w złej strefie czasowej? ;P

    Próbowałam się kiedyś przyzwyczaić do wczesnego wstawania. Specjalnie wybrałam sobie liceum oddalone o godzinę komunikacją miejską. Wstawałam o 5:30 i dzień w dzień przeklinałam siebie za tę decyzję. Byłam zwłokami, codziennie xD
    Teraz im później wstanę (nawet, jeśli pójdę spać wcześnie - staram się o 23 być już w łóżku, wykluczając weekendy, bo wtedy często wychodzi się gdzieś wieczorem). A i tak wstanie przed 9 mnie przeraża. Zazwyczaj muszę wstać przed 7. I do godziny mniej więcej 15 nie żyję ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam tak samo! Trzy lata studiów musiałam wstawać o 5:45 i chociaż chodziłam spać odpowiednio wcześniej (koło 10:00) to i tak nie przyzwyczaiłam organizmu do porannego wstawania. Ja też kocham tą ciszę i spokój i swiadomość, że wszyscy śpią. Tylko dla mnie wszyscy już śpią, bo ta magiczna godzina to 2-3 w nocy. I wtedy też jestem najbardziej produktywna;)

      Delete
  19. Jestem rannym ptaszkiem. Wstaję wcześnie i dbam aby spać 8 godzin. Denerwują mnie ludzie którzy idą spać po pólnocy wstaja o 11 i na nic nie mają czasu. Usprawiedliwiają się że tak mają od zawsze. I chyba drażni mnie jak ktoś mówi , że najchętniej to by spał calą dobre lub że 12 godzin snu potrzebuje jego organizm... bo wg mnie to bzdura.

    ReplyDelete
  20. Jak była dzieckiem, zawsze wstawałam wcześnie. Przez cały etap nauki w szkole, aż do końca liceum, wstawałam o 6.00. Kiedy przyszły studia i praca, wahało się to między 6.30 a 8.00, a często też dużo później. Pracę zaczynałam zawsze najwcześniej o 9.00 więc moje godziny spania się przesunęły. Ostatnio jednak nie jest tak pięknie... Przez zachwianie mojego snu i problemów z nim, ciężko mi wychodzić z łóżka. Śpię albo za mało, albo za dużo, zasypiam i budzę się o różnych porach, albo bardzo wcześnie, albo bardzo późno. Tylko raz na jakiś czas udaje mi się odzyskać równowagę...
    Ale tak jak piszesz, buszowanie po sieci wieczorem nie ułatwia zasypiania, a rano mamy najwięcej energii i motywacji do działania. Często nawet zdarza mi się tak, że jak nie zrobię czegoś rano, to nie zrobię tego przez resztę dnia...

    ReplyDelete
  21. Nissiu, post bardzo fajny i przydatne wskazowki:) troszke nie spodobalo mi sie , ze pisalas o zmianie zlych nawykow na dobre,tak jakby bycie sowa bylo zle;) ja sie z tym kompletnie nie zgadzsm,uwielbiam siedziec do 3,4 w nocy -ogladac serial,film alboczytac,wg mnie w nocy wszystko ma najlepszy klimat:) tak samo z nauka-wieczorem i w bkcy przyswajam wiecej,rano-zombie;p oczywoscie mozna sobie na to pozwolic tylko kiedy nast.dnia mozna sie wyspac,stad Twoje rady sa przydatne;) ale mimo wszystko uwazam ze to tylko kwestia preferencji-skowronek czy sowa,kazdy woli xo innego i nue ma tu podzialu na "dobre-zle nawyki":)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Podpisuję się :)
      Nie uważam, że to coś złego. Teraz jest elektryczność i można robić to samo w nocy co i w dzień, chyba, że mamy do załatwienia sprawy na mieście. Ja tam wolę nocne godziny, jest spokojnie, cicho, nikogo nie ma. Za czasów szkolnych z potrzeby byłam w tygodniu skowronkiem, ale tylko jeśli chodzi o wstawanie, bo nauka i cała reszta czekała do późnej nocy. Ani popołudnie, ani ranek nie nadawały się całkowicie do przyswajania wiedzy- totalne zero wchodziło do głowy. A wieczorem- 2 razy przeczytane i wszystko zostało. :)

      Delete
    2. Pewnie , że nie ma sensu w takich przypadkach aby zmieniać na siłę swoje nawyki. Post kieruję do osób które wieczorami tracą czas na rzeczy mało ważne a rano biegają w panice :)

      Delete
  22. Ja zazwyczaj wstaję koło 8, ale jeśli muszę wstać o 5, to nie ma problemu, obudzę się sama bez budzika, czasami nawet godzinę wcześniej :)

    ReplyDelete
  23. Lubię wstawać rano, jednak dla mnie rano to godzina 8. Myślę jednak, że nie miałabym problemu z wcześniejszym wstawaniem. Na pewno spróbuję, w sumie wcześniejsza pobudka przyda się na zrobienie kilku dodatkowych rzeczy :)

    ReplyDelete
  24. Ja również byłam rannym ptaszkiem, wszystko zmieniło urodzenie bobasa który zmienił mnie w wiecznie niewyspaną, nierozciągniętą Justynę;) Pozdrawiam serdecznie, świetny post:)

    ReplyDelete
  25. Ja również zaliczam się do rannych ptaszków. Nawet w weekendy budzę się ok 6 i od razu wstaję, bo szkoda mi dnia. W tygodniu wstaję o 5:30, bo jeżdżę do pracy na 7:30 i mimo, że chciałabym ćwiczyć rano, zamiast popołudniu (rano mam więcej energii, niż popołudniu), ale niestety musiałabym wtedy wstawać chyba o 4 co byłoby już przesadą.

    ReplyDelete
    Replies
    1. tak, 4:00 to dla mnie też zdecydowanie za wcześnie :)

      Delete
  26. Ja bardzi chciałabym zdrowo się wysypiać i znajdować czas na wszystko. Lubię wstawać wcześnie, ale niestety odkąd dojeżdżam do liceum w innym mieście i wracam bardzo późno, jem obiad lecę na akieś ćwiczenia i dopiero się uczę. Późna kolacja niestety wymusza późną porę spania...
    Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się to zmienić.

    ReplyDelete
    Replies
    1. czasami mamy taki tryb życia, takie obowiązki, że nie ma możliwości aby coś zmienić, ale jestem pewna że za jakiś czas i u Ciebie będzie lepiej

      Delete
  27. Lubię dosyć wcześnie położyć się spać tj. maksymalnie o 23:00 jak i wcześniej wstać - ok. 06:00. Muszę spokojnie zjeść śniadanie, przygotować się do pracy, zrobić makijaż - poranek w biegu strasznie mnie stresuje ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. w moim przypadku jest dokładnie tak samo :)

      Delete
    2. Ja też wolę wstać 30 minut szybciej niż potem się stresować, że nie zdążę...

      Delete
    3. ja mam odwrotnie - wolę ukraść każdą dodatkową minutę snu...od dziecka nienawidziłam wstawania rano. Uwielbiam za to długo spać i nie chodzę bardzo późno do łóżka - max o 12. Może dla niektórych to strata czasu spać do 8 czy 9, ale dla mnie nie, ponieważ czuję się wtedy zrelaksowana i wypoczęta, a więc i szczęśliwsza :)

      Delete
  28. Jak zwykle bardzo fajny post :-) Oj ja niestety nie należę do rannych ptaszków, choć nie do końca tak jest, bo np na wiosnę czy jak jest lato to nie mam z tym problemu. Natomiast teraz wstaje o 4h40, bo muszę ale z wielką nie chęcią ;-/ W weekend jak wstanę późno, to jestem zła na siebie, bo wiem, że będę miała krótszy dzień. Tak więc tak lubię spać ale z drugiej strony szkoda mi dnia :-) To co właśnie napisałaś, że jak wstajesz rano to jest taka przyjemna cisza, ja też to lubię. Można wiele rzeczy zrobić i na spokojnie. I jeszcze jedno co napisałaś jest bardzo ważne chodzenie spać o normalnej porze ;-) i nie przeciąganie a bo jeszcze coś oglądnę tylko trzymać się pewnych zasad ;-) pozdrawiam!

    ReplyDelete
  29. Swietne porady :) Do wiekszosci z nich zapewne bez problemu bede mogla dostosowac sie,jednakze na ten moment nie wyobrazam sobie porannego wstawania od razu po uslyszeniu sygnalu budzika - dotychczas zawsze musialy byc z 2-3 10minutowe zdrzemki :/
    Pozdrowienia!

    ReplyDelete
  30. Ja tez od mslenkosci jestem rannym praszkiem i bardzo to lubie:) uwielbiam wczesne poranne hodziny i ten spokoj i cisze :) moja pobodka wyglada identycznie.. Wstaje, itwieram okno, sciele lozko :))) a pozniej zielona hrbata i sniadanie oczywiscie juz ubrana ;) Zgadzam sie z Toba i tez tak mam ze wciagu poranka potrafie zrobic bardzo duzo ruznych czynnosci .... Duzo wiecej niz wieczorem :) nawet na urlopie wczesnie wstaje bo szkoda mi czasu marnowac :) mieszkam w kraju gdzie popoludniu bardzo wiele osob ucina sobie dzemke ... Mieszkam tu ponad 7 lat a nadal nie sypiam po obiedzie. Pozdrawiam bardzo serdecznie Agnieszko :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. kiedyś, gdy studiowałam i jednocześnie pracowałam, drzemki po obiedzie ( ok 20 minut) bardzo mi pomagały, obecnie w ciągu dnia spię tylko gdy czuję się źle / jestem chora

      Delete
    2. A ja nie umiem spać w ciągu dnia. Zawsze jak zasnę to budzę się wściekła, że już jest tak późno i zmarnowałam czas na sen;P Drzemki na mnie źle wpływają, więc je unikam jak ognia;)

      Delete
  31. Zawsze podziwiałam osoby, które wstają z samego rana, taka jest moja przyjaciółka, która zazwyczaj śpi do 5-6. Ja jestem typową sową. Najlepiej funkcjonuję w nocy, gdy nic mnie nie rozprasza, więc mam czas dla siebie, swoich spraw i obowiązków. Dlatego gdy późno kładę się spać, późno wstaję. Do tego się przyzwyczaiłam, ale bardzo chciałabym to zmienić. Staram się wstawać co raz wcześniej, ale jest potwornie trudno. Przyzwyczaiłam się do "drzemkowania". Z resztą mój mąż ma tak samo, więc razem sobie "drzemkujemy", a potem zaległości trzeba nadrabiać w nocy. Najbardziej się cieszę, gdy jednak muszę wstać bardzo rano i okazuje się, że dzień jest taaaaki długi. Mam nadzieję, że jednak nauczę się wstawać najpóźniej o 7, żeby mieć czas na wszystko :)

    ReplyDelete
  32. Miło by było więcej takich filmików z dnia codziennego :)

    ReplyDelete
  33. Przydatne rady, ale nie wiem, czy u mnie by mogły zadziałać... Ja rano, w przeciwieństwie do Ciebie, nie mam wiele energii, nawet wtedy, gdy śpię długo (dlatego poranne ćwiczenia odpadają). No i mam taki zegar biologiczny, że przed 23 nie zasnę :P

    ReplyDelete
  34. Mi by się przydało wcześniejsze wstawanie, rady bardzo fajne, napewno skorzystam :)

    ReplyDelete
  35. A moim zdaniem wczesne wstawanie to niekoniecznie kwestia nawyku. Był czas w moim życiu, gdy musiałam codziennie wstawać o 6 rano. I nie przyzwyczaiłam się - nie nabrałam nawyku. Szczerze nienawidziłam wstawania skoro świt (a właściwie w nocy - zimą), mimo że chodziłam spać o 22, żeby przespać te osiem godzin. Ranki i tak były koszmarem. Teraz chodzę spać często bardzo późno, bo najbardziej produktywna jestem właśnie wieczorem. Przesypiam i tak osiem godzin i czuję, że to jest mój naturalny rytm, z którym czuję się dobrze. Nie widzę żadnego powodu dla którego miałabym się katować wczesnym wstawanie (jeśli nie wymagają tego obowiązki), skoro i tak zapewniam sobie właściwą ilość snu i dobrze mi z tym.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Również uważam, że zmiana swojej natury na siłę jest niepotrzebna. Nigdy nie lubiłam wstawania o 6 i nie wyobrażam sobie ćwiczyć o tej godzinie - to była by w moim przypadku wręcz autoagresja. Moje ciało i umysł w najlepszej kondycji są o 17-18 i nie uważam się za mniej produktywną z tego powodu. A o 1-szej w nocy też wszyscy śpią i nie ma dystraktorów.

      Delete
    2. Pewnie , że nie ma sensu w takich przypadkach aby zmieniać na siłę swoje nawyki. Post kieruję do osób które wieczorami tracą czas na rzeczy mało ważne a rano biegają w panice :)

      Delete
  36. Staram się być skowronkiem, ale wychodzi różnie. Zdecydowanie najbardziej lubię takie poranki na urlopie, kiedy jestem poza miastem :) Warto też wspomnieć, że jeśli ktoś jest rano zupełnie nie do życia (pojawiały się takie komentarze), może to być nie tylko kwestia przyzwyczajenia, ale nieprawidłowej pracy organizmu - zaburzeń hormonalnych, niewłaściwszej produkcji kortyzolu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. przyczyn może być wiele, może to też być dieta, stres, a nawet zły materac :)

      Delete
  37. Kiedyś uwielbiałam być rannym ptaszkiem. Teraz mój styl życia mocno się zmienił i nie potrafię usnąć wcześniej, a w rezultacie budzę później i to zawsze o budziku. Próbuje to zmienić, ale nie jest to takie proste. W weekendy bowiem chodzę spać koło 4-5 rano. Trudno mi w tygodniu położyć się o 22. Zwykle siedzę do północy, lub do 1, a potem tak dobrze się śpi rano... :)

    ReplyDelete
  38. Mnie ciekawi ile godzin sypiają osoby wtające powiedzmy o 7? bo ja próbowałam się przestawić i iść spać powiedzmy max 23, ale wciąż odczuwam różnicę między snem 8 godzin od 1 w nocy do 9 rano, a snem 8 godzin od 23-7. U mnie nie ma szans na wstanie nawet o godzinie 9tej bez budzika, gdybym go nie nastawiała to pewnie spałabym po 10 czy 12 godzin :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. w moim przypadku jest to chodzenie spać ok 22.30 -23.00

      Delete
  39. Swiatlo gaszę zawsze o 22, ale zasypiam dużo później. Mam przez to problem z wczesnym wstawaniem. Okazalo się, że naturalnymi sposobami nie mogę przestawić swojego wewnętrznego zegarka :( zazdroszczę wszystkim którzy wstają wcześnie, okolo 7.

    ReplyDelete
    Replies
    1. oj bezsesnność to duży problem.Próbowałaś szukać przyczyny?

      Delete
  40. Ja w dzień przeważnie leniuchuję, a po południu lub pod wieczór nadrabiam,żeby nie mieć poczucia zmarnowanego dnia.
    Zazdroszczę tych spokojnych poranków. ja do pracy wstaję o 5:40 a zasypiam czasami o 21:-)

    ReplyDelete
  41. Moje wstawanie zależy od pracy. Na 1 zmianę wstaje o 5 jest ciężko ale muszę wstać. Po 2 zmianie kładę się koło 24 po 24 a na weekendzie śpię ile się da. Ale muszę spróbować jak nie spróbuję to się nie przekonam. Wieczorem kładę się do łóżka różnie ale wcześniej jest komputer nadrabiam zaległości YouTube

    ReplyDelete
  42. Bardzo ciekawy post, chociaż ja akurat nie wyobrażam sobie wstawania o 6 :)

    ReplyDelete
  43. Wstaję o 4:45 :) Kwestia przyzwyczajenia i właśnie organizacji :)

    ReplyDelete
  44. W środku tygodnia wstaję między piątą a szóstą, w weekendy najpóźniej o siódmej. Jedyne nad czym muszę popracować to niewłączanie drzemki. Zawsze ustawiam budzik na piątą rano, a zdarza mi się zwlec dopiero o 5.50. Może zrezygnowanie z opcji drzemki i świadomość, że budzik już więcej nie zadzwoni przekona mnie do wstawania na komendę. Spróbuję od jutra. :)

    ReplyDelete
  45. W liceum byłam sową i chodziłam spać bardzo późno - teraz jestem na 5 roku studiów i nie wyobrażam sobie już chodzenia spać po 2! O 22-23 mój organizm sam się wyłącza i domaga snu - potrafię zasnąć wtedy wszędzie :).
    Agnieszka, a Ty o której chodzisz spać, przesypiasz 8h czy mniejsza ilość snu Ci wystarcza? Ja jestem zwolennikiem porządnych 8h w łóżku ;).

    ReplyDelete
  46. Ja obecnie jestem w fazie pracy nad sobą:), i jest o wiele lepiej, niż kiedyś! Sprawę utrudnia mi mój mąż, ktory uwielbia przeciągać wieczory do późnej nocy,a to wiadomo, nie pomaga. I ponobnie jak Ty nienawidzę drzemek!!! Czuję się po nich jeszcze gorzej! Drzemkom mówimy nie!

    ReplyDelete
  47. ja chodzę do szkoły, więc chcąc nie chcąc i tak muszę wstawać rano :D Za to w weekendy śpię do 11 i zawsze mam wyrzuty sumienia, że jest już ta godzina a ja nadal nic nie zrobiłam :(

    ReplyDelete
  48. Ja drzemki sobie nie ucinam w ciągu dnia, bo nie miałabym czasu na nic.. Jak wracam ok 15-16 do domu i jakbym miała jeszcze zasnąć na godzinę. Noo by się źle to skończyło.
    Jestem porannym ptaszkiem, bo wstaję codziennie o 6 max. 6.15. W weekendy zdarza mi się spać do 8.30, ale zazwyczaj powodem takiego wstawania jest moje wieczorne siedzenie przed komputerem! Pozdrawiam gorąco! :)

    ReplyDelete
  49. Dobrze wiem jak cudowne jest wstawanie rano. Kilka razy mi się to udało. Wstaję o 7 robię to, tamto i jeszcze mnóstwo innych rzeczy, wydaje się, że mineło już pół dnia, patrzę na zegarek a tu dopiero 11 hehe = cały dzień mamy jeszcze przed sobą. Niestety od kąd zmieniłam pracę, to zazwyczaj kończę ją dopiero o 21, dojazd do domu zajmuje mi godzinę, więc ok 22 dopiero wracam. A po pracy zawsze jest mnóstwo rzeczy do zrobienia w domu: sprzątanie, przygotowanie obiadu na następny dzień i nauka, bo wciąż jestem studentką. Rano niestety nie mogę tego wszystkiego zobic bo pracuję od 9 a jak nie pracuję to mam zajęcia od 8. Tak więc siedzę do późnej nocy, latam zaspana i przemęczona i wciąż szukam idealnego planu dnia, który pomoże mi to wszystko ogarnąc, sprawi że w końcu będę wyspana i na wszystko znajdę czas.
    Buziaki!

    ReplyDelete
  50. wiadomo, ze jak twoj organizm lepiej funkcjonuje wieczorem, to nie ma na sile zmieniania tego. ale ja jak wstaje o 8 rano, to wiecej sdzaialm, nizeli z pobudka o 10!

    ReplyDelete
  51. Wow, super post. Ja ostatnio baardzo ubolewam, że nie jestem w stanie wstać wcześnie... tyle mnie omija, tylko mogłabym w tym czasie zrobić...Ale nie. ja śpię.

    ReplyDelete
  52. Ja jestem sową i nie mam zamiaru tego zmieniać ;)

    ReplyDelete
  53. Kiedy byłam mała wstawałam zawsze wcześnie rano żeby się pobawić, pooglądać bajki itp. Ale od gimnazjum, kiedy moje życie obróciło się niemalże o 180 stopni, bo moja mama zaczęła pracować za granicą i do moich obowiązków codziennych dołączyły jej obowiązki rozpoczęło się przesiadywanie do późna... Po szkole musiałam gotować obiad, robić pranie i sprzątać. Kiedy wykonałam już wszystkie obowiązki domowe przychodził czas na obowiązki szkolne. Wtedy siedziałam minimum do północy z lekcjami i nauką, żeby mieć dobre oceny. I tak codzienne przez całe gimnazjum i liceum.. Kiedy wyjechałam na studia już nie muszę niczego do późna robić, ani gotować dla wszystkich lecz mimo to nadal nie jestem w stanie pójść spać szybciej niż o północy. I chyba już mi tak zostanie :) Nie narzekam w sumie na to, bo czuję się dobrze i daję radę ze wszystkim. W prawdzie moja największa produktywność przypada na godziny wieczorne, wiec jak mam na rano jakieś ćwiczenia/labolatoria to jest ciężko ;D Ale da się przeżyć :)

    ReplyDelete
  54. Mysle ze taki podzial na sowy i skowronki wogole nie istnieje. Wszystko zalezy od nastawienia, trybu pracy itd. Jakies 10 lat temu nie wstawalam przed 12, bo pracowalam do 2 w nocy. Kiedy 6 lat temu otworzylam wlasny interes polubilam wczesne wstawanie. Latem kiedy mamy pelnie sezonu pije pierwsza kawe o 5-5.30. I o szostej jestem juz w pracy. Uwielbiam te cisze o poranku, nikt nie dzwoni, nikt nie przychodzi i d... nie truje ;) Moge sie wtedy skupic tylko na pracy i wtedy szczerze mowiac mam najlepsze pomysly. Problem pojawia sie zima kiedy mam przerwe w pracy. Ale znalazlam na to sposob. Zapisalam sie na poranny basen na 7.00 a wieczorem przed 22-ga jestem w lozku z ksiazka. To taki moj maly rytual i bardzo go lubie.

    ReplyDelete
  55. Ja z konieczności wstaje o 5 i nie czuje się z tym dobrze, w weekendy też nie pośpie dłużej bo o 5:30 mój syn jest pełen życia. I nie jest mu z tym dobrze, nie przyzwyczailam się i wstaje jak kapeć. Ok 10 dopiero odżywam.

    ReplyDelete
  56. "O rytmie okołodobowym decyduje dziwnie nazywająca się (to „jądro nadskrzyżowaniowe”) część naszego mózgu, która określa, w jakich godzinach i ile melatoniny produkuje szyszynka. A właśnie melatonina mówi komórkom naszego ciała, kiedy jest czas na aktywność, a kiedy na odpoczynek. Taki „zastrzyk” u różnych ludzi dokonuje się o różnej porze. I stąd bierze się to, że niektórym, nawet jeżeli trudno w to uwierzyć, najbardziej służą pobudki o szóstej i najlepiej myślą o ósmej rano. A inni – w to uwierzyć łatwiej! – nie potrafią funkcjonować, gdy budzą się przed 12, i myśleć przed 17."
    cały artykuł tutaj:
    http://zdrowie.wp.pl/wellness-i-spa/relaks/art110,kto-rano-wstaje-ten-sie-zle-czuje.html

    Pozdrawiam
    Sowa Agnieszka :)

    ReplyDelete
  57. Ja bardzo, ale to bardzo ciezko probuje sie zmotywowac do porannych cwiczen- z moja praca od 7:15 do 17-18 (a potem jeszcze po powrocie z pracy w domu..jestem nauczycielka) po prostu jest to niemozliwe w godzinach wieczornych bo jestem absolutnie wymeczona:/ Moze opisz swoja historie jak sie zmotywowac do cwiczen i dzialania? Pozdrawiam

    ReplyDelete
  58. Niestety jestem typową sową, ostatnio najlepiej się czułam idąc spać o 5 i wstając o 12 sama, bez w zasadzie codziennego bólu głowy. Mnie wstawanie z budzikiem po prostu boli, budzę się, wyłączam budzik, dosypiam 30 min., już muszę wstać i zanim dojdę do siebie... jest po obiedzie. Czuję strasznie ciśnienie w głowie, chodzę jak zombie, nienawidzę tego :/ Zawsze chciałam być skowronkiem, parę razy się do tego zmuszałam - na studiach chodząc na zajęcia na 8:30, potem w pracy pracując od 7. Niestety, nigdy się do tego nie przyzwyczaiłam, wstawanie o tej porze jest dla mnie zupełnie nienaturalne.

    ReplyDelete
  59. Świetne rady. Niestety próbowałam ich i u mnie - bezskutecznie. Mam potrzebę snu ok. 10h. Tak mi się wydaje.Kładę się spać 22-23 a wstaje tak po 6. Natomiast w weekendy śpię nawet do 11 ale i wtedy w ciągu dnia zachciewa mi się spać. Jestem wiecznie mega zmęczona, więc dla mnie nie ma już chyba żadnej rady mimo że zawsze chciałam być rannym ptaszkiem :) Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  60. Od małego wstawałam bardzo wcześnie. Teraz w sumie częściej budzę się przed budzikiem. :D U mnie najgorsze jest to, że nawet jakbym wróciła do domu kolo 2 czy 3 (co i tak zdarza się bardzo rzadko) to i tak obudzę się koło 7.

    ReplyDelete
  61. U mnie to wygląda tak, że jak wiem, że mogę pospać to posiedzę do wieczora, chociaż o godzinie 22:15 jak zawsze idę spać to mam kryzys. Niezależnie ile pośpię (max.9-10) to i tak o 22:15 chce mi się spać :P jak przeżyję kryzys to mogę siedzieć do 23:30 max, bo dłużej nie wysiedzę. Jeśli chodzi o wstawanie, nigdy nie zdarzyło mi się włączyć drzemkę,zawsze jak dzwoni budzik to od razu wstaję. Za to mój mąż ma z tym problem. On nigdy nie słyszy budzika:P

    ReplyDelete
  62. Popieram w 100% Sama dopiero od jakiegoś 1,5 roku praktykuję wczesne wstawanie. Kiedyś wstawałam na ostatnią minutę,teraz nie wyobrażam sobie takich poranków! Muszę mieć czas na troszkę ruchu, spokojny makijaż, ubranie się i zjedzenie owsianki :)

    P.S Uwielbiam Twojego bloga i kanał na YT ! :)
    Pozdrawiam ciepło i proszę o jak najczęstsze posty !

    ReplyDelete
  63. Jako malutkie dziecko nie potrzebowałam praktycznie snu. Później jako mała dziewczynka wstawałam ok. 6 na bajki lub Disco Polo :). Teraz potrzebuję większej dawki snu, a przynajmniej mój organizm się tego domaga (również z przyczyn chorobowych). Teraz zwyczajnie lubię siedzieć do późnych godzin nocnych. Doceniam tę ciszę i spokój (jak u Ciebie rankiem) i relaksuję się przy serialu lub książce. Zwyczajnie jestem sową, a nie skowronkiem. Doceniam jednak te dni, w których muszę wcześnie wstać i cieszę się wtedy wyjątkowo długim dniem :)

    ReplyDelete
  64. Przy Dwojce dzoeci ja juz od 5 tej rano na nogach no bo trzeba do przedszkola i szkoly ich przygotowac :)

    ReplyDelete
  65. Dla mnie wczesne wstawanie to najgorsza kara :P gdy muszę iść do pracy na 6 to cały dzień jestem nieprzytomna i zła na cały świat choćbym nawet wcześniej spala 10 godzin. Natomiast gdy idę na nocna zmianę czuję się o niebo lepiej, mam dobry humor i dużo energii. Jedyna porą roku kiedy jestem w stanie przeżyć wczesne wstawanie jest lato bo kocham słońce i chcę go jak najwięcej. W zimie to masakra, ciemno, zimno nie chce się z łóżka wychodzić. W sumie to zazdroszczę rannym ptaszkom bo podobno nocny tryb życia jest niezdrowy.

    ReplyDelete
  66. Ja także zawsze wstaję wcześnie, bez względu czy muszę czy nie ;) Po prostu szkoda mi dnia, żeby tak się wylegiwać - zawsze mam wtedy poczucie, że tracę czas na nic :P Pozdrawiam ;)

    ReplyDelete
  67. Ja też nigdy rannym ptaszkiem nie byłam ;) Z przerażeniem słuchałam opowieści koleżanek których dzieci zarządzały pobudkę 5-6 rano. Cieszyłam się, że mój potrafi spać do 9-10... teraz za to pobudki ustawia na 7:30 - 8:00. Rzadko dośpi dłużej... a mnie tak brakuje snu choćby do 9, mimo, że staram się kłaść o 23 wieczorem... Niejednokrotnie zasnęłam z nim po południu, a potem w panice i pośpiechu szykowałam obiad :P

    ReplyDelete
  68. Odkąd pamiętam musiałam rano wstawać, w szkole i na uczelni na ranne treningi lub zajęcia zaczynające się wcześnie rano, po całym tygodniu takiego wstawania musiałam dosypiać w weekendy bo się nie wysypiałam. Faktem jest jednak, że jak już wstałam i wychodziłam z domu, podziwiałam tą ciszę i spokój jaki daje poranek w mieście, coś niesamowitego. Rześkie powietrze, wschodzące słońce, pustki na ulicach, to wszystko ma swój czar.

    ReplyDelete
  69. Po części na pewno się z Tobą zgadzam, co do tego, że można się wczesnego wstawania nauczyć. Myślę jednak, że bardzo wiele zależy też od samego człowieka i jego rytmu dobowego lub tzw. biologicznego zegaru. Młodzi ludzie po prostu mają problem z porannym wstawaniem, część nastolatków śpi aż do 12 i dorośli odbierają to jako lenistwo, podczas gdy organizm zwyczajnie przechodzi bardzo trudne "przekształcanie" w dorosłego osobnika. Zachodzą zmiany hormonalne, a co za tym idzie - emocjonalne. Owszem, są ludzie (tacy jak Ty czy ja), którzy od zawsze wcześnie wstawali i jest to dla nich normalne, ale nie widzę nic złego w siedzeniu do późna, w nocy. Ma to swój urok. Nie uważam, że jest to optymalne dla naszego zdrowia, owszem, ale w nocy też można robić produktywne rzeczy, uczyć się, rozwijać, tak samo jak od rana można oglądać filmiki na YT i się NIE rozwijać. Nie ma na to reguły. Wieczorem możesz podziwiać zachód słońca, patrzeć na księżyc i obserwować gwiazdy. Niektórzy są zwyczajnie bardziej produktywni wieczorową porą, wręcz nocną. Osobiście uważam, że naturalniej dla człowieka jest kłaść się z zachodem i wstawać ze wschodem słońca i tak (ja osobiście) czuję się najlepiej, ale zawsze znajdą się wyjątki od tej reguły. Jedyne, co próbuję powiedzieć, to fakt, że nie widzę specjalnej wyższości nad wstawaniem rano do późnego siedzenia w nocy.

    ReplyDelete
  70. Ja chyba jestem gdzieś pośrodku - zarówno lubię aktywność nocą jak i o poranku. Nocą za klimat i ciszę, rankiem za spokój i możliwość poobserwowania jak świat budzi się do życia. Także dla mnie idealnie byłoby gdybym mogła wysypiać się w 4-5 godzin, kładłabym się o 2, wstawałabym o 6-7, a tak to trzeba wypośrodkować.

    ReplyDelete
  71. Czy ten piękny wschód słońca to widok z Twojego domu? Naprawdę niesamowity! :D

    ReplyDelete
  72. Witam Agnieszko :) to ja Ewa byłaś moją szefową w PL w Wolsztnie w Hom.... mam nadzieję, że mnie pamiętasz :) na Twojego bloga trafiłam przypadkiem i muszę przyznać, że świetna sprawa a Ty rewelacyjnie wyglądasz :) Moja aktywność trwa prawie 24h na dobę z małymi przerwami na krótki sen, gdyż jestem szczęśliwą mamą pięciomiesięcznego Kubusia :) Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  73. Witam Agnieszko :) to ja Ewa byłaś moją szefową w PL w Wolsztnie w Hom.... mam nadzieję, że mnie pamiętasz :) na Twojego bloga trafiłam przypadkiem i muszę przyznać, że świetna sprawa a Ty rewelacyjnie wyglądasz :) Moja aktywność trwa prawie 24h na dobę z małymi przerwami na krótki sen, gdyż jestem szczęśliwą mamą pięciomiesięcznego Kubusia :) Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  74. Hej Aga ! A ja mam jeszcze jedno pytanie związane z kosmetykami w lodówce? Czy oleje do twarzy i oliwki do ciała też powinny być w lodówce ?

    ReplyDelete
  75. wyłączam budzik przez sen i nawet tego nie pamiętam, dlatego bez drzemki nie da rady :( chyba bym musiała postawić go gdzieś w drugim końcu pokoju ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kup sobie uciekający budzik, świetnie się sprawdza dla osób, które wyłączają budzik przez sen. Ten musisz złapać, aby przestał dzwonić:D

      Delete
  76. Jakbym czytała o sobie! :) Również jestem rannym ptaszkiem, szkoda mi dnia i czasu na spanie, jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia ;)

    ReplyDelete
  77. Nissia nadal polecasz te rajstopy na lekkie nogi? Są teraz w promocji w Rossmannie i zastanawiam się nad ich zakupem. Niestety zawsze mam problem z dobraniem rozmiaru, bo jestem szczupła, ale mam 170. Jaki Ty masz rozmiar? I ile masz wzrostu? Nie lubię jak rajstopy są długie aż do pach :P Czy te rajstopy są grube? Boję się, że w nich zamarznę zimą:)

    ReplyDelete
  78. hmm ja kiedyś wstawałam codziennie o 7, nastawiałam budzik na weekend po to żeby nie zmarnować ani chwili. I gdy budzik nie zadziałał lub ostatecznie zapomniałam go włączyć i budziłam się o 9:30 to budziłam się z poczuciem, że już jest zmarnowany dzień, zaraz zjem śniadanie, wykąpię się i będzie koniec dnia. Wprowadzało to we mnie za duży stres. Teraz zwolniłam, nadal budzę się wcześnie do pracy a w weekendy pozwalam sobie pospać gdy tego potrzebuję, wstaję o 9 bez poczucia, że czegoś mi się nie udało. Wrzuciłam na luz ;)

    ReplyDelete
  79. Moja praca nie pozwala na uregulowanie chodzenia spać i wstawania. Jestem motorniczą tramwaju i najpierw kilka dni wstaję 3-3.30, i pracuję do 14, potem chodzę na 13-14 i kończę nawet o północy. Wtedy kładę się spać ok. 1, gdy mam znów zacząć poranne zmiany mam problem z zasypianiem o tej 21-22 by się wyspać.

    ReplyDelete
  80. Ja jestem sową i dobrze mi z tym. :)
    Najlepiej wstaje mi się ok 9-10. Taka moja natura. Na szczęście mój tryb życia mi na to pozwala. Dzięki Bogu minęły już czasy szkoły i studiów.
    Pracuję głównie popołudniami, często wracam do domu dopiero ok 22.
    Kładę się spać zwykle ok 2-3 w nocy. :) Nocna cisza jest super - działa na mnie uspokajająco, relaksująco po całym dniu. Szkoda ją przesypiać, skoro można nadrobić to rano. :P

    ReplyDelete
  81. Ja jestem zarowno ptaszkiem jak i sowa, potrafie sie przeprogramowac w zaleznosci od potrzeby, pracuje na rozne zmiany i czasem mam wiecej luzu rano a czasem wstaje juz o 5. Mam tez corke ktorej pojawienie sie nauczylo mnie organizacji czasu. Wiem np ze musze wstac wcesniej zeby miec czas na prysznic makijaz i spokojne dniadanie, dopiero potem budze ja i wyprawiam do przedszkola

    ReplyDelete
  82. Jestem osobą, która śpi dłużej raczej tylko w weekendy, ale nie aż tyle co większośc, ponieważ max. do 9:30. Z przyzwyczajenia wstaję dosyć wcześnie i weszło mi to w nawyk. Według mnie można po czasie przywyknąc do wczesnego wstawania tylko potrzebne są chęci! :3
    Pozdrawiam.
    I zapraszam do siebie :)

    ReplyDelete
  83. Oj, ja jestem zdecydowanie sową. Nie potrafię rano się zwlec z łóżka, za to w nocy jestem w stanie siedzieć nawet bez wspomagaczy - kawy czy coli. Próbowałam zmienić to na początku studiów. Nie udało się. Skończyło się na tym, że układałam plan na jak najpóźniejsze godziny, bo wtedy miałam energię i wenę do nauki! :) Pozdrawiam! :)

    ReplyDelete
  84. bardzo chcę ci podziękować za ogromną porcję motywacji :)
    jest mi obojętne czy wstanę wcześnie rano, czy w południe.. ważne bym była wyspana ;)

    ReplyDelete
  85. Wstawanie wczesne - ranne nie jest łatwe, często też mało przyjemne, ale jakie pożyteczne! ;)
    Sporo miłych i pożytecznych spraw u nas:
    www.kudiandanne.blogspot.com

    ReplyDelete
  86. Niby takie proste, a jak trudne do wykonania :)) Komputer wieczorną porą to zło :)))

    ReplyDelete
  87. ranny ptaszek hmm .. ja zazwyczaj wstaje o 7 :P Praca niekeidy szkola i te sprawy to jest straszne bo bycie niewyspanym męczy cały dzień ; /

    ReplyDelete
  88. Czytałam na blogu S. Pavlina o następującej metodzie na ranne wstawanie: Wybieram godzinę np. 5:30, bo tak bym chciała, żeby wcisnąć tam poranne rozciąganie, następnie codziennie wstaję równo o tej godzinie czy się pali czy się wali, a organizm już sam ureguluje sobie porę chodzenia spać ;-)

    ReplyDelete
  89. Agnieszko czy to jest widok z Twojego okna czy przykładowe zdjęcie? :)

    ReplyDelete
  90. Wszystko to rzeczywiście jest prawdą, ale i tak ciężko mi się wstaje rano :) Zazwyczaj chodzę do pracy na 8, ale niestety nie udaje nam się zebrać do spania wcześniej, niż o 24 :(

    ReplyDelete
  91. Dobry spis, niby wszystko to już próbowałem i nic. Ale to chyba jak z odżywianiem. Jak się zbierze te punkty do kupy i zacznie przestrzegać diety, to wypali. Spróbuję po raz 100ny ;)

    ReplyDelete
  92. Ja tak bardzo bym chciala wstawac wczensiej ok 6, pojsc rano na basen czy silownie, ale spanie do 7:40 jest takie przyjemne, chcoiaz i tak budze sie nieco senna ;/ zainspirowalam sie bardzo i teraz nie wyobrazam sobie poranka bez wody z cytryna i miodem ;)

    http://enormouslycheap.blogspot.com/

    ReplyDelete
  93. Śliczny widok :) Może też powinnam zacząć wcześniej wstawać ...

    ReplyDelete
  94. Hej Aga,

    Dzieki za post. Ja juz pare razy pod filimikami na YT pisalam o to jak masz na wszystko czas i chyba teraz rozumiem.

    Ja od zawsze bylam spiochem a odkad biore Roaccutane (na tradzik, juz koncze) to sypiam ciagle. Ide spac o 21, i wstaje o 11 (jak moge). A w sumie lubilam moje poranne wizyty na silowni (biegac wole jak jest ciemno - nie wiem dlaczego, bardziej mnie to relaksuje).

    I tak napisalas o tych filmach i marnowaniu czasu - az wylaczylam ladujacy sie BBT (chociaz mial byc tlem do mojego pakowania do przeprowadzki). Licze, ze przejscie na diete weganska i skonczenie leczenia izotroteina dadza mi wiecej sily :)

    ReplyDelete
  95. oglądam regularnie Twoje filmiki i powiedz mi JAK TO ROBISZ, że Twoje włosy tak szybko rosną? Mam wrażenie, że są coraz dłuższe z filmiku na filmik....

    ReplyDelete
  96. Zawsze byłam nocnym markiem. Kładłam się późno i późno wstawałam. To się zmieniło kiedy zaczęłam pracować na produkcji. Musiałam wstawać o 4,40 i pędzić do zakładu. Po kilku tygodniach tak się przyzwyczaiłam, że nawet w weekendy budzę się o 5, taki nawyk :)

    ReplyDelete

Proszę nie zostawiać komentarzy służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Komentarze z reklamą blogów i rozdań będą usuwane, więc proszę ich nie dodawać.

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...