10/31/14

8 miesięcy na diecie wegańskiej - czym jest weganizm

Jutro jest Światowy Dzień Wegan i jutro też mija dokładnie 8 miesięcy od mojego przejścia na dietę wegańską? 
Czy czegoś żałuję w związku z tą zmianą ? Tak ! Żałuję, że zrobiłam to tak późno.


W tym poście nie będę opisywać Wam mojej drogi do weganizmu, informacje te przedstawie w oddzielnym filmiku, który niedługo pojawi się na moim kanale YT. W międzyczasie, tutaj znajdziecie podstawowe informacje na temat samego weganizmu.

Wiele osób nie wie czym jest weganizm. Ten styl odżywiania często mylony jest w wegeterianizmem. W dużym skrócie : będąc na diecie wegańskiej nie spożywamy nic co pochodzi od zwierząt. Nie jemy mięsa, ryb, nabiału, miodu i nie pijemy mleka.
Wiem, że dla części z Was to brzmi strasznie i pewnie mówicie sobie teraz pod nosem “ to co ona je ?! “
Ano ona je dużo, bardzo dużo i jest z tego powodu bardzo szczęśliwa.
Każdy kto mnie zna, wie że uwielbiam jeść.
Głodna nissiax = zła nissiax.
Najedzona nissiax = szczęśliwa nissiax.
Ot tak prosto można mnie uszczęśliwić podsuwając talerz z jedzeniem :)

To już powinno dać Wam znak, że będąc na tym stylu odżywiania, nie głodujemy.

Poniżej znajdziecie źródła które przedstawią Wam dietę wegańską.
Czy warto się zapoznać z tymi materiałami nawet jeśli weganizm obchodzi Was tyle co zeszłoroczny śnieg ? Tak ! Ponieważ, dowiecie się rzeczy o których się głośno nie mówi, poznacie od innej strony przemysł spożywczy i będziecie mogli bardziej świadomie spojrzeć na to co jest na Waszym talerzu.
Człowiek uczy się przez całe życie i warto być otwartym na nową wiedzę, a nie ślepo dążyć starymy ścieżkami.
Nikog do niczego namawiać nie chcę. Ja nie biegam za Wami z marcherwką, a Wy proszę nie biegajcie za mną z kiełbasą :P

W obecnym czasie trudno nam zrozumieć co jest zdrowe, a co nie. Coś co zostało określone w jednym roku jako wyjątkowo korzystne dla naszego zdrowia, w kolejnym roku może się okazać czymś bardzo szkodliwym. Ja sama czasami, nie potrafiłam zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.
Nie ma na tym świecie jednej słusznej diety, która zapewni nam nieśmiertelność, ale są produkt które mogą pomóc nam utrzymać nasze ciało w zdrowiu lub być podłożem do rozwoju wielu chorób.

“ Za każdym razem gdy sięgamy po jedzenie, albo leczymy swoje ciało, albo karmimy swoje choroby “. Nie wiem kto jest autorem tych słów, ale całkowicie się z nimi zgadzam.

Jak obecnie wygąda moje odżywianie?
Jem bardzo dużo warzyw i owoców. Spożywam duże ilości pokarmu i nigdy nie ograniczam kaloryczności moich dań. Jem ile chcę, kiedy chcę i do syta.
W 80 % jem głównie węglowodany, ale nie tyję. 
Ile razy to już słyszałam : “OMG, jesz tyle owoców ?! A wiesz ile tam jest cukru? Niedługo będzie gruba ! “ albo “ Zjadasz takie ilości ziemniaków ? “
Taaa….
Mam się wspaniale. Wyniki mam idealne i czuję się znakomicie.

Ok. A teraz do rzeczy.

Na sam początek polecam zawsze filmik Garego Yurofskiego. Film jest w języku angielskim, ale posiada polskie napisy. Idealne, treściwe i proste wprowadzenie w świat weganizmu.


Nie wszystkie filmy które tutaj polecę znajdziecie na YouTube, ale wiem, że są dostępne w różnych miejscach w sieci. Ja wszystkie ogładałam na Netflix ( dla mieszkających w USA ).

Ziemianie ( tutaj też znajdziecie polskie napisy). Dużo widziłam i dużo czytałam, ale ten film musiałam ogładać na raty… Film ciężki, ale uważam, że w obecnych czasach każdy powinien go zobaczyć.


101 powodów aby przejść na weganizm ( pełen wykład, j. angielski ) :




Forks over knives – jak dieta wegańska wpływa na nasze zdrowie i pomaga cofnąć poważne choroby.
Zwiastun :


Książka dostępna w Polsce:

Czarna prawda o przemyśle spożywczym. 
Myślicie, że wiecie już wszystko o Waszym jedzeniu ? Myślicie , że macie wolną rękę i podejmujecie świadome wybory? Sprawdźcie.


Zwiastuny:

Food INC


Food Matters


Hungry for change


Czy picie soków warzynych może spowodować, że schudniemy, cofniemy poważne choroby, odstawimy leki brane od lat i zmienimy swoje życie?
Fat , sick and nearly dead


Zwiastun: https://www.youtube.com/watch?v=LRtSo-YpWbk

Polecane kanały na YouTube.
Na początek polskie więc oczywiście  mayathebee2626 oraz VeganPower :





Moje nowe odkrycie Nat Stan :



Kanały w języku angielskim:

Na pierwszym miejscu Freelee the Banana Girl. Nie zawsze odpowiada mi jej podejście do weganizmu i sposób przekazywania informacji, ale na jej kanale znajdziecie naprawdę wiele dobrych produkcji:



Bite Size Vegan - krótkie, bardzo treściwe filmiki. Wiele informacji przekazanych w bardzo krótkim czasie:



Love Raw Vegan - weganizm + minimaliz = wspaniałe połączenie



Kanał w języku niemieckim - vegan power girl. Dziewczyna która przerwała naukę w szkole rolniczej i przeszła na weganizm:



Czas na książki.

Nowoczesne zasady odżywiania klik
Tą książkę polecam gorąco. Pozycja dla tych którzy potrzebują dowodów medyczny i jasnych faktów. W przypadku większości osób. po przeczytaniu tej książki kiełkuje myśl o zmianie sposobu odżywiania.

      źródło : http://www.empik.com

Jeść przyzwoicie klik

Kolejna książka dla opornych, ale tym razem pisana przez szarego człowieka. Pewna kobieta postanawia przeprowadzić na sobie eksperyment dietetyczno – etyczny. Przez 10 miesięcy będzie sprawdzała jak zmiana odżywiania wpłwa na zdrowie, jak to co leży na naszym talerzu łączy się z gospodarką, polityką i środowiskiem.  Książka napisana bardzo przyjemnym językiem, bez umoralniającego tonu. Na pierwszy ogień idzie dieta ekologiczna, potem wegetariańska, wegańska, a w końcu frutariańska

                   źródło : https://czarne.com.pl 

Ok ale co ciekawego można wykombinować z warzyw ?
Zapraszam na wspaniałego, polskiego ( dla tych którzy ciągle twierdzą, że bycie weganinem w PL to męczarnia ) bloga. Przepiękne zdjęcia i cudowne przepisy klik http://www.jadlonomia.com



Nadal myślicie, że weganizm jest taki ciężki?
Zapraszam na stronę Zostań wege na 30 dni klik

          źródło : www.zostanwege.pl

Polska strona, która przez 30 dni będzie wprowadzała Was krok po kroku w świat weganizmu. Codziennie będziecie dostawać maile z informacjami, faktami, obalonymi mitami, badaniami oraz smacznymi przepisami.

Uff, trochę tego wyszło :)
Pozdrawiam Was serdecznie i mam nadzieję, że troszkę zainteresowałam Was tematem


nissiax83

161 comments:

  1. Super wyszło. Już nie mogę się doczekać na film :)

    ReplyDelete
  2. sama chciałabym zrezygnować z mięsa ze względu na to, że nie chcę się przyczyniać do śmierci zwierzakw, ale no właśnie, jeśli juz to dla mnie wegetarianizm,a nie weganizm, bo trochę nie rozumiem dlaczego odrzucać mleko, sery itp.? przecież krowa musi być wydojona i nie dzieje się jej krzywda? czy ktoś mógłby mi to wytłumaczyć, bo od dłuższego czasu się nad tym zastanawiam :) (zanim ktoś powie, że hejtuję: nie hejtuję, tylko proszę o wytłumaczenie :) )

    ReplyDelete
    Replies
    1. obejrzyj pierwszy z polecanych w poście filmów (Gary Yurofsky), tam jest to doskonale wytłumaczone :)

      Delete
    2. Krowa, jak każdy inny ssak, nie daje mleka sama z siebie, tylko po urodzeniu dziecka. Żeby "wyprodukować" mleko dla ludzi, odbiera się krowom ich dzieci, a takie cielęta najczęściej od razu idą na rzeź. To tak w skrócie, bo do tego dochodzi jeszcze gwałcenie tych krów, liczne nadużycia, warunki jakie panują na fermach mleczarskich itd.

      Delete
    3. Straszne nigdy się nie zastanawiałam nad tym.Ja nie piję mleka od kilku lat i nie brakuje mi go tak samo jak mięsa,ale sery jem.A miód? Dlaczego weganizn odrzuca miód,bo mnie to zawsze intryguje?

      Delete
    4. Krowom nie odbiera się ich dzieci, bo mleko, która krowa produkuje dla cielaka i tak nie nadaje się do spożycia przez człowieka - jest to zw siara. Chyba nigdy nie byłaś w gospodarstwie rolnym skoro piszesz takie rzeczy. Mój brat hoduje krowy i nie dzieje im się tam żadna krzywda, a jedzą i odpoczywają lepiej niż niejeden człowiek. Inaczej nie dadzą mleka :P

      Delete
    5. wlasnie zawsze jak jezdzilam na wies to jak krowa miala cielaka to nie bylo mleka. chodzilo sie wtedy po mleko do sasiada za plot ;)

      Delete
    6. To że u Waszej rodziny czy sąsiadów krowom nie dzieje się krzywda, nie oznacza, że w wielkich mlecznych przedsiębiorstwach nastawionych jedynie na zysk jest tak samo. Krowa nie ma oddzielnej funkcji "mleko dla ludzi", to jest taki sam ssak jak człowiek ;)

      O miodzie można przeczytać tutaj: http://weganizm.blox.pl/2011/02/Miodowy-smutek.html

      Delete
    7. W weganizmie zaklada sie, ze zwierzeta nie 'produkuja' niczego dla nas. Pszczoly produkuja miod dla siebie, zeby przetrwac. Ideologiczni weganie unikaja takze skory, welny i jedwabiu.

      Delete
    8. Nie zapominajcie o tym, że żadne mleko dostępne w sklepie nie pochodzi od krów z wesołych i małych gospodarstw, a z wielkich produkcji. Wymiona są poranione, z licznymi stanami zapalnymi, a jeśli kogoś nie interesuje stan krów powinien wziąć pod uwagę fakt, że przez takie działanie do mleka trafia np. wielka ilość ropy, krwi i innych.

      Delete
    9. emilka942, to według Ciebie krowa daje dwa rodzaje mleka? Dla ludzi i dla cielaka? Większej głupoty nie słyszałam...

      Delete
    10. Patrycjo to proponuję wycieczkę na wieś i uzupełnienie podstawowej wiedzy. Mleko które krowa daje po ocieleniu się nie nadaje się dla ludzi. A to że daje mleko w ogole to kwestia setek lat hodowli krów.

      Delete
    11. Marta, jakie bzdury opowiadasz! Przeciez kazde mleko trafiajace na linie produkcyjna jest badane pod katem wlasnie chorob wymion, obecnosci bakterii i innych wyznacznikow! Mleko, ktore nie miesci sie w normach moze trafic jedynie do sciekow bo nikt go nie kupi poniewaz zadna szanujaca sie firma nie bedzie ryzykowac :) Wez nam takich kitow nie wciskaj, ludzie czytaja takie glupoty i za glowe sie chwytaja, a co gorsza wierza.w to!

      Delete
    12. Marta, mleczarnie skupują mleko od normalnych wiejskich gospodarstw. W Polsce przemysł mleczarski opiera się na dostawcach indywidualnych. A ludzie na wsi na ogół szanują swoje zwierzęta, są do nich przywiązani. I tak jak mówi Aśko, mleko jest dobrze badane. Sama jestem wegetarianką i miałam wątpliwości, ale z polskim krowami i mlekiem nie jest źle.

      Delete
    13. Martta istnieje jeszcze coś takiego jak miód z pasiek "nieprzemysłowych", w których "zabiegi" opisywane przez autorkę bloga, którego adres podałaś praktycznie nie mają miejsca. Swojego czasu miałam możliwość zgłębić tematykę pszczelarską i po przeczytaniu przytoczonego przez Ciebie artykułu nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Autorka nie tylko zdecydowanie powinna poszerzyć swoją wiedzę o niektóre zagadnienia [a nie tylko kopiować informacje z zagranicznych stron, na których opisane pasieczne realia mają niewiele wspólnego z tymi polskimi], ale przy okazji nauczyć się pisać obiektywnie a nie jednostronnie i negatywnie, bo wypada to nieprofesjonalnie i śmiesznie.

      Delete
    14. Powiedzcie mi czy to prawda, ale słyszałam, uwaga, przytaczam oryginalne słowa człowieka mieszkającego od zawsze na wsi: jak się krowy nie wydoi dwa razy dziennie, to pęknie.
      Czy to prawda? Czy z krowy musi w jakiś sposób uchodzić mleko, żeby była zdrowa? Na moją logikę tak wychodzi, no bo gdzie to mleko wyprodukowane w jej organizmie znajdzie ujście?

      Delete
    15. Krowa nie pęknie :) Ale jeśli nie będzie dwa razy dziennie wydojona to będzie miała problemy z wymionami. No to jest tak jakby kobieta karmiąca nagle przestała karmić i odciągać pokarmu. Dawniej krowy wytwarzały mleko tylko wtedy kiedy miały małe cielaki, podobnie kury znosiły jaka tylko wtedy kiedy miały je wysiadywać na małe pisklaki. Przez wiele lat człowiek te zwierzęta "przystosował" pod siebie i teraz krowa daje mleko codziennie, a kura codziennie znosi jajko. Gdyby wszyscy ludzie zaczęli być weganami zwierzęta te wyginęłyby (co w praktyce jest i tak nierealne).

      Delete
    16. Annabel, uwierz, że mieszkam na wsi i z krowami mam do czynienia. Krowa nie jest magicznym ssakiem i nie wytwarza mleka ot tak sobie, dla człowieka. Wytwarza mleko dla swojego dziecka. Ale jeśli będziesz doić ją codziennie, to laktacja będzie trwała przez dłuższy okres czasu. Tak samo jak z człowiekiem - jeśli dziecko będzie ssało mleko przez, dajmy na to, dwa lata, to przez dwa lata mama będzie mleko dawała (trochę dziwnie to zabrzmiało to, ale cóż...). Te informacje o tym, że cielaki są zabierane od matki zaraz po urodzeniu nie biorą się z nieba. Na wsi na ogól szanują zwierzęta, a więc i cielaki zostają przy matce, ale w przemyśle tak nie ma - mleko jest produktem, na którym się zarabia, więc czemu miałoby być "tracone" dla cielaka? Jak mówiłam, cielaki są oddzielane od matki dzień, dwa po urodzeniu i karmione sztucznymi substancjami odżywczymi (cały czas są zamknięte w małych zagrodach). Jakby krowia nie była zapładniana (co w przemyśle mleczarskim dzieje się sztucznie), to nie miałaby cielaka, a przez to i mleka. I nie byłoby żadnych problemów. Męskie osobniki wysyła się do rzeźni, żeńskie powielają los swoich matek. A że krowy najczęściej maja przyrost wymion i inne choroby (przez co żyją o połowie mniej niż w normalnym gospodarstwie), to już inna historia...
      Proszę na szybko wynalazłam ten tekst: http://blogdietetyczki.blox.pl/2013/02/Zywoty-zwierzat-krowy.html Trochę ogólny, ale nie chce mi się szukać. Są zdjęcia, więc nie powiesz, że sobie to wymyśliłam.
      Annabel, nie wiem, czemu zabierasz głos w temacie, o którym nie masz żadnego pojęcia.
      I co z tego, że by wyginęły? Pewnie wolałyby zginać niż być tak okrutnie eksploatowane przez ludzi. Tyle na ten temat.

      Delete
    17. Bo też mieszkam na wsi :) więc mam o temacie pojęcie.
      Nie stwierdziłam nigdzie że postępowanie ludzi jest słuszne i właściwe. Stwierdzam tylko suche fakty. Tyle na ten temat!

      Delete
    18. Patrycjo owszem krowy dają mleko bo ludzie je do tego zmuszali przez wieki ale teraz sa już specjalne rasy mleczne itd. Ich laktacja zaczyna się po ocieleniu się, ale wtedy dają mleko zwane siarą czyli bardzo bogate w białko dla cielaka więc nie jest bzdurą to, że krowa daje dwa rodzaje mleka (jakim cudem o tym nie wiesz mieszkając na wsi?).
      Natomiast to że dają mleko potem przez wiele lat nie jest tylko bezpośrednim wpływem "odebrania" im cielaka.
      Cielaki bardzo szybko rosną i szybko trzeba je dokarmiać bo sama krowa nie dałaby rady, nie są to już dzikie zwierzęta i potrzebują pomocy ludzi.
      Moi rodzice przez wiele lat hodowali krowy, dawały zawsze mleko codziennie bez intensywnych i częstych "sekwencji ciąż i hiperlaktacji". Nie wierz we wszystko co czytasz w internecie :)

      Delete
  3. cieszę się, że piszesz o weganizmie, chociaż wiem, że to bardzo niewdzięczny, bo nie mainstreamowy temat. masz duży zasięg więc jest szansa, że dotrzesz do wielu osób z naprawdę ważnymi informacjami. świetna robota!

    ReplyDelete
  4. Ostatnio zdarzyło się coś niezbyt przyjemnego. Zemdlałam w pracy i zostałam zabrana karetką do szpitala. Napisałam smsa do bliskiej (tak uważałam) koleżanki. Od razu zapytała czy z głodu, bo ja się ciągle odchudzam! Dowiedziałam się od niej, że się odchudzam i głodzę! Według niej odchudzaniem i głodzeniem się jest niejedzenie fast foodów i chipsów każdego wieczora do piwa! Jedyne co to miałam za niski poziom potasu i nie jedzenie mięsa od kilku miesięcy (z czego jestem dumna) nie ma z tym nic wspólnego. Szkoda, że ludzie są tak bardzo nie doinformowani i są ignorantami jeżeli chodzi o wegetarianizm i weganizm. No i przekonałam się co do ,,koleżanki". Według mnie jesteś bardzo inspirującą i zachęcającą do zmian osobą, świadomą i nie wciskającą nikomu niczego :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. no faktycznie, co za wstrętna koleżanka! ma inne zdanie i do tego się jeszcze martwi!

      Delete
    2. Martwi się? Nie sądzę, do teraz nie zapytała czy wszystko ok i jak się czuję. Chodzi mi o to, że nawet nie zapytała dlaczego to się stało, tylko od razu założyła że się głodzę i ciągle odchudzam co jest nieprawdą. No nieważne. To blog Agnieszki i nie chce go zaśmiecać ani wdawać się w rozmowy nie na temat.

      Delete
  5. Megadzięki za post :) Nie sądzę, żebym kiedyś przeszła w 100% na weganizm z powodu miodu - uwielbiam go i jeść nie przestanę ;). Dawno jednak zredukowałam do skrajnego minimum mleko krowie i mięso. Różnica w samopoczuciu jest ogromna, wliczając w to duuużo mniejszą chęć na słodycze. Pozdrawiam serdecznie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja odrzuciłam mleko i mięso i czuje się cudownie ;)

      Delete
    2. Dokładnie. Mleko i mięso bez problemu poszły w odstawkę, choć problemem był żółty ser, który baardzo lubiłam i czasem niestety zdarzy mi się 'zgrzeszyć' i coś skubnąć :P Miodu też raczej nie porzucę. My jeszcze dodatkowo bezglutenowi, więc w ogóle 'oszołomstwo' dla niektórych :D

      Delete
  6. Ojej, czuję się wyróżniona. Dzięki wielkie :)
    Aż mi głupio, ponieważ czytuję Twojego bloga, oglądam filmiki, a chyba pierwszy raz komentuję :)
    Na pewno nie muszę wspominać jak bardzo cieszę się, że stoisz po wegańskiej stronie mocy. Jestem przekonana, że ten post okaże się niezwykle efektywny w szerzeniu tego stylu życia.
    Gorąco pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  7. Przyznam ze ostatnio zastanawialam sie nad weganizmem i wegetarianizmem ale na razie ciezko bedzie mi zmienic moje nawyki zywieniowe...moze jak sie z domu wyprowadze...ogladam duzo programow poswieconych produktom spozywczym i czasem jestem wvszoku czytajac sklady produktow...szok po prostu.z miesa moflabym zrezygnowac, i tak jem tylko kurczaka lub indyka...moglabym z tego zrezygnowac tylko ze nie potrafie zrezygnowac z sosow na bazie miesa...to jest dla mnie najwiekszy problem...moze za jakis czas uda mi sie zmienic moje nawyki zywieniowe :-) mam przynajmniej taka nadzieje

    ReplyDelete
  8. Nissiax, BARDZO GORACO polecam Ci kanal Dary Dubinet na YT. Nie wiem, czy moge wrzucic bezposrednio link wiec powiem tak- Pani na YT nazywa sie zwyczajnie dara. W wynikach wyszukiwania powinien wyskoczyc profil ze zdjeciem kobiety w rudych wlosach. Dara codziennie wrzuca filmiki, przedstawia rzeczy proste i pyszne. Jest na diecie high RAW, prawie vegan (je miod). Jest totalnym przeciwienstwem Freelee jesli chodzi o osobowosc- czesto podkresla jak wazne jest jedzenie, to co jemy, a nawet to jak przygotowujemy to jedzenie, ze nalezy wkladac w to serce, kochac siebie, otoczenie i dawac swojemu cialu (i bliskim) to, co najlepsze, odzywcze. Jest niesamowicie urokliwa i ciepla. Nie ma w tym co mowi ani odrobiny sarkazmu, ironii. Nie komentuje personalnie niczych wyborow zywieniowych, czy wygladu. jest Amerykanka z Californii, ktora mialam okazje kilkakrotnie spotkac osobiscie w Whole Foods- musialam ja az usciskac. Niesamowita jest...

    ReplyDelete
  9. Bardzo Cię proszę, abyś robiła więcej filmików, w których pokazujesz, co jesz :) Np. wszystkie posiłki z całego tygodnia, to porządna dawka inspiracji.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No nie! :) A kto ma takiego pięęknego psa? ;)

      Delete
    2. Ja! Dziękujemy za komplement :)

      Delete
  10. Myślałam już kilka razy aby spróbować być weganką chociaż na chwile, ale nie potrafiłabym i chyba nie chce, za bardzo lubię mięso, ryby i jajka. Dlatego tymbardziej podziwiam !

    ReplyDelete
  11. Podziwiam ludzi którzy mogą nie jeść mięsa. Czasami próbowałam ale no nie potrafię nie jeść mięsa.Obiad bez mięsa to dla mnie nie obiad :)
    Podziwiam :)
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też tak zawsze myślałam,ale po pewnym czasie w ogóle Ci tego mięsa nie brakuje :)

      Delete
    2. To spróbuj chociaż zmniejszyć ilość jedzonego przez siebie mięsa. Jedzenie mięsa powoduje wiele chorób, a przecież nie od dziś wiadomo, że co za dużo, to nie zdrowo. ;)

      Delete
    3. Ja proponuję nie przekonywać koleżanki do rzucenia mięsa... skoro jej smakuje i tego nie chce. Jak zechce to rzuci.
      W zamian polecam włączyć do posiłków więcej warzyw - polecam zwłaszcza takie, których wcześniej nie jadłaś albo jadasz rzdako, może znajdziesz smaki, które Cię oczarują :) Ja w ten sposób odkryłam dawno, dawno temu ciecierzycę i bakłażany, moją wielką miłość :)

      Delete
  12. Jestem wegetarianką od 9 lat. Teraz mam 21. A więc decyzję o przejściu na "dietę"podjęłam szybko.
    Wiele osób myśli, że jeśli nie je się mięsa, to zostaje tylko trawa. Ile razy słyszałam: To co Ty jesz? Same zielsko?. Mimo że szybko zrezygnowałam z mięsa, nigdy nie miałam żadnej anemii, braku witamin itd. Po przeczytaniu tego posta myślę, że warto się zastanowić nad kolejnym krokiem i przejściem na weganizm;) Pozdrawiam i życzę na początek kolejnych 8 miesięcy;)

    ReplyDelete
  13. Cieszę się, że zaczynasz poruszać takie tematy na blogu.
    Ja też mogę się pochwalić idealnymi wynikami i mnóstwem energii tyle, że w mojej zdrowej diecie uwzględniam również mięso, ryby (łosoś na parze z masełkiem, przyprawami i sosem, mniam... i schorowane jelitka też go uwielbiają :) ). Ale człowiek docenia zdrowie najbardziej wtedy, gdy je traci. U mnie to nie była kwestia częstego jedzenia mięsa (zazwyczaj było to raz, czasami dwa razy w tyg.), czy produktów odzwierzęcych. W mojej diecie dominowały inne niezbyt zdrowe rzeczy i...myśli. Wtedy to,raz na zawsze przeklęłam perfekcjonizm. ;)
    Powyższy post nie do końca mnie zainteresował, bo większość pozycji, które przedstawiłaś, są mi znane z okresu, kiedy intensywnie interesowałam się tematem, bo rozważałam dietę wegańską. Nie mogę za to się doczekać postu/filmiku odnośnie Twojej osobistej drogi do weganizmu, co Cię do tego skłoniło, jakie doświadczenia, ew.jakie przebyte choroby, dolegliwości itp. Zawsze jestem otwarta na nową wiedzę. :)
    Chciałabym poruszyć natomiast inny temat. Nie wiem jak w NY, ale u nas, przynajmniej w moim odczuciu i otoczeniu, weganizm jest niesamowicie...modny. Ale jest to moda, która nie znosi sprzeciwu i kiedy mówię: tak, jem rybę i pieczeń rzymską, to czuję się niemal dyskryminowana. Przypomnij sobie temat eko-nagonki, o którym opowiadałaś, to będziesz wiedzieć, co mam na myśli...
    Nie lubię, kiedy ktoś uważa swój sposób myślenia na dany temat za jedyną i niepodważalną prawdę. Każdy ma prawo odżywiać się jak chce, ale weganie mogą czasem pomyśleć, że równie dobrze za 20 lat może się okazać, że ich dieta nie jest idealna, a jest nią taka, w której od czasu do czasu spożywa się produkty odzwierzęce. Wiele razy słyszę od przeciwników weganizmu-racjonalistów, że jedzenia mięsa jest zgodne z naturą, bo ludzie pierwotni mielli w swojej diecie mięso. Nie zabieram tutaj stanowiska, tylko przytaczam argumenty.
    Aga... niedawno wrzuciłaś na instagrama zdjęcie, a'la do legitymacji studenckiej, z grzywką... Dziewczyno, powiedz mi co wtedy jadłaś i co ćwiczyłaś, bo uważam, że taka szczuplutka wyglądałaś idealnie. :)
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Osobiście nie widzę "mody" na weganizm.
      Dlaczego nikt nie pomyśli, że większa popularność tego stylu to o nie moda a po prostu większa świadomość społeczeństwa ?

      W kręgu moich znajomych jest jedna para wegan, reszta je wszystko. Nigdy nie spotkałam się z ich strony z jakimkolwiek atakiem na mój wybór. Sama też nie wtykam swojego nosa w talerze ( i sprawy ) innych. Niech kazdy robi co według niego jest dobre.

      Filmy i publikacje podane w poście, skutecznie obalają argumenty takie jak ten że jedzenie mięsa jest zgodne z naturą człowieka i wiele innych.

      Co do zdjęcia z grzywką, miałam wtedy problemy zdrowotne i mam nadzieję, że już nigdy nie będę tak chuda jak w tamtym okresie …

      Delete
    2. Agnieszko, proszę Cię, nie mierz wszystkich swoją miarką.
      W mojej wypowiedzi opowiadałam o moich osobistych doświadczeniach w tym temacie. To, że Twoi znajomi podchodzą do tego zdrowo, nie oznacza, że wszyscy tak robią, ok? Poza tym Ty żyjesz w NY, jednym z najbardziej przyjaznych miejsc dla wegan, a ja w innym dużym mieście w PL. Mówiąc o modzie na weganizm, miałam na myśli bezmyślne podążanie za trendami, a nie świadomą ideologicznie decyzję, przy równoczesnej akceptacji innego stylu życia u innych osób.
      Co do zdjęcia z grzywką, uważam, że wyglądałaś na nim przeciętnie, a teraz jesteś pączuszkiem :) (mój narzeczony słyszy Cię czasem i pyta czy oglądam pączuszka) - mam prawo mieć własne zdanie? Mam. :)
      Pozdrawiam i zalecam większy dystans. Propaganda istnieje w każdym nurcie, nie tylko u mięsożerców i mlekopijców, trzeba być naiwnym, myśląc, że jest inaczej i nie znając zasad działania gospodarki. Nie biegaj za nami z marchewką. :)

      Delete
    3. Najwyraźniej mnie nie zrozumiałaś ( zresztą nie pierwszy raz ). Zadałaś mi pytanie, a ja na nie opowiedziałam.
      Mieszkam w NYC więc swoją wypowiedź opieram na tym co widzę w swoim dniu codziennym. Dodam jednak, że podczas mojego ostatniego pobytu w Polsce, sytuacja była podobna. Nikt nie był szczególnie zdziwiony moim wyborem, padło parę pytań z ciekawości, ale otoczenie to w pełnie zaakceptowało. Z ciekawostek - moi rodzice przeszli prawie w 100% na dietę wegańska, bez nacisków z mojej strony, sami zapoznali się z faktami i sami tak zadecydowali. I tutaj podobnie, wielu pytań nie było.
      Nawiazując jeszcze do wypowiedzi odnośnie mojego wyglądu. Co miała ona wnieść w temat ?
      Jestem w takim wieku, że znam swoje ciało bardzo dobrze, znam jego możliwości i ograniczenia i w pełni świadoma mogę napisać, że KOCHAM swoje ciało. Akceptuję każdy jego centymetr i dziękuję mu, że jest takie silne i niesie mnie przez życie ALE pisząc komentarz osobie o rozmiarze S/M, że jest pączkiem wyrządzasz innym krzywdę.
      Zastanowiłaś się nad tym, że te komentarze czytane są też przez inne osoby ?
      Młode osoby, które nie zawsze są tak szczupłe jak tego najwyraźniej oczekujesz? A później z każdej strony słysz się o kobietach nie akceptujących swojego ciała i zaburzeniach odżywiania.

      Delete
    4. konwalia - zgadywałabym, że "dyskryminacja" ktora cię dotyka dotyczy twojego bycia wredną, jadowitą jędzą - bo nazywanie kogoś tak zgrabnego i wysportowanego jak Nissia jest właśnie takim zachowaniem - a nie twojej diety ;)
      "Nie lubię, kiedy ktoś uważa swój sposób myślenia na dany temat za jedyną i niepodważalną prawdę" ale twój sposób myślenia pt. "weganizm jest modą" jest oczywiście jedynym słusznym, bo jak Nissia nie zna takich przykładów, tzn. ze musi sie z tobą w ciemno zgodzić, choć się nie spotyka z takim podejściem. Taaaa...

      Delete
    5. "Pączuszek"? Ludzie, co wy macie w głowach ;)

      Delete
    6. Nissiax, Ty również już nie pierwszy raz mnie nie zrozumiałaś.
      Nie przeczę Twoim doświadczeniom odnośnie weganizmu, gdy byłaś w PL - rozumiesz? Dlatego proszę, i Ty nie deprecjonuj moich... nie mówię, że "wszędzie tak jest", tylko, że odczuwam, że w moim mieście tak się dzieje, zwłaszcza w moim otoczeniu panuje moda na weganizm, czasem bezmyślna, bo pytając o powód słyszałam: "a dlaczego nie weganizm?" lub "bo to jest trendy", bez żadnego rzeczowego wytłumaczenia. Może w mieście 200km dalej jest zupełnie inaczej? - nie wiem.
      Z brakiem zrozumienia spotkały się też niektóre dziewczyny, które pisały Ci, że są zaczepiane podczas joggingu, czy spotykają się z dziwnymi reakcjami otoczenia... nie widziałam słów typu: "rozumiem, że możesz odczuwać dyskomfort czy co gorsza poczuć się zniechęcona, ale pomyśl, że nie robisz nic złego i postaraj nie przejmować docinkami" tylko post o tym, jak to w Twoim niewielkim mieście nie miałaś z tym żadnych problemów (więc co wy mi tutaj piszecie). Każdy ma inne doświadczenia w danym temacie i nie warto patrzeć na wszystko przez pryzmat swojej osoby i swoich przeżyć.
      Stwierdzenia, że jedzenie / bądź niejedzenie mięsa jest zgodne z naturą to nie mity - to POGLĄDY, które każdy ma prawo wybrać.
      Zapytałam Cię o zdjęcie, bo wg mnie wyglądałaś na nim korzystnie - przepraszam. :) Dla mnie jednak to nie jest dziwne, że każdy ma odmienny gust i wszystko jest względne, kwestie "gruby/chudy" również.
      Szkoda, że moje refleksje spotkały się z takim atakiem z waszej strony. Rzeczywiście, ze spokojem, to Ty potrafisz zbierać tylko pochwały albo po prostu... idź coś zjeść, bo zaczynasz trochę gwiazdorzyć. ;)

      Delete
    7. Nissiax jest jedną ze szczuplejszych youtubowiczek - widocznie sama masz jakiś problem z wagą (ze wzrokiem) skoro szczupłą osobę wytykasz palcami jak dziecko i jeszcze mówisz do jakiej wagi ma wrócić... żal. Pomijając aspekt moralny, gdzie wiele dziewczyn ze skłonnością do anoreksji czytając to może zrobić kolejny krok w złym kierunku... Dystansu to raczej Ty nie masz - dojrzałością wypowiedzi też nie grzeszysz - nie wiem po co takie osoby tu zaglądają i wypowiadają się w postach kontrowersyjnych, zamiast wyrazić raz swoje zdanie i uszanować, że Nissisax może się z nim nie zgadzać. Ale nie. Lepiej wiercić dziurę, drążyć temat żeby udowodnić że... nie ma się racji. Aga najlepiej to skomentowała w ostatniej wypowiedzi. Aga - masz niesamowitą dojrzałość i wytrzymałość, ze znosisz takie rzeczy... podziwiam Cię

      Delete
    8. Z bardziej dojrzałych powodów. I nie zamierzam Ci odpisywać ani czytać tych bzdurzeń....

      Delete
    9. P.S. Przypuszczam, ze bardzo podniosłaś sobie poczucie wartości ,,udowadniając" Agnieszce, ze przeszła na weganizm z powodu mody - sugerujesz to od samego początku i jeszcze docinasz na temat wyglądu. Dojrzalej by było poczekać na filmik i usłyszeć jak zaczęła się przygoda Agi z weganizmem. Do niektórych nigdy nie dotrze, że złośliwością i brakiem akceptacji nigdzie nie dojdą... Nie będę dłużej śledzić tej dyskusji - walka z wiatrakami. Bardzo dojrzała... :D

      Delete
    10. Justyna, przykro mi, że czytanie tekstu ze zrozumieniem to u Ciebie problem. Jeśli uważasz, że posądziłam Nissiax o przejście na weganizm z powodu mody, bądź konsekwentna, i wrzuć tutaj cytat z mojej wypowiedzi. Chyba nie jesteś gołosłowna?...
      Cóż, nie wiem co masz na myśli mówiąc o braku akceptacji, nie mam żadnego problemu z weganami oraz z nie-weganami, a także z tymi, którzy odżywiają się energią kosmiczną. ;)

      Delete
    11. Justyna, nie drążę z Tobą dalej dyskusji, bo z Twoich wypowiedzi wynika, że nie zrozumiałaś tego, co napisałam w moich wcześniejszych wypowiedziach. I przestań proszę narzucać mi swoje "jedyne prawdy" odnośnie tego, gdzie jest granica między szczupłością, a grubością, każdy ma prawo wyznaczyć ją sobie sam i nie ma w tym nic złego, o ile nie szkodzi swojemu zdrowiu. :)

      Delete
    12. "Rzeczywiście, ze spokojem, to Ty potrafisz zbierać tylko pochwały albo po prostu... idź coś zjeść, bo zaczynasz trochę gwiazdorzyć. ;) "
      konwalia- Ty tak zawsze? czy masz dzisiaj jakiś zły dzień :/

      Delete
    13. Myslalam ze padne jak przeczytalam "narzeczony sie pyta czy ogladasz paczuszka"...
      Narzeczony pewnie wazy ze 30 kg ...

      Delete
    14. Zdecydowanie masz za dużo czasu, skoro piszesz takie komentarze długaśne! Radzę dziewczyno pogadać z żywym człowiekiem, bo mam wrażenie że nie masz się gdzie wygadać :) Poza tym Twoje "przemyślenia" nie powinny dotyczyć wagi Agnieszki, to jest jej sprawa a Ty nawet jak uważasz że jest "pączusiem" przy odpowiedniej kulturze osobistej i takcie, najzwyczajniej zachowałabyś to dla siebie. Tyle w temacie.

      Delete
    15. P.s. Pokaż Swoją twarz konwalia, ocenimy stopień Twojej paczkowatosci ;-)

      Delete
  14. jestem za jedzeniem intuicyjnym. Jeśli nie czujemy parcia na mięso to widocznie nasz organizm tego nie potrzebuje. Masz ochote na cytrusy- widocznie organizm potrzebuje wit C. Ochota na czekoladę-niedobor magnezu itd. Chciałam tylko przestrzec przed jedną rzeczą, która mnie się przytrafiła i proszę bądzcie bardziej rozsądne! Otóż, po roku diety bezmlecznej, zero jakiegokolwiek nabiału, moj żołądek zaczął odczuwać tego skutki. Nabawiłam się zakażenia bakteryjnego, które wywołało stany zapalne w żołądku (jestem świezo po gastroskopii). Przez długi czas żołądek bolal mnie po kazdym posiłku, nie wiedziałam ocb...schudłam, wygladam strasznie i choro. Dlatego ostrzegam, aby zadbać przy diecie bezmlecznej o folorę bakteryją żołądka. Można jesc kiszonki, łykać probiotyki itp. Zwłaszcza jeśli przyjmujemy antybiotyki podczas choroby. Ja niestety nie zadbałam o prawidłową dietę, po prostu wyeliminowałam nabiał i myślałam, że teraz będę czuc się świetnie i tak było do czasu. Rok pozniej mam takie problemy, że tylko chodze po lekarzach, jogurty wróciły do łaski i mam nadzieję, że ten koszmar z bolami zoladka wkrótce się skonczy.

    ReplyDelete
  15. Facet na filmiku wcale nie ma zadowalających badań krwi... powinien uzupełniać dietę w żelazo chelatowane

    ReplyDelete
  16. Aga, a jest u Was może smalec roślinny? :D Bo u nas, jak wszyscy wiemy - jest i chyba nadaje się dla wegan http://www.ztkruszwica.pl/pl/aktualnosci/smakowita-pajda

    ReplyDelete
    Replies
    1. jest, nawet o lepszym składzie ale pasztety i smalce roślinne można bardzo szybko wykonać samemu w domu :)

      Delete
    2. Mniam, to moze podaj proszę przepis? :) Strasznie bym chciała spróbować!

      Delete
  17. Bardzo fajnie, że napisałaś ten post :). Na wegetarianizm przeszłam z trzy lata temu, a od 2 miesięcy jestem weganką. Obecnie mam jeszcze lepsze wyniki i nie mam już żadnych problemów żołądkowo-jelitowych :). Na wegetarianizm przeszłam bardzo spontanicznie, z dnia na dzień. Wtedy uświadomiłam sobie czym tak naprawdę jest mięso i że nie chcę go już dłużej jeść. Weganizmem zainteresowałam się dzięki Tobie. W którychś ulubieńcach polecałaś właśnie wykład Garego Yurofskiego. Obejrzałam i nie wiedziałam co mam zrobić. Byłam gotowa od razu wyrzucić nabiał ze swojego menu. Niestety rodzina się na to nie zgodziła (od około czterech lat mam problemy zdrowotne). Ale dwa miesiące temu powiedziałam STOP. Nikt nie będzie mi mówił jak mam się odżywiać. Nie głoduję i odkryłam wiele nowych smaków :). Teraz czekam z niecierpliwością na Twój filmik , Twoją historię :).
    Pozdrawiam gorąco :)
    PS: Do wszystkich, którzy myślą że weganizm jest drogi - na zakupy spożywcze wydaję o wiele mniej niż moi bliscy na diecie tradycyjnej ;). Warzywa, owoce, kasze, ryże, makarony są tanie. A orzechy, nasiona? Owszem są drogie, ale dobrej jakości mięso i sery też do najtańszych nie należą, z tą różnicą że orzechów/nasion nie zjadamy w dużych ilościach na raz.

    ReplyDelete
  18. jestem bardzo ciekawa filmiku na ten temat.

    ReplyDelete
  19. Podziwiam i gratuluję!
    Dla mnie osobiście zdrowe odżywianie to jedzenie wszystkiego z umiarem. Bardzo dużą uwagę zwracam na to, aby produkty były dobre jakościowo, najlepiej bio. Mięsa jem bardzo mało, ale nie potrafiłabym tak całkowice z niego zrezygnować, ponieważ czasami czuję, że moj organizm domaga się.


    ReplyDelete
  20. Hej! Cieszę się jak dziecko gdy tylko widzę, że dodałaś i jakiś nowy filmik albo wpis ale tym przebiłaś wiele! Bardzo bardzo interesujący i inspirujący :) Od jutra wprowadzam 1-3 dni w tygodniu 100% wegańskie :) Do tej pory byłam takim typowym mięsożercą i chociaż uwielbiam ten smak to od dłuższego czasu mam wrażenie, że jem zdecydowanie za dużo mięsa. Tak jak napisałaś zawsze wydawało mi się, że jest to nudna i taka bezsmakowa dieta ale teraz mam tyle inspiracji, że aż nie mogę usiedzieć na krześle :)

    ReplyDelete
  21. Bardzo zainteresowałaś mnie tematem, czekam z niecierpliwością na filmik. Ja narazie nie wyobrażam sobie życia bez produktów odzwierzęcych, możesz powiedzieć w filmie jakie produkty spożywasz?Jak wygląda Twój przykładowy tygodniowy jadłospis?Przecież warzywa i owoce też nie są super zdrowe, bo są pryskane...

    ReplyDelete
  22. Ja czerwonego mięsa nie jem już od lat, a ostatnio zrezygnowałam w ogóle z potraw mięsnych i czuję się znacznie lepiej. W swojej diecie stosuję także dużo wegańskich przepisów i na prawdę jestem zaskoczona tym bogactwem smaków jakie dzięki temu odkryłam, myślę że warto :)

    ReplyDelete
  23. Niestety dieta wegańska ani wegetariańska nie jest dla mnie. Za bardzo lubię gotować i jeść, chodzić do restauracji, próbować wszystkiego i celebrować te chwile (dobrze trafiłam przeprowadzając się do Francji ;)) Ciężko byłoby mi zrezygnować z mięsa i ryb. Kiedyś próbowałam to zrobić, ale mój organizm bardzo źle na to zareagował.

    ReplyDelete
  24. w lipcu, zrobiłam to, o czym marzyłam od 12 roku życia, zrezygnowałam z mięsa. Nie wiem, czy pójdę dalej w stronę wege, ale cieszę się, że w końcu to zrobiłam. Bardzo ciekawią mnie moje wyniki, ale sprawdzę to po nowym roku. Niestety, najgorsi są moi rodzice... biegają za mną z kiełbasą.

    ReplyDelete
  25. Bardzo się cieszę, że poruszyłaś ten temat. Jak na razie od trzech lat jestem wegetarianką (mam teraz 17), a w przyszłości planuje przejść na weganizm. Już teraz ograniczam nabiał i jajka (pół roku temu pierwszy raz kupiłam tofu i okazało się przepyszne. Poza tym magluję mamę, żeby kupowała jajka wiejskie na targu). Coraz więcej osób rezygnuje z mięsa. Bardzo mnie to cieszy, bo dzięki temu nagłaśniane są fakty o hodowli zwierząt w dzisiejszych czasach. Straszne, że tyle osób nic nie wie na ten temat i przez całe życie żyją w nieświadomości. Zauważyłam, że odkąd zrezygnowałam z mięsa (i ryb oczywiście) przestałam chorować. Oczywiście czasami zdarzają mi się drobne przeziębienia, ale ani razu nie byłam chora poważniej, a wcześniej przechodziłam grypę regularnie. Jako jedyna z rodziny tak "wybrzydzam" z jedzeniem (ale mój brat powoli przechodzi na dobrą stronę mocy. ;)), więc ciężki mój żywot, ale jakoś daję radę.
    Gratuluję Ci tych ośmiu miesięcy, oby tak dalej.
    Pozdrawiam. :)

    ReplyDelete
  26. A ja nie jestem weganką ale wegetarianką i żyje się bardzo dobrze :)

    ReplyDelete
  27. Aga, a w tym filmiku który planujesz możesz zawrzeć temat wpływu odżywiania na skórę?

    ReplyDelete
  28. Ja, obserwując siebie, mam na odwrót. Węglowodany mi 'szkodą'. Szkodzą moje cerze, ziemniaki i chleb ciążą na żołądku. Właśnie jak jem więcej białka i tłuszczów to czuję się dużo lepiej. Nie oznacza to, że nie jem owoców i warzyw. Warzyw jem dużo, owoców ze dwa-trzy dziennie. Za to unikam cukrów, chleba itp. Każdy jest inny i każdemu, co innego służy :D Kiedyś słyszałam o diecie zgodnej z DNA. Pobierają próbkę Twojej śliny, badają DNA i mówią jaka dieta najlepsza. Nie wiem na ile to prawda, ale może...?

    ReplyDelete
  29. Rozumiem, ze weganki nie karmia swoich dzieci-noworodkow piersia?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Co innego karmic dziecko mlekiem dl tego stworzonym, a co innego spożywac mleko, ktore jest do karmienia cielat

      Delete
    2. że co? a jak to ma sie do weganizmu?

      Delete
    3. Moje ulubione pytanie :D Za dwa miesiące zostanę wegańską mamą i zapewniam Cie, że będe karmić swoją córeczkę MOIM mlekiem, bo dla niej ono jest. Tak jak mleko krowie jest dla cielaka, mleko gorylicy jest dla baby-gorylków, a mleko suki jest dla szczeniaków.

      Delete
    4. Ależ oczywiście, że nie karmią :D noworodek zasiada przy stole, dostaje widelec i wcina brokuła :D hahah!

      Delete
  30. Brawo Agnieszko!
    Chciałabym mieć w sobie tą siłę, by być weganką.
    Nie jem mięsa, nie piję mleka. Nie liczę od kiedy. Więcej niż 2 lata, na pewno. Nigdy też nie mówię o sobie, że jestem wegetarianką. Nie wiem, kiedy ktoś się nim 'staje'? Nie jem mięsa, bo dla mnie to zwierzę, które kiedyś chodziło, czuło, porozumiewało się. Mleka nie piję, bo bez niego mam lepszą cerę i czuje sie lepiej (brutalne, choć szczere, wiem!) Pewnie brak świadomości i wiedzy wciąż powstrzymuje mnie przed dietą wegańską. Na dniach planuje wyprowadzkę z rodzinnego domu. Było w nim cudownie, ale fakt, ż będę na własnym garnuszku, spowoduje rewolucję! ;) Dziękuję za ogromną ilość materiałów i wiedzy, niby wiadomo gdzie szukać, ale podane w jednym miejscu, działają lepiej. Możesz być z siebie dumna, bo jestem pewna, że nie jedna osoba sięgnie po nie...przemyśli. A i pytanie, które mnie także intryguje (pewnie będę umiała odpowiedzieć sobie, po głębszej lekturze). Mięso - ok, mleko - też bez problemu mogę nie jeść, sery - bo na mleku, ale miód? Pszczoły nie maja takiego zapotrzebowania, na ogromna ilość, która i tak będą produkować. To samo z wełną i jedwabiem. Skóra - jasne, ale te dwa w połączeniu z ludzkim rozsądkiem, wcale nie muszą nikogo krzywdzić. Proszę wybacz, jeśli moje pytania są skandaliczne, ale staram się patrzeć na temat wielostronnie i przez pryzmat symbiozy w środowisku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. W procesie produkcji jedwabiu, jedwabniki sie zabija. Kokony najpierw traktuje sie para, albo goracym powietrzem, nastepnie wrzuca do wrzatku, a potem usuwa martwa larwe. Rozumiem, ze niektorym moze to przeszkadzac...

      Delete
    2. Biżuteria z pereł też nie jest wegańska niestety... :(

      Delete
    3. ok, teraz to zrozumiałe. dziękuje.

      Delete
  31. Fajnie, że dzielisz się z nami przemyśleniami na temat zmian w Twoim życiu i polecasz filmy i miejsca w sieci, których sama bym nie znalazła. To bardzo inspirujące. Zamierzam zmienić swój styl odżywiania i dążyć do bycia świadomym konsumentem. Świadomość to jedyna metoda podejmowania dobrych-zdrowych wyborów w świecie, gdzie jedzenie jest przemysłem. Połykamy rzeczywistość w postaci sloganów, co w czasach takiej dostępności wszystkiego wokół wpływa negatywnie na naszą podstawową czynność, odżywianie. Mam ochotę poczytać więcej na temat diety i filozofii wegańskiej. Jeśli uda mi się przeprowadzić zmiany w moim życiu to także dzięki inspiracji, jaką jest Twoja działalność w internecie. Myślę, że wiele osób zawdzięcza Ci coś pozytywnego, i dlatego Nissiu - dzięki, że jesteś. :)

    ReplyDelete
  32. Aga!! ,,Gwiazdorzysz" ;) Jesteś ,,pączuszkiem", a na weganizm przeszłaś w przypływie trendu mody :D :D Po tych zabójczych komentarzach ,,konwalii" mam jeszcze większą ochotę na Twój filmik o weganizmie :) Zabawne, jak jadowitość powoduje efekt odwrotny od zamierzonego ;))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Justyna, ciekawe, że sądzisz, że Nissiax przeszła na weganizm w wyniku trendu mody (bo ja tego nie nigdzie nie napisalam, a chyba kazdy z nas powinien posiadac umiejetnosc czytania tekstu ze zrozumieniem). Ja tak nie uważam, ale być może znasz Agnieszkę na tyle dobrze, żeby tak mówić. :)
      Również czekam na filmik o weganizmie. :)

      Delete
  33. masz super bloga !! Idealny :)
    A ja zapraszam na mojego :)))
    http://xunrealizablex6.blogspot.com/

    ReplyDelete
  34. Może też spróbuje.. ? ;D
    smilenecia.blogspot.com

    ReplyDelete
  35. Agnieszko, czytam Cię od paru lat, ale nigdy nie zdecydowałam się na komentarz. Temat weganizmu, wegetarianizmu, a nawet bretarianizmu jest mi znany już od prawie 15 lat (teraz mam 21, więc już od dziecka). Wtedy właśnie mój tata postanowił zmienić swoje życie i jedną ze zmian była dieta. W tamtych czasach (choć nie tak odległych) niejedzenie mięsa było wielkim tabu (przynajmniej w małym miasteczku) i tak naprawdę lepiej było o tym nie mówić. Byłam dzieckiem, kiedy to się zaczęło i nigdy mnie to nie dziwiło, po prostu jedni jedzą mięso, inne nie. Z czasem tata eksperymentował bardziej, był weganinem, przez pewien czas bretarianinem. To wszystko odmieniło jego i nasze życie. U mnie w domu NIE CHORUJE SIĘ, czasami oczywiście jakieś chwilowe przeziębienie, ale nikt nie chodzi do lekarza, nie bierzemy żadnych leków, LECZYMY SIĘ JEDZENIEM. Świadomość ludzi wzrosła w ostatnich latach i dziś każdy już coś wie na ten temat. Dzisiaj mięsa nie je mój tata i siostra, jej mąż od ponad roku również przeszedł na tę dietę, gdyż miał kłopoty ze zdrowiem, oczywiście po kilku tygodniach czuł się świetnie i tak jest do dziś, ja i mama lubimy czasami zjeść coś mięsnego, ale też uwielbiamy dania wegetariańskie czy wegańskie, przede wszystkim jemy zdrowo, Myślę, że trzeba podchodzić do jedzenia bardzo świadomie i tak jak zacytowałaś, jedzeniem albo się leczymy, albo karmimy swoje choroby. Jestem przyszłym biotechnologiem i biochemia to moja mała pasja - to na poziomie komórkowym zaczyna się choroba. Należy pamiętać, że choroby uważane za uwarunkowane genetycznie uaktywniają się, gdy komórka jest źle "karmiona", więc to od nas zależy czy komórka uruchomi "zdrowe" czy "chore" geny. Bardzo się cieszę, że poruszyłaś ten temat, może to uświadomi niektórych czytelników, skąd mają bóle głowy, dlaczego cukrzyca pojawia się w bardzo młodym wieku.

    Gratuluję Ci wytrwałości,
    Pozdrawiam, Sara

    ReplyDelete
  36. Witaj Agnieszko :)
    nigdy nie zostawiałam u Ciebie komentarzy, choć jestem Twoją wierną czytelniczką/ widzką od 3 lat. Przy okazji jednak tego tematu chcę byś wiedziała, że to dzięki Tobie powoli zmieniam swoją dietę, małymi krokami idę w tym dobrym kierunku, bo jeszcze kilka miesięcy temu podstawą była kawa i słodycze.
    Dziękuję za motywację! Ja wracam teraz do Twoich wcześniejszych filmików o diecie, które choć oglądałam na bieżąco, to jednak nie wprowadzałam w życie. Teraz się to zmienia.
    Dziękuję jeszcze raz, pozdrawiam i chciałabym Ci powiedzieć: rób dalej to co robisz dla nas, bo są osoby anonimowe i milczące, ale jednak korzystające z Twojego doświadczenia i wiedzy ;)

    Pozdrawiam, Ania

    ReplyDelete
  37. świetny post,bardzo mądry i potrzebny temat,trzeba go nagłaśniać

    ReplyDelete
  38. Aga, podziwiam Cię, naprawdę musisz mieć silną wolę :)
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. tutaj wcale nie jest konieczna silna wola, nie mam ochoty fizycznej ale też głównie psychicznej, na produkty pochodzące od zwierząt
      wiedząc jak powstają i jak się mają do mojego ciała - nie ciągnie mnie do nich kompletnie

      Delete
  39. Hej
    Czy mozesz bardzo prosze w filmiku o Twojej diecie podac przykladowy jadlospis i ulubione dania, ? Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  40. Bardzo inspirujący post. Jestem świeżo upieczoną wegetarianką i do tej pory wydawało mi się, że weganizm to przesada. Że to po prostu nowy trend na wykluczanie nabiału z diety, ale... jakże się myliłam. Obejrzałam film Yurofskiego i płakałam jak nigdy. Nie potrafię zrozumieć jak człowiek, istota posiadająca tak mocno rozwinięte poczucie empatii i współczucia może posuwać się do takiego bestialstwa! Już nigdy nie przejdzie mi przez gardło żaden łyk mleka czy kawałek sera. To tylko jedzenie. Można znaleźć inne przyjemności w życiu nie krzywdząc przy tym żadnej istoty. Jedzenie nie jest tego warte.

    ReplyDelete
  41. Fajnie, że poruszasz ten temat, sama jestem od krótkiego czasu wegetarianką, ale powoli i stopniowo przechodzę w weganizm. Dla mnie jest to nauka i proces, ale sporo się uczę. Powiedz, czy Twój mąż też jest weganem czy podążasz tą ścieżką sama? To mnie zawsze ciekawi, bo ja, na razie idę tą drogą sama :( i zastanawiam się, jak to wygląda u Ciebie i jak sobie z tym radzisz (jeśli on je mięso itd.). Niestety mam mieszane odczucia co do jedzenia dużych ilości węglowodanów (szczególnie owoców) bo jak ta biedna trzustka frutarianina(?) Steve Jobs'a wyglądała? Nie wiem, czy bierze się to u mnie z braku wiedzy, informacji, ale oglądam te wszystkie raw till 4 vegan, smashing carbs filmiki (chyba wiadomo kogo mam głównie na myśli!) i jakoś tak... nie kupuję tego kompletnie. Nie uważam też, że bycie weganinem jest dla biednych ludzi, wiedząc, że kalafior w Polsce potrafi kosztować 4 zł (jestem z Poznania), a kawałek mięsa czy sera w podobnej cenie (chyba) na pewno dostarczy więcej kalorii, co dla ludzi (rodzin wielodzietnych) z ograniczonym budżetem jest priorytetem. Inna kwestia jest taka, że śmieciowe jedzenie nie powinno być droższe od PO PROSTU jedzenia, ale to już oddzielny wątek... Myślę, że jedzenie = leczenie i na pewno jest jeszcze duuuuużo rzeczy, o których nie mamy pojęcia. Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że jeśli chodzi o kwestie zdrowotne i odżywianie to wiemy w zasadzie BARDZO, ale to BARDZO mało. Pozdrawiam i jeszcze raz plus za ten wpis :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Właśnie Steve Jobs przez to, że był weganinem tak długo żył! W jednym z wywiadów czytałam, że jeden z jego lekarzy wypowiadał się na ten temat. W momencie gdy Jobs dowiedział się o swojej chorobie rozpoczął niekonwencjonalne leczenie- chyba rok żywił się owocami i warzywami,ale jego organizm był już tak zatruty, że sięgnął po leki.

      Delete
    2. A jaką witaminę B12 suplementujesz?

      Delete
    3. Hm, od kilku lat mieszkam w Krakowie i nie wydaje mi się, żeby dieta roślinna była droga. Często właśnie dlatego przypadkowo mam całe tygodnie wege, że nie stać mnie na mięso (a przecież nie kupię sklepowego syfu albo jakiejś pasztetowej, nie na takim jedzeniu mnie wychowano). Są targi, gdzie np. o tej porze roku kalafiory i brokuły są po 1zł. W wielu sklepach można też kupić rośliny "drugiego sortu", takie, które się obiły czy coś i trzeba je zjeść w przeciągu dwóch dni - to zwykle małe sklepiki koło domu, po przeprowadzce do innej dzielnicy zaraz znalazłam sobie nowe takie miejsce.
      Niestety, wymaga to zaangażowania - czasem trzeba poświęcić pół wolnej soboty, żeby jechać na drugi koniec miasta po większe zakupy, dlatego wielu osobom wydaje się, że się nie da.

      Delete
  42. Dla mnie glownym problemem diety weganskiej sa moje lekarstwa. mam pewna chorobe i musze lykac tabletki. Czesc z nich idzie w kapsulkach z zelatyny, a ta nie jest weganska. Z tego powodu nie wykupuje niektorych recept. Bardzo fajny post, aczkolwiek dla Ciebie i dla mnie jako ze mieszkamy w USA, jest nam latwiej. Mamy mnostwo sklepow i knajp z nasza zywnoscia. W Polsce napewno jest weganom trudniej. Pozdrwiam!

    ReplyDelete
  43. Wiesz Aga, bardzo spodobały mi się akcje typu zostań wege na 30 dni, czy np. tygodniowe. jest to świetny pomysł dla niezdecydowanych, którzy chcą a boją się itp. Można zaobserwować jak nam służy naszym organizmom weganizm i czy odpowiada nam smakowo, czy jesteśmy w stanie zrezygnować. Ja próbuję czasami kilka dni w tygodniu i czuję się świetnie. Jednak żeby przejść całkowicie - muszę się jeszcze do końca przekonać - może Twój filmik mnie skusi :) Pozdrawiam Aga

    ReplyDelete
  44. Mnie ta cala dyskusja i moda na weganizm meczy. Z kazdej strony jestes skonfrontowana z tym tematem i te gadanie o "leczeniu" ciala. Troche jak sekta. Mozna sie odzywiac zdrowo i tez jesc tam raz na jakis czas jogurt lub miod. A nawet mieso napweno nie zaszkodzi. Jem zdrowo, a jak raz na rok mam smak na czekolade "milka" to napweno nie odmowie bo sobie sama nakazalam jakies reguly. Weganska dieta naprawde pyszna. Ale jak zjem na swieta bozego narodzienia rybe to swiat nie zajdzie! Pozatym nie mozna oczekiwac ze kazdy znajomy tez tak sie odzywia. A jak przyjeciele mnie zaprosza na kolacje i postawia salatke z majonezem. To zjem! I dalej bede zyc i moge dalej sie zdrowo odzywiac. dla mnie bez sensu sobie takie reguly robic. A napweno nie odmowie przyjaciela spotkania bo ida do restauracji w ktorej nie ma weganskich obiadow. To wszystko przesada i wielki modny "lifestyle". Ale to tylko moje zdanie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. W 100% się z Tobą zgadzam! nic dodać nic ująć :) Wszystko w ramach zdrowego rozsądku. Jeśli raz na jakiś czas zjemy coś mniej zdrowego, nie zniszczy to całej reszty pełnowartościowych produktów,których sobie dostarczyliśmy. Ja mimo iż staram się wybierać produkty zdrowsze, nigdy nie postawię sobie ultimatum-do końca życia nie jem tego czy tamtego, bo jeśli raz na ruski rok będę miała ochotę na KFC to pójdę i zjem tego burgera :)

      Delete
    2. Szok, ze ktos moze sie z tym zgadzac...

      Delete
    3. Nie wiedziałam, że nieprzyczynianie się do cierpienia zwierząt to modny lifestyle. Wegańskie obiady można zjeść wszędzie tak poza tym.

      Delete
    4. Wszędzie powiadasz? Bardzo ciekawe - jakoś mam zupełnie inne obserwacje w tym temacie.

      Delete
    5. Oczywiście nie twierdzę, że jest to proste ale jak się chce to się da.

      Delete
  45. Od 5 lat jestem wegetarianką. O weganizmie czasem myślę, ale chyba byłoby to niewykonalne, gdy żyję z mięsożernym mężczyzną, który dodatkowo nie lubi wielu warzyw...
    Z tym bieganiem za weganami/wegetarianami z kiełbasą trafiłaś w 10. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego ludzie tak bardzo muszą zaglądać nam do talerzy i przekonywać o swoich racjach. Wiem, że są wojujące osoby wege (których również nie rozumiem), ale większości z nas nie obchodzi co inni jedzą. Więc czemu ciągle my słyszymy przytyki, żarciki. Ostatnio kolega wrzucił mi na tablicę na fb coś takiego http://mistrzowie.org/614209/Weganie-i-wegetarianie-czas-przerzucic-sie-na-wode. Tak o bez żadnego powodu. Nie wiem czy myślał, że to takie śmieszne, czy że mnie to przekona do jedzenia mięsa. Myślałam, że się już uodporniłam na takie zaczepki, ale czasem serio moja irytacja sięga pewnych granic. Musiałam się wyżalić. :D Jak Ty sobie radzisz z takimi zaczepkami? Czy w stanach ludzi są na tyle tolerancyjni, że nie pakują się innym do talerza? ;)

    ReplyDelete
  46. Od pół roku jestem wegetarianką, powoli odstawiam odzwierzęce produkty (nie jest łatwo-bardzo dużo przysmaków zawiera jajka czy mleko). Żałuje,że jadłam kiedyś mięso, zwłaszcza na paleo potrafiłam je jeść 3 razy dziennie. Jeśli ktoś przechodzi na wegetarianizm a już nie mówiąc na weganizm ze względu na mode to długo nie wytrwa.Do takiej decyzji trzeba dojrzeć i rozumiec po co się to robi. Trzeba tego po prostu chcieć i nie ma co sie zmuszać. Pod względem walorów smakowych dla mnie bajka, wachlarz nieznanych dotąd smaków, zmieniają się kubki smakowe i węch :)

    ReplyDelete
  47. Właśnie obejrzałam Food Inc. straszny film, bo pokazuje prawdę. Najgorsze jest to, że tak na prawdę nie wiadomo już co jest, bo wszystko jest modyfikowane, ulepszane. Chyba faktycznie trzeba się zaopatrywać w jedzenie u lokalnych sprzedawców.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lokalni sprzedawcy też nie zagwarantują tobie zdrowej żywności... Bo co to w ogóle jest zdrowa żywność? Np. taka soja w powyżej 90% jest genetycznie modyfikowana, do Europy jest importowana z USA, Kanady, Ameryki Płd, gdzie uprawia się tylko modyfikowaną genetycznie soję... Zboża są nawożone nawozami fosforowymi, gdzie występują mączki kostne, nawożone są również obornikiem,gnojówką... W tych czasach coraz więcej jest żywności niepewnej w skutkach dla naszego organizmu. Weganizm, wegetarianizm może są zdrowsze, ale czy lepsze od zrównoważonej diety zaopatrzonej i w mięso, ryby, owoce, warzywa itp, itd.?

      Delete
    2. Przecież obornik to naturalny nawóz!

      Delete
  48. Nissiu mam do Ciebie pytanie dotyczące zwierząt domowych. W domu nie jemy mięsa głównie z powodów etycznych ale naszego psiaka wciąż nim karmimy co jest trochę paradoksem ;) Jak ty się na to zapatrujesz ? Karmisz Muffinka mięskiem czy wegańską karmą ? Pozdrawiam :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Muffinek pojawił się u mnie zanim zmieniłam sposób odżywiania, karmię i nadal będę do karmić mięsem ponieważ do tego przystosowane jest jego ciało, nie popieram karm wegańskich dla kotów

      Delete
    2. I tu ogromne brawa dla Ciebie, Nissia. Wielka ulga przeczytać, że nie fiksujesz i nie trujesz kota wege-karmami pełnymi zbóż i sztucznych suplementów. Karma wegańska dla kota to jakiś koszmar wymyślony przez wegefaszystów. My możemy jeść wegańsko, bo jesteśmy do tego przystosowani, natomiast KOT jest mięsożercą z natury i do zdrowia mięso jest mu niezbędne (głównie chodzi tu o taurynę, której nie może sobie sam wytworzyć, a jest ona właśnie w mięsie). Poza tym kot ma zupełnie inaczej zbudowany układ pokarmowy, niż wszystkożercy. To, że ja nie jem mięsa, nie znaczy, że mój kot nagle ma się przerzucić na ryż z ziemniakami, pszenicą i marchewką, bo to go po prostu może zabić. Z resztą, tak jak napisałaś, gonienie za kimkolwiek (szczególnie kotem;) z marchewką baardzo mija się z celem. Do bycia wege trzeba dojrzeć samemu. Pozdrawiam :)

      Delete
  49. https://www.youtube.com/watch?v=dj28Lfc8Ocw

    ReplyDelete
    Replies
    1. mam zdecydowanie inne zdanie niż to przedstawiane w filmiku
      przykładowo : żelazo, przed zmianą diety miałam zawsze dość niski poziom żelaza, nawet zalecano mi suplementacje, po zmianie moje żelazo oraz ferrytyna dosłownie poszybowały w górę

      Delete
  50. a jaki weganie i wegetarianie mają stosunek do soji, która jest genetycznie modyfikowana? Czy jest zdrowsza?

    ReplyDelete
    Replies
    1. No cóż, teraz prawie wszystko jest modyfikowane genetycznie. ;) Osobiście soję jem bardzo rzadko, wolę warzywka i owoce. :)

      Delete
    2. Nie ma przymusi jedzenia soji. Ja nie jem, bo znam wiele lepszych i smaczniejszych surowcow.

      Delete
  51. Skoro poruszamy kwestie etyczne i bycie eko, to jestem ciekawa czy używasz kubeczka menstruacyjnego i tego, jakie jest twoje spojrzenie i opinia na temat eko-pieluch dla dzieci. Byłabym wdzięczna gdybyś się wypowiedziała kiedyś na te tematy.

    ReplyDelete
  52. Podziwiam, uważam post za ciekawy i bardzo chętnie zapoznam się ze wszystkimi filmikami. Tym bardziej, że październik był dla mnie miesiącem wegetariańskim... Nie tęskniłam jakoś szczególnie za mięsem i czułam się lepiej, kiedy w mojej diecie było dużo więcej warzyw. Wiem jednak, nie zrezygnuję całkowicie z mięsa, (nie dlatego, że moi najbliżsi to głównie osoby, które muszą mieć mięso na obiad i również mimo tego, że nigdy nie jadłam dużo mięsa, wystarczyło raz na tydzień czy dwa) są dania i produkty mięsne, które bardzo lubię i nie chciałabym sobie ich przez cały czas odmawiać. Nie potrafiłabym też na dzień dzisiejszy odmówić sobie miodu, jaj, mleka czy ryb... czy uwielbianych czekolad i słodyczy... Być może jednak, po zapoznaniu się z tymi wszystkimi informacjami kiedyś zmienię zdanie. Jedno wiem na pewno, będę starała się jeść zdrowo i wybierać produkty bardziej świadomie, a także jeść jak najmniej mięsa, a jak najwięcej warzyw i owoców. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. P.s. Jestem bardzo ciekawa jak będą wyglądały Twoje wegańskie świąteczne potrawy.

      Delete
    2. Można kupić czekolady i słodycze przyjazne weganom. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale jeśli w Polsce to na pewno będzie trudniej takowe znaleźć, ale mam znajome weganki od przeszło 7 lat i jakoś dają sobie radę ;p Pewnie jest to trudniejsze w Polsce, więc tym bardziej podziwiam ludzi, którzy chcą i potrafią być tam weganami :D

      Delete
    3. Jak na razie nigdzie takich nie widziałam, chociaż specjalnie mocno się nie rozglądałam. Skoro takie są to pewnie można je kupić gdzieś przez internet... Ale podejrzewam, że cena w Pl nie będzie przyjazna dla mojego portfela:( a to ma niestety w tej chwili dla mnie też bardzo duże znaczenie. Na razie pozostaje przy tym co postanowiłam i zostaje przy tradycyjnych słodyczach, ale na pewno w przyszłości chętnie spróbuję:)

      Delete
    4. Ale w polskich sklepach można kupić bardzo dużo wegańskich słodyczy, są nawet w takich sklepach jak Biedronka :) trzeba tylko czytać składy, tutaj pomocna strona :http://weganskiepysznosci.blogspot.com

      Delete
  53. Dziękuje za uświadomienie:) i muszę przyznać, że jestem w lekkim szoku. Sporo z tych rzeczy jadłam i nie miałam pojęcia, że są wegańskie, ale może dlatego, że w składzie czekolady sprawdzałam co najwyżej tylko ilość kakao i głównie sięgałam po mleczne. Bardzo dużo muszę się jeszcze nauczyć:)

    ReplyDelete
  54. Ja również uwielbiam jadłonomię! Ostatnio odkryłam podobne blogi http://dzikinasladowca.blogspot.com/ oraz http://wegannerd.blogspot.com/ znasz?:)

    ReplyDelete
  55. Latem i wczesną jesienią jakoś w sposób naturalny moja dieta waha się między weganizmem a semi-wegetarianizmem. Zimą i na przednówku jem więcej mięsa, jaj, serów, które też bardzo lubię. Zwracam jednak uwagę na jakość tych produktów.
    Wyniki mam zawsze doskonałe i czuję się też świetnie :))
    Ale ja miałam na studiach trochę zajęć z żywienia (do poziomu molekularnego), wiem, że nie jest łatwo skomponować idealną dla siebie dietę komuś, kto nie ma w tym temacie pojęcia.

    ReplyDelete
  56. a co z teoria, ze weganie czesciej choruja na raka zoladka niz ludzie jedzacy mieso na codzien? Jacobs byl weganem, Przybylska tez chyba nie jadla miesa.. zaczelam sie wglebiac w ten temat i polecam rowniez wszystkie wyklady doktora http://drleonardcoldwell.com

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jacobs ? Pewnie chodzi Ci o Jobsa ? To nie jest dobry przykład weganizmu, od eksperymentował z wieloma dietami i np potrafił przez parę tyg być TYLKO na marchewkach. Co do diety Ani Przybylskiej to się nie wypowiem, bo nie jestem w temacie. Nie ma jednak na świecie diety która zapewni nieśmiertelność. Rak dotknąć może każdego i teoria o którą pytasz, mnie nie przekonuje.

      Delete
    2. https://www.youtube.com/watch?v=81xnvgOlHaY

      Delete
  57. Czy 13-letnia dziewczyna może przejść na dietę wegańską?

    ReplyDelete
    Replies
    1. nawet małe dzieci są na dietach wegańskich ale trzeba wiedzieć co jeść aby nie nabawiać się niedoborów

      Delete
  58. Nie jestem weganką, ani nawet wegetarianką, ale nie lubię jeść zbyt dużo mięsa. Staram się więc, aby moja dieta była oparta na innych produktach. Niestety zmagam się z pewnym problemem - dużymi wzdęciami, które są u mnie spowodowane głównie przez zbyt dużą ilość błonnika (jak wiadomo warzywa są bogate w błonnik) lub wzdymające produkty (duża grupa warzyw). Zresztą zauważyłam, ze typowo wegańska dieta jest dość ciężka, przynajmniej ja i moi znajomi zawsze zmagamy się wzdęciami po wizycie w wegańskiej restauracji.Tak więc unikając mięsa oraz redukując warzywa wzdymające mam naprawdę mały wybór produktów, które mogę jeść. Albo o nich nie wiem. Czy umiałabyś mi jakoś doradzić?

    ReplyDelete
    Replies
    1. wzdęcia mogą wynikać z paru spraw, po pierwsze stączki muszą być dobrej jakości i dobrze przygotoane przed podaniem, po drugie trzeba je dobrze łączyć z innym jedzeniem a po trzecie na początek organizm się przyzwyczaja do diety i część osób ma wzdęcia które z czasem przechodzą

      Delete
  59. mój organizm niestety potrzebuje mięsa

    ReplyDelete
  60. pytanie po obejrzeniu dzisiejszego filmiku o weganizmie, jakie polecasz blogi anglojęzyczne z przepisami?

    ReplyDelete
    Replies
    1. przepisy czerpię z róźnych stron, nie mam jednej ulubionej

      Delete
  61. Hej Nissia!

    Nigdy nie komentowałam Twojego bloga, ale jako że temat wybitnie mnie interesuje, z ciekawości przejrzałam wszystkie komentarze pod postem i widzę, że albo weganizm jest tutaj albo wychwalany jako ideał, albo krytykowany jako coś to jest "modą" i przesadą.
    Nie zgadzam się z żadną stroną, dlatego zdecydowałam się napisać.
    Mój problem z weganizmem/wegetarianizmem nie wynika z żadnego podanego wyżej argumentu, ale z czegoś innego. Dla mnie wynika on po prostu z niewiedzy i jednostronności. Już tłumaczę :)

    Po pierwsze, znam sporo wegetarian/wegan i niewiele osób jest w stanie przeprowadzić rozsądną, popartą argumentami dyskusje o plusach i minusach, a nic nie jest czarne lub białe.
    Muszę też podkreślić, że nie uważam weganizmu za coś złego, zdecydowanie jest to jedna z lepszych żywieniowo/lifestylowych opcji, intencje są wspaniałe, ale są aspekty o których naprawdę mało który weganin wie (mięsożerca też, z góry przepraszam za uogólnianie).
    Ja po prostu nie sądzę, żeby była to opcja idealna i przede wszystkim, opcja dla wszystkich. Oczywiście, że są ludzie, którzy funkcjonują wspaniale będąc całe życie na diecie wegańskiej, są nawet sportowcy weganie z mega osiągnięciami. Ale jak mówię, są plusy i minusy i w całym Twoim wpisie i komentarzach nie widzę nic na temat braków w weganizmie...

    Najważniejszy aspekt, który rujnuje weganizm w moich oczach to NIE jest wcale kwestia żywieniowa. O możliwych niedoborach większość ludzi wie i można dyskutować długo na temat tego, że niektórzy jako weganie będą potrzebować suplementacji a inni nie. Nasze organizmy są różne, każdy ma inną przeszłość żywieniową i to co jednym służy, nie koniecznie służy innym, kropka. Poza tym, jest mnóstwo książek na ten temat, polecam poszukać pozycji, które obalają „The China Study”, fajnie poznać drugą stronę medalu.

    Tym co rujnuje weganizm w moich oczach jest EKOLOGIA. Tak, twierdzę, że weganizm nie jest najlepszy dla naszej planety i jest po prostu „UNSUSTAINABLE” (chyba nie mamy na to słowa po polsku). Pewnie teraz większości pomyśli, że zwariowałam, ale każdy, kto interesuje się chociaż trochę ekologią, wie, że to rolnictwo jest największym niszczycielem ziemi, sianie zbóż jako pożywienia dla człowieka to najbardziej nieekologiczny wymysł ludzkości, i mimo, że istnieją wegańskie farmy to na dłuższą metę nie są one samowystarczalne (nawóz i te sprawy dla tych co wychowali się na wsi :)

    Ciekawi mnie Twoja opinia na ten temat i czy w ogóle się tym interesowałaś.
    Pozdrawiam! :)

    PS. Piszę jako była wegetarianka i weganka, której wcale nie brakowało mięsa, kocham warzywa :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. wszystkie materiały z którymi miałam do czynienia do tej chwili, przedstawiały przemysł mleczarki i mięsny, jako głównego niszczyciela ekologicznego
      możesz podesłać mi jakieś publikacje na temat szkodliwego działania upraw roślinnych na nasze środowisko ?
      chętnie zapoznam się z tym tematem

      Delete
    2. Co do niszczycielskiego wpływu upraw na środowisko- obecnie w duchu "sustainability" promuje się równowagę produkcji zwierzęcej i roślinnej. Tak naprawdę intensywna produkcja roślinna nie jest korzystna, bo wyjaławia glebę, a roślinność ekologiczna uprawiana bez dodatków środków ochrony roślin i nawozów sztucznych może być uboższa w substancje mineralne, a więc gorszej jakości. Ale to się tyczy rownież produkcji zwierzęcej- wyeksploatowane krowy dają po prostu gorsze mleko. To oczywiste, że publikacje promujące weganizm będą krytykować przemysł mleczarski i mięsny. Prawda jest taka, że w normalnym ekosystemie musi panować równowaga, zawsze. Jak nagle ludzkość rzuci się na uprawę marchewek, to skończy się to równie źle dla środowiska. Co z monokulturami, co z pestycydami? Każda intensywna gospodarka nastawiona na zysk będzie szkodliwa. Można hodować zwierzęta bez szkody dla środowiska, to samo z roślinami. Więc dla mnie ten argument podnoszony przez wegan, jakoby to przemysł mięsny i mleczarski był głównym winowajcą jest po prostu żaden. :)

      Delete
    3. Warto się jednak zapoznać z obecnym stanem sytuacji. To jak wygląda przemysl mięsny jest faktem, a to jak może wyglądać ekspansja weganizmu na skalę światową i idące za tym skutki, to w tej chwili tylko przypuszczenia.

      Delete
    4. Uwierz mi, że zapoznana jestem. To jak wygląda produkcja roślinna obecnie też jest faktem i taki neutralna dla środowiska to ona nie jest. Ale rozumiem, że weganie postulują bardziej ekologiczne podejście, tudzież bardziej 'sustainable'. To bardzo szlachetne z ich strony, ale obawiam się, że bardzo trudne do zrealizowania.

      To prawda, że Ziemia jest w stanie zapewnić nam jeszcze więcej pożywienia niż obecnie. Ale w takim razie dlaczego w wielu krajach mamy nadprodukcję żywności, a w wielu ludzie umierają z głodu? Z prostej przyczyny- nierównomiernego jej zasiedlenia i nierównomiernego rozlokowania kapitału. Gdyby teraz jedyną dozwoloną metodą upraw były uprawy eko, a Nowojorczycy jedli tylko ekologiczne marchewki, to Nowy Jork po 3 dniach nie miałby nic na talerzach. Istnieje coś takiego jak modelowanie i prognozy, i ten problem nie jest tak łatwy do rozwiązania.

      Ale rozumiem, że dużo łatwiej przedstawić proste i chwytliwe rozwiązania, a w ogóle najlepiej zwalić winę na coś innego. Proste, łatwe w odbiorze slogany niczym z filmiku Garego. Wybacz, ale to brzmi jak straszna propaganda. Jedyny argument za weganizmem jaki do mnie trafia to kwestie ideologiczne- i z tym polemizować nie mogę.

      Sama mam to szczęście mieć dziadków na wsi, rzadko kiedy kupuję mięso w zwykłych sklepach- najczęściej bezpośrednio od rolników. Również trudno jest mi znieść świadomość tego jak bardzo cierpią zwierzęta w takich typowych molochach nastawionych na zysk i jak największą produkcję. Albo zwierzęta używane w przemyśle kosmetycznym/ farmaceutycznym do przeprowadzania testów. Ale my z tego korzystamy tak czy inaczej- bazujemy na testach, które już kiedyś miały miejsce. Korzystają z nich również małe przedsiębiorstwa, które same nie przeprowadzają testów klinicznych. Tylko robią to biernie.

      Delete
  62. Przeczytałam wszystkie komentarze. Sprawy poruszane przez wegan dały mi do myślenia. Mocno. Wykłady Garego akurat wywołują u mnie niechęć - kwestia formy, która na gruncie kultury amerykańskiej łapie za serca, ale na mnie pozostawia wrażenie sekciarskiej manipulacji.
    Niemniej większość zalinkowanych treści, poza wykładami Yuforskiego do mnie trafia.

    Już 18 last temu zrezygnowałam z mleka, nabiału, słuchając swojej dermatolog, która kształciła się za granicą i takie poglądy na polskim gruncie w tamtych czasach prawie nie istniały. Nie miałam wówczas ani Internetu ani nawet komputera, zatem nie uległam żadnym modom. Do dziś dnia im nie ulegam ale to inna historia ;) Mleko dla mnie nie istnieje od tamtego czasu, nie brakuje mi czegoś co mi szkodziło. Wręcz mój organizm sam je odrzucał.

    Jestem bardzo mięsożerna, uwielbiam mięsne potrawy, myślę, że jest to spowodowane przyzwyczajeniami z dzieciństwa, ale obecnie poważnie rozważam wegańską dietę jako sposób żywienia. Najbardziej zalezy mi, niestety, na moim zdrowiu. Choć po uświadomieniu sobie ogromu tragedii zwierząt w przemyśle spożywczym, nie jestem już obojętna na ten aspekt.

    Chcę spróbować sie odżywiać wegetariańsko na początek, ale nie wiem, czy sama będę w stanie zapewnić sobie, ustalić w pełni zbilansowaną dietę? Skąd wiedzieć czy ona jest właściwie zbilansowana? Dlaczego pytam? Otóż, mój organizm odrzuca m.in. owoce. Nie jem ich bo źle je trawię, źle się po nich czuję, zwłaszcza surowych, przetworzone - pieczone, już ok. Poza tym nie lubię słodkich produktów. Lubię potrawy wyłącznie wytrawne. Nie dla mnie suszone owoce etc. Mój organizm również nie toleruje orzechów. Żadnych. Ja rozumiem, że pozostaje cała masa produktów, ale zarazem odpada cała masa źródeł cennych składników - tłuszczy, minerałów etc. :(

    Intuicyjnie ciągnie mnie zawsze do strączkowych, do fasoli. Soi nie jem. Nie ciągnie mnie do niej. Mam wręcz wilczy apetyt na morskie ryby. Wyniki pokazały że mam neidobory jodu, żelaza, chorą tarczycę. Czyli organizm się nie pomylił. Głęboko wierzę, w to, że właściwą dietą mogę sobie unormować tarczycowe problemy, likwidując jakby ich źródło, ale czy sama sobie nie zrobię krzywdy?

    Przez fakt, że uwielbiam jaja, (mamy swojskie z własnego rodzinnego kurnika) nigdy w pełni wegańskiej diety nie osiągnę, ale zależy mi, żeby diametralnie zmienić sposób sowjego odżywiania bez szkody dla samej siebie. Ciekawa jestem, czy w podlinkowanych przez Ciebie książkach znajdę właściwe wskazówki jak tego dokonać. How to do it right ;)

    Myślę, że Twój post i filmik były tą kroplą, która przelała szalę, teraz czas na działanie. Mogę śmiało powiedzieć DZIĘKUJĘ. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. jestem pewna, że jak zapoznasz się z materiałami które tutaj zamieściłam wszystko stanie się jasne :)

      Delete
  63. Niestety, jak już ktoś wcześniej wspomniał, w dzisiejszych czasach, nawet dieta wegańska nie gwarantuje zdrowia. Produkty wegańskie, które kupujemy, rośliny, zboża etc wciąż są efektem wszelakich procesów branży spożywczej, i nigdy już nie będą "czyste" i wolne od zbędnych skłądników. Nigdy nie wiemy do końca na czym rósł nasz ziemniak, ryż etc, co się z nim działo, czemu został poddany zanim trafł w nasze ręce. Taki już jest ten biznes.

    ReplyDelete
  64. Agnieszko
    co myślisz na temat diety wegańskiej oparte na zasadach 80/10/10 ??

    ReplyDelete
    Replies
    1. bardzo często właśnie tak się odżywiam :)

      Delete
    2. Dziękuję za odpowiedź.
      Jeśli jeszcze mogę trochę pomęczyć to czy układasz sobie plan jedzenia na dany dzień tak żeby dieta była zbilansowana i czy wtedy korzystasz z cronometera ?? Ja jestem na początku tej drogi :D

      Delete
    3. początkowo często używałam cronometer, teraz już tego nie robię, wiem co potrzebuję, ale na początku przygody z weganizmem na aplikacja jest przydatna

      Delete
  65. Nissiax, ja Ci jeszcze polecam fanpage programu "Weganizm. Spróbujesz? ", na którym publikowane są przepisy z niemal 100 polskich blogów wegańskich https://www.facebook.com/WeganizmSprobujesz.
    Mam bardzo podobne podejście do diety -tzn nikogo nie namawiam do swojej i tego samego oczekuje :)
    Jeśli chodzi o wykład Garego, który wiem że jest bardzo lubiany, to jednak mam wrażenie że Gary kreuje własną rzeczywistość, zamiast odwoływać się do faktów. Np zamiast powiedzieć że człowiek jest wszystkożerny i ma wybór, twierdzi że jesteśmy naturalnymi roślinożercami, a wszystkie witaminy pochodzą z roślin (pomija przy tym b12 którą jednak prędzej czy później trzeba suplementować) Sporo informacji przekłamuje np omawiając fizjologię, pomija fakt, że istnieją mięsożercy, którzy przy zdobywaniu pokarmu opierają się na pułapkach i intelekcie, a ich warunki fizyczne wcale nie muszą być takie jak u kotowatych.
    Z książką "The china study" też jest spore zamieszanie i nawet sami wegetarianie poddają te badania dużej wątpliwości. W języku angielskim można znaleźć sporo artykułów, które krytykują jego sposób przeprowadzania badań i krok po kroku wytykają błędy - myślę, że z tą krytyką również warto się zapoznać :)
    Podsumowując, najważniejsze jest chyba po prostu to jak się czujemy i czy wyniki badań są pozytywne - jeśli tak, to znaczy że dieta nam służy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgadzam się, jeśli chodzi o China Study to czytałam wiele na ten temat, też te negatywne komentarze. Podałam wykład Garego ponieważ przez swój specyficzny sposób potrafi trafić do dużej liczy odbiorców, ale oczywiście nie można tylko na tym wykładzie bazować swojej wiedzy.

      Delete
  66. Nie jestem weganką ani wegetarianką. Powoli jednak staram się przechodzić na DIETĘ wegańską .
    Najpierw odstawiłam mleko ( nietolerancja laktozy, płacz przez ból żołądka, który nie ustępował cały dzień itp). Myślałam, że to koniec, ale wyprowadziłam się z domu, zaczęłam samodzielne życie i nie ukrywam. Przestałam kupować mięso z czystej oszczędności. Nie stać mnie na kupowanie mięsa, więc przestałam je jeść. Ze zdziwieniem zauważyłam, że czuję się bardzo dobrze.
    Eksperymentalnie odstawiłam jajka, jogurty, śmietanę itp. Byłam bardzo zaskoczona, kiedy będąc w rodzinnym domu, zjadłam jajka i poczułam się źle. Było mi niedobrze i bolał mnie żołądek.

    Dlatego uznałam, że mój organizm działa lepiej bez produktów mlecznych i odzwierzęcych . Podzieliłam się ze spostrzeżeniami z moją mamą (która zawsze mówiła, że to jakieś fanaberie) i o dziwo poparła mnie i stwierdziła, ze jeśli faktycznie lepiej się czuję ,to nie powinnam tego jeść .
    Zamierzam porobić jeszcze badania, żeby za jakiś czas je porównać i sprawdzić, czy faktycznie coś się poprawiło i czy naprawdę ma to wpływ na moje samopoczucie.

    ReplyDelete
  67. Uwaga, komentarz z serii kąśliwych, bez najmniejszych wątpliwości w odczuciu wielbicieli Agnieszki. Mam nadzieję, że w myśl ideologii weganizmu, zrezygnowałaś także z ubrań powstałych z odzwierzęcych surowców (jedwab, wełna, skóra) i nie nie bierzesz udziału w rozrywkach, w których wykorzystuje się zwierzęta (zoo, cyrk). Czekam na etap frutarianizmu i odżywianie energią słoneczną.

    ReplyDelete
  68. Ja mam Nissiu do Ciebie nieco inne pytanie. :) Od razu zaznaczę, że bardzo chętnie czytam Twojego bloga i oglądam kanał na yt, w wielu rzeczach się z Tobą zgadzam i widzę jakieś podobieństwa, cenię sobie Twoją wiedzę nt. kosmetyków i pielęgnacji itp. Natomiast jeśli chodzi o dietę nie podzielam Twojego zdania, nie jestem przekonana do weganizmu, ale też nie chcę wdawać się w dyskusje nt. tego czy to jest dobre czy złe, czy ludzie nie powinni jeść produktów odzwierzęcych czy nie, bo to jest indywidualne przekonanie każdego (piszę "przekonanie", bo dowody empiryczne są zarówno po jednej, jak i po drugiej ze stron). Z tego co zauważyłam Ty widzisz to podobnie, i za to masz mój szacunek. :) Natomiast mam pytanie do Ciebie, trochę z serii "a co jeśli?". :) Otóż- myślisz, że gdybyś mieszkała wciąż w Polsce przeszłabyś na weganizm? Nie chodzi mi tu o "modę" jaka panuje na to w Stanach, ale o to jak wygląda rynek spożywczy w Stanach i w Polsce. Czy Twoje "nawrócenie się" na weganizm było w jakimś stopniu spowodowane tym ile junk foodu jest w amerykańskich sklepach? Niestety, martwi mnie to, że w Polsce jakość żywności coraz bardziej spada, ale też jak grzyby po deszczu wyrastają sklepy eko. Denerwuje mnie to troszkę, że żywność dzieli się na "brudną" i "czystą". Czy nie można po prostu zachować w tym wszystkim umiaru? (pytam retoryczne ;] ) Mam wrażenie, że im bardziej zalewa nas śmieciowe jedzenie, tym bardziej naturalne jest, że znajdą się odchyłki w drugą stronę i diety wegańskie/ wegetariańskie/frutariańskie są tego przykładem (pomijam w tym momencie kwestie ideologiczne o cierpieniu zwierząt). Pozdrawiam Cię ciepło i czekam na kolejne wpisy/ filmiki! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chemia w jedzeniu to jedna rzecz. Jestem przekonana, że będą w PL też wcześniej czy później przeszłabym na weganizm. To nie był chwilowy impuls ale myśl która chodziła mi po głowie od bardzo długiego czasu. Na podjęcie takiej decyzji nałożyło się wiele spraw.
      Niestety nie ma już czegoś takiego jak "czyste" jedzenie. Chyba że wyhodujemy je sobie sami na idealnie czystej ziemi i przy świeżym powietrzu.

      Delete
  69. Interesuje się zdrowym odżywianiem od dawna, a od dłuższego czasu myślałam o weganiźmie, wiele razy do tego podchodziłam, ale często odpuszczałam.
    Tłumaczyłam sobie, że zwierze i tak ucierpiało, produkt jest już gotowy, a ze względów zdrowotnych "jeden ostatni raz nie zaszkodzi". Czy to szklanka mleka, szynka lub batonik. Wiedziałam zawsze, że zwierzęta nie są w rzeźniach głaskane, ale nie zdawałam sobie z tego sprawy do końca. Piszę ten komentarz robiąc sobie przerwę w oglądaniu filmu "ziemianie". Film rzeczywiście ciężki, oglądam na raty.
    Chociaż jeszcze nie obejrzałam do końca już otworzył mi oczy. Od teraz nie ma już odwrotu, żadnych wymówek. Koniec z wmawianiem sobie i innym, że kocham zwierzęta mając je na talerzu. Serce mi się kraje jak patrze na te bestie katujące bez mrugnięcia okiem, ale kupując np. mięso ja sama przyczyniam się do tego, popycham tą machinę. Będzie ciężko, najgorzej jest w domu gdzie moja rodzina kompletnie nie akceptuje takiego "wymyślania", w dodatku mam 15 lat, a w okresie dojrzewania trzeba szczególnie uważać na diety, ale staram się układać odpowiednio zbilansowane posiłki i myślę, że moje sumienie i zwierzęta są tego warte. A więc słowo się rzekło, jutro na śniadanie bananowy shake (tylko a dla mnie i aż z czterech bananów) truskawek i szpinaku.
    PS.: Blog i kanał na YT świetny! oglądam i czytam od dawna :)
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  70. Wspaniale, że promujesz ten styl życia. To jest niezwykle ważny temat - ważny dla zdrowia, zwierząt, całej planety. Smutne, że o tych ważnych badaniach, (m.in China Study) które udowadniają jak bardzo żywność odzwierzęca jest szkodliwa dla naszego organizmu, bardzo mało mówi się w dużych mediach. Na szczęście dzięki wpisom, takim jak Twój, te informacje mogą dotrzeć do większej liczby osób :)

    ReplyDelete

Proszę nie zostawiać komentarzy służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Komentarze z reklamą blogów i rozdań będą usuwane, więc proszę ich nie dodawać.

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...