2/7/14

Miej mniej, gdy chcesz więcej - parę słów o pierwszym polskim minimaliście

Dzisiaj chcę Wam przedstawić jednego z pierwszych minimalistów w Polsce.
Nie jest tu mowa o minimaliźmie o jakim ja wspominałam np. przy organizacji kosmetyków, ale o mimaliźmie w naszym całym życiu.
Minimalizm staje się obecnie coraz bardziej modny, i tak jak wspominałam w swoim filmiku, absolutnie mi to nie przeszkadza. Nie interesują mnie w tym przypadku pobudki jakimi kierują się ludzie decydujący się na minimalizm, ale efekty jakie płyną z wprowadzenia go w życie.

Orest Tabaka jest w stanie zmieścić prawie cały swój dobytek to jednej walizki !



Na jego bloga ( http://orest.tabaka.eu/blog/ ) trafiłam zupełnie przypadkowo parę miesięcy temu.
Zapoznałam sie z prawie wszystkimi jego publikacjami i wywiadami w mediach.
Jest to postać niezwykle barwna i ciekawa. 

Co dla niego oznacza minimalizm ?


Nigdy nie lubiłam nadmiaru przedmiotów, nie jestem też typem chomika, ale mimo wszystko czasami czuję, że ilość rzeczy w otoczeniu mnie przytłacza. Im więcej mam czegoś pod ręką tym trudniejszy mam wybór. Muszę też o te rzeczy dbać, czyścić je, układać, mieć na nie miejsce itp.
Wydaje mi się, że obecnie nasze społeczeństwo staje się coraz bardziej konsumpcyjne.
Nie liczy się jakość a ilość.
Ludzie stają się coraz bardziej zachłanni, skupiają coraz więcej dóbr, a i tak nie potrafią się nimi cieszyć i nadal są nieszczęśliwi.
Tymczasem im mamy mniej, tym łatwiej ogarnąć otoczenie i skupić się na rzeczach naprawdę ważnych.

Serdecznie Wam polecam zapoznanie się z blogiem Oresta 
( dla esencji tego o czym jest blog, polecam zobaczyć zakładkę w mediach ).

Nie mogę siebie nazwać prawdziwą minimalistką, raczej coraz bardziej świadomym konsumentem, ale nie ukrywam, że minimalizm interesuje mnie coraz bardziej.

Jestem pewna, że nie dojdzie u mnie do zmieszczenia calego życia w jednej walizce ( czy ktoś tu ostatnio nie musiał dopłacić za dodatkową walizkę pełną samych kosmetyków :D ), ale chcę ograniczyć ilość otaczających mnie rzeczy.

Co myślicie o minimaliźmie ?
Czy według Was to rzeczywiście tylko moda czy coś więcej ?

nissiax83

79 comments:

  1. Juz mialam isc spac, a teraz chyba mnie wciagnie 'lektura'. Minimalizm tak, ale ze zdrowym rozsadkiem. Ja stosuje go np. W pielegnacji twarzy i bardzo dobrze sie u mnie sprawdza. Jezeli chodzi o inne dziedziny, to juz nieco gorzej.

    ReplyDelete
  2. Have less, do more, be more. :)
    Generalnie popieram, choć jak minimalizm będzie się miał do urządzenia mojego wymarzonego mieszkania w romantycznym, nieco babcinym i odrobinę prowansalskim stylu, gdzie bibeloty są nieodłącznym elementem wystroju? Chyba kiepsko, ale zawsze możemy wprowadzać pewne ograniczenia, to na pewno. :)

    ReplyDelete
  3. minimalista nie może być kobietą :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Może :D
      Minimalizm ze zdrowym rozsądkiem, bez jak dla mnie trochę dziwnego nacisku na posiadanie np. tylko 100 rzeczy reprezentuje Ajka. Pisze bloga http://www.prostyblog.com

      Delete
    2. Również serdecznie polecam blog Ajki. Ma dziewczyna fantastyczne podejście do wielu spraw!
      Pozdrawiam
      Zuzia:)

      Delete
    3. Również serdecznie polecam blog w/w Ajki. Ma dziewczyna fantastyczne podejście do wielu spraw! Wiele się od niej "nauczyłam". Pozdrawiam!
      Zuzia:)

      Delete
  4. Moim zdaniem nie warto się wszystkiego pozbywać..... z czasem różne rzeczy mogą się przydać (warto wyrzucić jedynie to co wydaje nam się zbędne lub jest zniszczone) i można na starość cieszyć się z ich posiadania :> Co do projektów, to nigdy nie wiadomo, które z nich mogą okazać się ciekawe. Zakupy spożywcze zaś robię codziennie by jeść świeże mięso, pieczywo, warzywa i owoce :) Minimalizm-nie, stawianie na jakość-tak.

    ReplyDelete
    Replies
    1. z tymi" przydasiami" jest najczęściej tak, ze leżą gdzieś w czeluściach szaf a kiedy naprawdę by się przydały, nie możemy ich znalęźć:)

      Delete
    2. prawda :) miałam tak nie raz :) albo dana rzecz nie była używana przez bardzo długi czas i gdy już się jej pozbyłam nagle byla mi potrzebna

      Delete
  5. Wydaje mi się, że jakby każdy z nas zaczął żyć z "jedną walizką" to upadły by firmy, ludzie (czyli my także) by stracili pracę. Na tym polega rynek. Nie chcę tutaj powiedzieć, że minimalizm jest zły. Raczej chodzi o zdrowy rozsądek. Po co mi np. 5 chochli do zupy albo 15 różnych szampanów do włosów. Choć np. jeśli ktoś pracuje w banku, gdzie musi codziennie ubierać białą identyczną bluzkę, to fakt może mieć jedną i prać codziennie, ale jak będzie miał 2 lub 3 to przecież nic się nie stanie. Dlatego przy zakupach i zbieraniu rzeczy trzeba mieć po prostu zdrowy rozsądek. Ja np. mam listę w kalendarzu co aktualnie mi się kończy.

    ReplyDelete
  6. a ja jestem jak najbardziej za! może nie tak ortodoksyjnie - jedna para skarpet, jeden ręcznik, jedna szklanka...ale z umiarem wszystko. Staram się nie kupować kolejnej rzeczy gdy coś podobnego już posiadam, zarówno w kosmetyce, ubiorze, pożywieniu. Regularnie robię przegląd szafy gdy coś leży 2,3,4 miesiące i nie jest przeze mnie ubierane znajduje dla takiego czegoś nowy dom, pod warunkiem że jest w dobrym stanie:) lepiej czuje się też w minimalistycznych wnętrzach, lepiej też je utrzymać w porządku, a kurz jest moją obsesją -bleh

    ReplyDelete
  7. a ja jestem jak najbardziej za! może nie tak ortodoksyjnie - jedna para skarpet, jeden ręcznik, jedna szklanka...ale z umiarem wszystko. Staram się nie kupować kolejnej rzeczy gdy coś podobnego już posiadam, zarówno w kosmetyce, ubiorze, pożywieniu. Regularnie robię przegląd szafy gdy coś leży 2,3,4 miesiące i nie jest przeze mnie ubierane znajduje dla takiego czegoś nowy dom, pod warunkiem że jest w dobrym stanie:) lepiej czuje się też w minimalistycznych wnętrzach, lepiej też je utrzymać w porządku, a kurz jest moją obsesją -bleh

    ReplyDelete
  8. Ja bym takim wielkim minimalistą być nie mogła, ale w czasach kiedy stać nas na (o) wiele (za dużo), to miesza się ludziom w głowach, a reklamy tylko napędzają nasz główny grzech - chciwość...
    Sama się na tym łapię, ale mam trochę za dużo, ale co jakiś czas wyrzucam nieużywane (nie niepotrzebne, bo pewnie zawsze mogą się KIEDYŚ przydać!) rzeczy i kupuję mniej - a lepiej (co często równa się = drożej). Lepiej mieć 1 zegarek, a dobry, niż 10 kiepskich i ciągle się z nimi męczyć, już nie mówiąc o codziennych wyborach typu: "co dzisiaj na siebie założyć...".
    Minimalizm jest nam POTRZEBNY, ale też bez przesady.
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  9. Mi do minimalizmu jeszcze daleko, ale coraz częściej łapię się na tym, że zastanawiam się: ilość czy jakość? Jak na kogoś, kto zawsze wolał mieć trzy pary butów zamiast jednej to niepokojące... :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. zmiana z ilości na jakość często przychodzi z wiekiem :)

      Delete
    2. P.S. Bardzo lubię Twojego bloga, czytam z czystą przyjemnością :)

      Delete
  10. minimalizm, fajna ale trudna rzecz - rzeczywiscie, kobiecie chyba trudniej ;)
    jedyne co mnie wkurza w osobach, które "szumnie" wyznają minimalizm... pozbywają się przedmiotów i mówią, że są wolne... chciałabym jednak zauważyć, że tę PRZESTRZEŃ "zagracają" kolekcjonowaniem wrażeń i doswiadczeń... emocjonalny konsumpcjonizm, ot co! więc w moim mniemaniu minimalistami wcale nie są - minimalizm, taki prawdziwy, to nie tylko pozbywanie się przedmiotów, to także życie w szarym TU I TERAZ, bez podkolorywania - no a teraz pokażcie mi takiego minimalistę i powiem, że to prawdziwy minimalista - odwracając sytuację, człowiek tonący w książkach a zadowalający się życiem takim, jakie jest, w rzeczywistości jest większym minimalistą: bo minimalizm sprowadza się do ograniczania pragnień, i tyle...

    ReplyDelete
  11. Mam wrażenie, że kiedyś to się chyba nazywało - zdrowy rozsądek,(świadome podejście do sprawy),
    a teraz minimalizm....

    ReplyDelete
  12. ja bym spakowała cały swój dorobek do walizki, komputer, aparat, dokumenty, kilka książek i szmatek :D ja uczę się minimalizmu jeśli chodzi o ciuchy, staram się kupować tylko to co na prawdę potrzebuję i tylko to co baaardzo mi się podoba, i już stawiam na stonowane kolory, chyba wiek :P jeszcze kilka lat temu miałam w pokoju kolekcje ok 50 aniolków, teraz mam jednego i mniej kurzu :)
    pozdrawiam, bardzo lubię Twojego bloga :)

    ReplyDelete
  13. Wydaje mi się, że blog Henryka Minimalisty był starszy oraz chyba bardziej życiowy (np. o tym, aby mieć mniej zmartwień i zamienić samochód na rower oraz komunikację publiczną).

    ReplyDelete
  14. Wydaje mi się, że minimalizm zyskuje na popularności bo dochodzimy do momentu gdy zaczynamy czuć przesyt tym wszystkim co nas otacza. Wraz z pojawiającymi się możliwościami zaczęliśmy kupować i gromadzić różne przedmioty aby teraz nagle czuć się tym przytłoczonym.
    Sama od jakiegoś czasu staram się stawiać na jakość, a nie ilość. Oczywiście, że nie zawsze mi to jeszcze wychodzi, ale przynajmniej uświadomiłam sobie w jakim kierunku chcę iść.

    ReplyDelete
  15. Minimalizm kosmetyczny-tak. Jestem osoba, która na początku prowadzenia bloga chciała mieč wszystko,wszystkiego spróbować, nie ważne czy później połowa tych rzeczy krążyła po rodzince, bo się u mnie nie sprawdziła. Ważne, że to miałam. Teraz już ten etap minał, powracam do wielu produktów, wiele zostaje ze mna na długi czas. Nie kupuję już zbędnych kosmetyków pod wpływem zobaczenia u kogoś, a jdynie to, czego potrzebuję. I choć nadal mam w szafce dwa produkty, które używam raz na rok to zostawiłam je. Reszta poszła do kosza, do oddania. Dobrym sposobem ješli chodzi o minimalizm w ubraniach jest przeprowadzka. Mam za sobą dwie i za każdym razem oddawałam biednym worek ubrań, których już nie nosiłam.

    ReplyDelete
  16. Nie mogłabym żyć minimalistycznie, duzo pięknych przedmiotów i dodatków wokół wywołuje uśmiech na twarzy ;)

    ReplyDelete
  17. A ja wręcz przeciwnie - uwielbiam jak otacza mnie dużo rzeczy,różnych pierdół ...

    ReplyDelete
  18. Dla mnie minimalizm to wolność. Myślę, że człowiek może poczuć się na prawdę wolny jeśli nie jest opętany przez żądze i pragnienia posiadania. Oczywiście sama daję się czasem skusić na jakąś nową rzecz, ale dbam o regularne pozbywanie się rzeczy niepotrzebnych i nie mam problemu z żegnaniem się z przedmiotami - bo są one TYLKO, a nie AŻ rzeczami. Studiując w Warszawie dość często się przeprowadzałam (z różnych powodów) i to był właśnie czas kiedy pakowałam się w jedną walizkę, torbę i torebkę wychodziłam z mieszkania, jechałam metrem, wchodziłam do nowego miejsca i już było po przeprowadzce! Na prawdę polecam każdemu doświadczenie czegoś takiego. Obecnie mieszkam w Krakowie już od kilku lat i przez tą stabilizację mój minimalizm troche się poluzował - zaczynam odczuwać zbyt duża ilość przedmiotów mnie otaczających, nie ułatwia mi też fakt, że mój partner jest typowym chomikiem i o każdą jego rzecz, której trzeba się pozbyć muszę toczyć batalię...

    ReplyDelete
    Replies
    1. wiele osób ktore przeszły na prawdziwy, życiowy minimalizm wspominają właśnie bardzo często o tym wspaniałym poczuciu wolności

      Delete
  19. Bardzo nie lubię przeładowanych,pelnych bibelotów,ozdób,kwiatków mieszkań.Takie pomieszczenie mnie przytłacza,czuję się tam żle.Do minimalizmu trzeba jednak dojrzeć,ja sama parę lat temu miałam kolor pomarańczowy na scianach i o wiele wiecej ozdób.Teraz szarości,biel,jako kontrast odrobina czerni.To samo tyczy się ubrań,szalonych kolorów i wzorów u mnie trudno szukać.Ogólnie nadmiar rzeczy w naszym otoczeniu powoduję wrażenie bałaganu,chaosu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. prawda, minimalizm często przychodzi z wiekiem

      Delete
  20. Różnie można spojrzeć na temat.Ja bardzo przywiązuje się do rzeczy i ciężko mi się z nimi rozstać

    ReplyDelete
  21. Też ostatnio bardzo się tym tematem interesuje. Przez ostatnie miesiące zakupy staram się ograniczać jak tylko się da. Rzeczy niepotrzebne rozdaje, sprzedaje lub oddaje do charity shops. Mam nadzieje że niebawem doprowadę swoje otoczenie do stanu który będzie mnie w pełni zadowalał.
    Z blogiem oczywiście się zapoznam.
    Pozdrawiam ;-)

    ReplyDelete
  22. Faktycznie zauważyłam ostatnio jakiś szał na minimalizm ale to akurat bardzo pozytywna moda, tak jak np. zdrowe odżywianie. Moim priorytetem od pewnego czasu jest redukcja ubrań w szafie. Wystawiam na allegro lub rozdaję rzeczy, których już nie założę i od razu czuję się lepiej, kiedy mam mniejsze pole wyboru. To daje jakieś wewnętrzne oczyszczenie. Myślę, że dążenie do posiadania jak najmniejszej ilości przedmiotów w swoim otoczeniu sprzyja uczuciu harmonii - nie jesteśmy rozpraszani przez nadmiar i mamy mniej do sprzątania;)

    ReplyDelete
  23. Według mnie minimalizm, jakkolwiek pojmowany jest sposobem takiej może.... obrony przed narzucanym nam ze wszystkich stron trybem życia konsumpcyjnego: kupuj, kupuj i jeszcze raz kupuj mimo, że coś może być Ci w zupełności zbędne.... To całkiem mądry sposób na życie, który wiele ułatwia. Dla mnie osobiście jest to sposób na poradzenie sobie z permanentnym stresem - wydaje mi się, że mam coś w rodzaju ADHD i duża ilość przedmiotów po prostu wprawia mnie w stan emocjonalnego spięcia i ogólnego stresu powodowanego przez myśli typu: "nie radzę sobie z przedmiotami, jak ja sobie z życiem poradzę" i przy tej okazji zauważyłam, że im mniej posiadam różnych przedmiotów tym lepiej się czuję. Można powiedzieć... minimalizm in progress ;)

    P.S.
    Ostatnio - jakieś 6 tygodni temu - wspomniałam Ci, że jesteś moją inspiracją do zdrowszego życia. Uwierz Aga, że wprowadzając zasadę umiaru i rozsądku w jedzeniu i lenistwie pozbyłam się w te 6 tygodni AŻ 10 kg! Lubię tu do Ciebie zaglądać bo jakoś mnie Twój blog motywuje do nie wracania do starych pprzyzwyczajeń :) Może nawet tą drogą pozbędę się tych pozostałych 30 kilo, które ze sobą noszę...? W każdym razie bądź z siebie dumna bo potrafisz inspirować i motytować do zmian :) Nawet niezamierzenie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. 10 kg ! serdecznie gratuluję ! bardzo sie cieszę że miałam jakiś wkład w tą przemianę

      Delete
  24. Wydaje mi się, że nie można minimalizmu zastosować do każdej dziedziny życia. Ja osobiście lubię mieć wybór, choć ostatnio pozbyłam się nadmiaru przeterminowanej kolorówki z mojej kosmetyczki.

    ReplyDelete
  25. Ja jak najbardziej popieram :) Sama staram się minimalizować wszelkie dobra w moim życiu, niemniej jednak nadal sprawia mi to dużą trudność. Jestem raczej typem konsumpcyjnym, ale mam zamiar to zmienić, bo za dużo pieniędzy wydaje na pierdoły.
    Trzymajcie za mnie kciuki :)

    ReplyDelete
  26. Czytuję Twojego bloga od dłuższego czasu, ale to mój pierwszy post, poruszyłas temat, który ostatnio mnie bardzo inspiruje w życiu :) Orest to jedna z najbardziej inspirujących osób jakie dotąd napotkałam w sieci :) W temacie minimalizmu polecam Ci serdecznie zajrzenie na bloga bardzo mądrej kobietki www.prostyblog.com oraz bloga o szczęśliwej rodzinki z czwórką dzieciaków wystarczy-mniej.blogspot.com :) Pozdrawiam ciepło!

    ReplyDelete
    Replies
    1. pierwszy blog znam od dłuższego czasu ale drugi jest dla mnie nowością, dziękuję za polecenie :)

      Delete
  27. Ja jestem zdania, że każdy powinien działać w zgodzie ze sobą. Więc jeśli kogoś przytłacza nadmiar rzeczy, OK, ale jeśli ktoś nie ma problemu z otaczającymi go zbędnymi rzeczami, również spoko, ważne, żeby on się dobrze czuł :) Ja całe życie byłam raczej minimalistką, ale nie fanatyczką. Nikogo do niczego nigdy nie namawiam (no może poza moją mamą, bo mieszkamy w jednym domu, a mama jest chomikiem;)), nie boli mnie serce gdy muszę wyrzucić do kosza coś, cokolwiek, czego nie używam, nie tłumaczę sobie 'może się jeszcze przyda', bez sentymentów wyrzucam.
    Ciekawią mnie natomiast książki, o których mówiłaś, choć dla mnie to trochę temat-banał i przypuszczam, że książki są dla tych osób, które nie są 'minimalistami z natury'. Ja np. w każdej dziedzinie życia nie mam problemu z minimalizmem, ciuchy, kosmetyki, inne zbędne rzeczy... Nie potrzebuję = nie kupuję/wyrzucam, to takie... normalne :D

    ReplyDelete
  28. www.mariannan.costume.fi
    nie wiem czy znasz.. ale właśnie dziewczyna, bloggerka (wg mnie najlepsza!) jest idealnym przykładem minimalizmu i wychodzi jej to nienagannie! klasa i elegancja nie tylko w stylizacjach, ale też jej mieszkanie, jest pełne zachwytu :)

    ReplyDelete
  29. Minimalizm to sposób myślenia, który mnie absolutnie przekonuje! Dokładnie tak samo jak Ty nigdy nie będę w stanie spakować swojego "dobytku" do jednej walizki, ale na dzień dzisiejszy otaczam się tylko rzeczami które lubię i których używam. W ubiegłym miesiącu sprzedałam na Allegro kilka "klamotów", a za zarobione pieniądze kupiłam karnet na Orange Warsaw Festiwal. moje motto "żyć, nie mieć" :)

    ReplyDelete
  30. Moim zdaniem minimalizm to tylko chwilowa moda. Tutaj raczej by chodziło o zdrowy rozsądek a jego albo się ma albo nie. Jak ktoś naprawdę potrafi zrezygnować z jakichś rzeczy to po prostu zrezygnuje a nie potrzebuje do tego blogów czy książek jak sobie radzić z nadmiarem rzeczy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To właśnie to o czym ja też napisałam. Albo się jest minimalistą z natury albo się ma tendencję do kupowania niepotrzebnych rzeczy czy chomikowania.. Uważam, że nie da się tego nauczyć, takie osoby zawsze będą kuszone wszystkim dookoła, żeby kupić czy coś zachować. Może da się to ograniczyć, ale wyeliminować? Moim zdaniem nie... :) Także zgadzam się z Tobą w 101% :)

      Delete
  31. Cała nasza ekonomia jest oparta na konsumowaniu, pochłanianiu jak największej ilości dobr. Juz od najmłodszych lat wbija sie dzieciom do głów, ze potrzebuja tysiaca przedmiotow. Dziś byc znaczy mieć. Spece od markeringu przescigają się w tworzeniu coraz to nowych potrzeb i przekonaniu nas, ze musimy to mieć. Jesteśmy sterowanymi przez koncerny pionkami, które maja kupowac, kupować , kupować i produkowac tony smieci. Już niedługo scenariusz bajki o dzielnym robociku Wooly, stanie się naszą rzeczywistością.

    Oj uderzyłaś w czułe struny tym postem Agnieszko, ostatnio coraz bardziej nie zgadzam się na otaczająca mnie orgie zakupową i plastikowy świat:( Jestem coraz bardziej wkurzona i zniechęcona. Marzę, by rzucić w cholerę znienawidzony koncern i zamieszkać na głębokiej prowincji w zgodzie z naturą i samą sobą.

    Pojawianie się minimalizmu jest naturalna przeciwwagą dla konsumpcji. Jest mi on bardzo bliski, choć nie w tak ekstremalnej formie jak u Tabaki, stopniowo wprowadzam w życie jego zasady. A mój mężczyzna przebywający obecnie na miesięcznej wyprawie w Indochinach zabrał ze sobą bagaż o łącznej wadze 8 kg z czego cztery, to sam aparat fotograficzny:)

    Buziak!

    ReplyDelete
    Replies
    1. bardzo się cieszę że się wypowiedziałaś w tym temacie, wiedziałam też, że będziemy mieć podobne zdanie :)
      ja też już jestem zmęczona otoczeniem, na codzień pracuję w miejscu, i z ludźmi którzy mają wszystko a i tak są nieszczęśliwi,to o czymś świadczy

      Delete
  32. Im człowiek ma mniej, tym bardziej o to dba, szanuje :-) chociaż ja tak do końca nie trzymam się zasady minimalizmu, ale staram się :)

    ReplyDelete
  33. Niestety minimalizm jako styl życia jest mi bardzo daleki - jestem typem chomika i lubię wszystko gromadzić. Ale staram się być minimalistyczna w sposobie ubierania czy pakując się na wyjazd.

    ReplyDelete
  34. Ja przez wiele lat zylam w minimalizmie, bo po prostu na co innego nie bylo mnie stac. Teraz mam stala prace i torche "wolnej" gotowki i bardzo delektuje sie faktem mozliwosci kupienia sobie czegos bez wyzutu sumienia.
    Na poczatku kupowalam, "bo moglam" bez wiekrzej orientacji co juz posiadam. Teraz sie to powoli zmienia, ale mozliwosc kupienia sobie "niepotrzebnego ale ladnego" bibelotu to dla mnie wielki komfort psychiczny.

    ReplyDelete
  35. Ja wolę otaczać się ludźmi niż rzeczami. Minimalizm to coś dla mnie :-)

    ReplyDelete
  36. Moim zdaniem minimalizm nie jest żadną chwilową modą. Myślę, że sporo ludzi ma już dość tego przesytu, wydawania pieniędzy, kupowania coraz to nowych jednorazowych rzeczy zaprojektowanych, aby po okresie gwarancji wurzucić je do śmieci.
    Oresta Tabakę też przeczytałam od początku do końca. Bardzo inspirująca postać. Przeglądnełam również wszystkie dostępne książki o minimaliźmie, artykuły, strony internetowe itp. Polecam też Leo Babauta.To mnie bardzo fascynuje.Stopniowo wcielam w życie te zasady. Minimalizm moim zdaniem jest też możliwością przejścia w stan relaksu, takiej niekończącej się medytacji, kiedy przestajemy być tacy spięci- bo trzeba dom posprzątać, bo makijaż, bo czy wszystkie elemnty stroju pasują do siebie etc. Trzeba wrzucić na luz i żyć tym co jest teraz, nie siedzieć na kanapie i czekać na coś, co nie przyjdzie albo nie wiadomo kiedy się pojawi. To jest dla mnie minimalizm- taki dwuwymiarowy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgadzam się z Tobą Asiu, zresztą w podobnym tonie pisałam wyżej. Coraz więcej osób ma dosyc ciągłego kupowania, zwłaszcza, że nawet drogie rzeczy sa tak zaprojektowane, by szybko się kończyć, zuzywac, psuc (chociazby samochody) i w tym wszystkim te tony smieci, które zalegają hałdami na obrzeżach naszej kultury wiecznego karnawału:(. Minimalizm, choc może nie w tak skrajnej postaci jak u bohatera tego posyu, na pewno nie jest chwilową modą!

      Delete
    2. Leo Babauta "puścił" minimalizm w sieć, to właśnie on zainspirowała Oresta do zmiany

      Delete
  37. Ja jestem minimalistką od urodzenia, to nie był w żadnym wypadku mój wybór - taka po prostu się urodziłam, chociaż w moim domu większość osób ma raczej tendencje do "chomikowania", w życiu bym nie pomyślała, że można o tym tworzyć blogi :)

    ReplyDelete
  38. Też potrafię zmieścić cały swój dobytek w jednej walizce :) Myślałam że jestem zwykłą pedantką, ale z dnia na dzień u mnie mój minimalizm się "powiększał". Aż pewnego dnia stwierdziłam że chyba się muszę leczyć. Nie mogę kupić drugiego szamponu do włosów jeżeli nie skończyłam jednego bo 2 butelki szamponu pod prysznicem to już dla mnie tłok i mnie to drażni, do tego stopnia że nie mogę się skupić na innych czynnościach. Każdy kosmetyk muszę mieć po jednej sztuce, ładnie i równo ułożone w łazience. Na meblach nie może stać żaden bibelot. Na wielkim 2 metrowym parapecie mam tylko jedną świeczkę. Wszystko musi być czyściutkie i posegregowane. Z kupowaniem ciuchów też nie mam problemu. Jestem 23 letnią studentką i posiadam może 5 bluzek i dwie pary spodni - to wszystko. Denerwuje mnie zapchana szafa ciuchami których nie używam. Jak ktoś obcy wchodzi do mnie do pokoju to się zawsze pyta gdzie się wynoszę bo wygląda to tak jakbym pozbyła się już 90% rzeczy. Jak jechałam na praktykę terenową za granicę na tydzień ze studiów spakowałam się w małą walizkę "kabinową" na kółkach i jeszcze miałam miejsce na rzeczy koleżanek które im się nie zmieściły. Wszyscy się dziwili czemu tak mało rzeczy pobrałam a to było praktycznie większość rzeczy która posiadam :)

    ReplyDelete
  39. Też potrafię zmieścić cały swój dobytek w jednej walizce :) Myślałam że jestem zwykłą pedantką, ale z dnia na dzień u mnie mój minimalizm się "powiększał". Aż pewnego dnia stwierdziłam że chyba się muszę leczyć. Nie mogę kupić drugiego szamponu do włosów jeżeli nie skończyłam jednego bo 2 butelki szamponu pod prysznicem to już dla mnie tłok i mnie to drażni, do tego stopnia że nie mogę się skupić na innych czynnościach. Każdy kosmetyk muszę mieć po jednej sztuce, ładnie i równo ułożone w łazience. Na meblach nie może stać żaden bibelot. Na wielkim 2 metrowym parapecie mam tylko jedną świeczkę. Wszystko musi być czyściutkie i posegregowane. Z kupowaniem ciuchów też nie mam problemu. Jestem 23 letnią studentką i posiadam może 5 bluzek i dwie pary spodni - to wszystko. Denerwuje mnie zapchana szafa ciuchami których nie używam. Jak ktoś obcy wchodzi do mnie do pokoju to się zawsze pyta gdzie się wynoszę bo wygląda to tak jakbym pozbyła się już 90% rzeczy. Jak jechałam na praktykę terenową za granicę na tydzień ze studiów spakowałam się w małą walizkę "kabinową" na kółkach i jeszcze miałam miejsce na rzeczy koleżanek które im się nie zmieściły. Wszyscy się dziwili czemu tak mało rzeczy pobrałam a to było praktycznie większość rzeczy która posiadam :)

    ReplyDelete
  40. Chomikowanie to pozostałość po dawnych czasach gdy nie można było niczego dostać, kupić, zdobyć, czy załatwić i tak pewnie było w wielu domach za czasu PRL i wcześniej. W moim rodzinnym też. Wtedy się nosiło ciuchy po starszym rodzeństwie(były też jakieś solidniejsze, trwalsze), można było korzystać z podręczników (ja uczyłam się z tych samych podręczników co mój starszy o 6 lat brat). Pamiętam jednak z tamtych czasów, że strasznie mnie to w niektórych przypadkach denerwowało. Mama mówiła "zobaczysz moda lubi wracać i wtedy ci się przyda", "to się jeszcze da przerobić", "się skróci i będzie pasować" itd. Obiecałam sobie wtedy, że jak założę swoją rodzinę i będę miała swój dom, u mnie tak nie będzie.
    Rzeczywiście staram się nie zbierać rzeczy, szafę sprzątam regularnie co najmniej 2 razy w roku, innych pierdół też nie chomikuję. Nie robię też jakichś większych zapasów (z małymi wyjątkami np. jak znajdę odpowiednią odżywkę do włosów w super promocji to wówczas mały zapasik zakupię) tylko w uzasadnionych wypadkach. Konsumpcjonizm doprowadził do wielu tragedii, co widać najlepiej w USA, pewnie sama wiesz, gdzie wielu ludzi wszystko ma na kredyt. Do Pl ta "moda" też dotarła i to się robi coraz powszechniejsze. "Musze mieć nową plazmę", choć stary tv jeszcze działa. Po co? Do minimalizmu podchodzę w ten sposób, że nie staram się podążać za najnowszymi trendami i kupować coraz to nowsze modele telewizorów, laptopów, modnej aktualnie torebki czy butów. Kupuję jak coś już się zepsuje (i nie da się naprawić) lub zniszczy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. w moim domu było podobnie ale tak jak pisze, to częściowo pozostałości po czasach PRL, nasze pokolenie ma już wybór i dostęp do wszystkiego, trzeba się tylko kierować zdrowym rozsądkiem

      Delete
  41. Jestem za, zwłaszcza, że widzę ile osób kupuje nadmierne ilości jedzenia, kosmetyków i innych rzeczy, które z czasem wyrzucają, bo po prostu tego nie wykorzystują. Ale po co? Przecież od razu mogliby wyrzucić pieniądze do kosza. Wolę kupować z umiarem i naprawdę potrzebne rzeczy, co mnie cieszy, bo wiem, że nie dość że mi się przydadzą, to jeszcze nie wyrzucam pieniędzy w błoto :) Przykładowo wiele kobiet kupuje 50-tą parę butów, którą zapewne założy raz i o niej zapomni, a ja wychodzę z założenia, że nie kupuję nowych dopóki jednych nie znoszę, co pozwala mi zaoszczędzić, a wiadomo, jak rosnąca kwota na koncie cieszy :)

    ReplyDelete
  42. Minimalizm jest bardzo w porządku, ale nie bez przesady :). U mnie minimalizm występuje w kosmetykach, jak i w domu.

    ReplyDelete
  43. Heey ho!

    Agnieszko, na wstępie bardzo dziękuję za poruszenie tego tematu. Mój number one, od ost.kilku miesięcy:)

    http://www.prostyblog.com/
    http://drogaminimalisty.blogspot.com/
    Jak i wspomniany wcześniej Orest - myślę, ze już te trzy postacie, w tym KOBIETA! ;-)
    Powinny niejako przybliżyć nam jak wygląda minimalizm. Bardzo fajnie tutaj piszecie nt tego, przywołując nazwy tj.złoty środek, rozsądek, świadomość. Tylko znów dla każdego ma to zupełnie inny wymiar i znaczenie. Taki ortodoksyjny minimalista - nie potrzebuje rozrywek do życia, a raczej do PRZEżycia. Na wakacje może wyjechać...do własnego ogródka (o ile go ma), o tyle to dziwnie brzmi. Warto na pewno wiedzieć, że istnieje taka doktryna, która np przyświeca bardziej wartościom, aniżeli ilościom danych przedmiotów. Jak wczesniej wspominacie, każda rzecz to przybytek materialny, który zajmuje nam przestrzeń. I tutaj warto się zastanowić, czy aby na pewno potrzebujemy: robota kuchennego, blendera, wyciskarki, ręcznych robotów czy osprzętów, niż np wydać na jedną konkretną rzecz, ale jakościową? Ale czy to nazywamy mini?:)
    Teeeemat rzeka. Loreau bardzo czesto nakazuje, innym się to podoba, innym zaś nie. Ile osób, tyle sposobów na minimalizm.:)
    Miałam ostrą "fazę" z czyszczeniem garderoby, obecnie zmierzam do "capsule wardrobe"- i na tej podstawie dobieram resztę, ale bez skłonności przesadystycznych ;);) Mogłabym rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać...i jeszcze raz.. Zapraszam na fb, sama nie posiadam oficjalnego konta, ale specjalnie dla tejże grupki to konto założyłam. Nazywamy się minimalistami, i zastanawiamy się, czym/kim jesteśmy bądź to zjawisko jest.

    ReplyDelete
    Replies
    1. bardzo się cieszę ,że coraz więcej osób się wciąga w ten temat, minimalizm to nie tylko ograniczenie w np. zakupach ale to cała filozofia podejścia do życia, która zaczyna mi się coraz bardzie podobać

      Delete
  44. Dla mnie minimalizm to nieposiadanie rzeczy z których nigdy nie korzystam, nie potrzebuję i nie są ładne:) Lubię minimalizm, ale blogera którego polecasz minimalizm to dla mnie za dużo. :)

    ReplyDelete
  45. Jedna walizka to przesada, ale generalnie dobrze jest ograniczyć ilość przedmiotów w swoim otoczeniu. Ja na przykład urządzając nowe mieszkanie (bardzo małe zresztą) zdecydowałam się nie zagracać go meblami. W pokoju (ok. 20 m2) mamy tylko dużą szafę (zabudowana wnęka), łóżko, stół z krzesłami, szafkę nocną i komodę. Każdy kto do nas przyjdzie mówi zawsze dwie rzeczy: "jak u Was pusto" i "ale macie porządek". Przy czym dla mnie to drugie wynika z pierwszego. Im mniej rzeczy, tym łatwiej je ogarnąć.

    ReplyDelete
  46. Od dwóch lat staram się nie kupować zbędnych rzeczy, nie kupuje sobie niepotrzebnych kosmetyków, co do ubrań to co jakiś czas robię czystki w szafie i kupuję nowe tylko takie które potrzebuję, bez żadnych zbędnych wydatków. Od dwóch lat Ciebie oglądam i podoba mi się Twoja organizacja i od Ciebie nauczyłam się organizacji kosmetyków, a oglądając Perfekcyjną Panią domu zarówno brytyjską i polską edycję zaczęłam zauważać, że wokół mnie jest dużo niepotrzebnych rzeczy i należy to zminimalizować. Jednak myślę że chyba nie do tego stopnia co ten Pan czyli jednej walizki. :)

    ReplyDelete
  47. A ja miałam okazje poznać Oresta osobiście (na spotkaniu Meet PRO w Poznaniu) i uważam, że jest fantastyczną i bardzo kolorową postacią. Z drugiej jednak strony ma on dosyć specyficzne podejście do życia i raczej nie każdemu spodoba się taka filozofia.

    Tak trochę off topic jeśli ktoś chce posłuchać o minimalizmie i nie tylko u źródła, Orest prowadzi takie spotkania we Wrocławiu.

    ReplyDelete
  48. Ja od zawsze jestem fanką minimalizmu :)
    Pozdrawiam cieplutko z wiosennej Polski:)

    ReplyDelete
  49. moda, moda i jeszcze raz moda. kazdy rozsadny czlowiek wie ze nie warto zagracac sobie, mieszkania, domu, biurka, pokoju, etc. A to popadanie w skrajnosci w skrajnosc jest chore, lub zwykla moda.

    ReplyDelete
    Replies
    1. wszędzie wskazany jest zdrowy rozsądek, nikt nie każde popadać w skrajności, to co dla jednych jest skrajnością na innych może być normą

      Delete
    2. dla mnie Taki minimalizm, ze wszystko zmiesci sie temu goscowi do jednej walizki jest "nienormalne" moda. Slawny jest i na tym zarobi.

      Delete
  50. Minimalizm zrobił się ostatnio tak "modny", że chyba warto zainteresować się tym tematem. Czytałam ostatnio parę książek na ten temat. Nie ze wszystkim się zgadzam, niektóre rzeczy są dla mnie "za bardzo", ale przyznam, że jest coś w tej filozofii..

    ReplyDelete
  51. Ten minimalizm to przesada, według mnie trzeba we wszystkim zachować umiar i nie przeginać

    ReplyDelete
  52. Staram się być minimalistką. Porządek w domu, to porządek ducha. Niepotrzebne rzeczy źle wpływają na moją energię. Nie cierpię uczucia, kiedy muszę coś wyrzucić, bo się przeterminowało. Minimalizm to nie tylko rzeczy.

    ReplyDelete
  53. Aguś, czytam obecnie "Sztukę Prostoty" Dominique Loreau, kapitalna książka o upraszczaniu naszego codziennego życia, bardzo polecam! Buźki :*

    ReplyDelete
  54. minimalizmem zainteresowałam się dwa lata temu, kiedy przypadkowo trafiłam na prosty blog ajki. jest o tyle fajniejszy od panów pakujących się w jedną walizkę;), że pisany przez kobietę. przeczytałam wtedy "sztukę prostoty" i chociaż mnie ta ksiażka nie porwała, zainspirowała jednak do przemyśleń. problem nadmiaru rzeczy (jestem typowym chomikiem i zbieraczem pamiątek) rozwiązany miałam już przedtem dzięki przeprowadzce na inny kontynent (i z powrotem). staram się żyć prościej, kupować świadomiej. minimalizm warto poznać w naszym rozpasanym świecie - ale jak wszędzie i zawsze, pełno jest oszołomów, którzy zrobili sobie z tego nurtu narzędzie do zarabiania i gotowi są spakować się nie w jedna walizkę, a w pudełko od zapałek;), byle zaistnieć.
    na pewno warto przetrzebić garderobę, kosmetyki, gadżety... odetchnąć:)

    ReplyDelete
  55. Minimalizm - ale z głową.
    Wszystko z umiarem i rozsądkiem.
    Każdy ma inne potrzeby i poczucie estetyki więc jak dla mnie - nic na siłę - tylko dlatego, że minimalizm jest na topie i tyle się teraz o nim i mówi i czyta.
    Ja po książce Dominique Loreau ograniczyłam ilość rzeczy, oraz kosmetyków ( zaznaczę - zbędnych ! ) i jestem naprawdę bardzo zadowolona !
    Natomiast po lekturze Leo Babauty - nie mogłam np. ograniczyć ilości papieru wokół siebie ( specyfika pracy oraz przyzwyczajenie ) więc wyniosłam z książki tylko to co było dla mnie wartościowe :)

    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  56. Ja znam Oresta osobiscie i rzywiscie swietna postac i zdrowo patrzy na swiat. Jego blog swietnie uswiadamia, ze lepiej wydac pieniadze na podroz z 1 walizka niz targac 20kg nadbagazu nie majac zabawy przy tym. To swietny przyklad odpowkedzi "miecy byc" gdzie czlowiek wybiera byc (:

    ReplyDelete
  57. Ja znam Oresta osobiscie i postac bardzo kolorowa. Pokazuje jak tozstrzygnac miedzy "miec a byc" i chociaz juz ostatnio caraz rzadziej pojawia sie na blogu to warto sie zapoznac z starymi wpisami (;

    ReplyDelete
  58. Przyznam, że do tej pory minimalizm kojarzył mi się najbardziej ze sterylnymi mieszkaniami, którymi tak zachwyca się blogosfera. I takie posty i zachwyty omijam, bo do mnie to nie trafia. Owszem, ładne, pewnie i czyste bo łatwe w uporządkowaniu, ale nie dla mnie. Chomik to ja, mam pudełko lakierów do paznokci, a par skarpetek nie zliczę - ale dobrze mi z tym i nie widzę powodu, żebym musiała wyrzucać swoje rzeczy, książki czy skrawki kolorowych papierów, bo minimalizm i taka moda. Niestety, nie każdemu to pasuje. Ale jak ktoś woli żyć minimalistycznie to ja do niego nic nie mam, jego sprawa. Z tym, że teraz jest na to boom i coraz więcej ludzi się 'inspiruje' takimi ludźmi jak wspomniany przez Ciebie bloger.
    Mieszkam na stancji, więc moja przestrzeń życiowa jest ograniczona, ale jej zagospodarowanie jest chwalone przez moich znajomych. Pomimo małej klitki mam miejsce na wszystko, a przyznam się, że nawet zbieram puste butelki pet z zamiarem wykonania z nich później cuda. Czyli można. I mnie jest tak dobrze

    ReplyDelete

Proszę nie zostawiać komentarzy służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Komentarze z reklamą blogów i rozdań będą usuwane, więc proszę ich nie dodawać.

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...