6/27/12

Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku ...


" Pan kotek był chory
     i leżał w łóżeczku.
   I przyszedł kot doktor.
    Jak się masz, koteczku? "


Pan Muffiński był chory przez dwa dni.
Prawdopodobnie miał jakieś zatrucie.
Nie jadł, nie chciał się bawić, nawet nie czyścił swojego pięknego futerka.

Najedliśmy się strachu i już mieliśmy go zabierać do weterynarza ale dzisiaj rano, gdy otworzyłam drzwi od sypialni, powitał mnie swoim radosnym " wrrrr ". 
Były poranne przytulaski oraz zabawy w polowanie na gumkę do włosów.

Dla właściciela sierściuszka nie ma nic gorszego gdy widzi, że ten cierpi a on nie może mu pomóc.

Wracam do Muffińskiego, może załapię się na wieczorną porcję mruczenia przed snem.

Ciao
nissiax83

82 comments:

  1. Oj szkoda bidulka. Pamiętam jak mój kotek się męczył po tym jak został okropnie potraktowany przez auto. Na szczęście troskliwa opieka potrafi wiele zdziałać :))

    ReplyDelete
  2. Słodki kotek :) Ja też jestem kociarą u uwielbiam te cudne mruczące kule futra :) Zdrówka dla kici.

    ReplyDelete
  3. To jest chyba tak stresujące jak sytuacja, kiedy niemowlak choruje:> sam nie powie co go boli i nie wiadomo co robić :|

    ReplyDelete
  4. Cudowny kotek... ;)Ja sama nie mam kotka, ale kiedyś było to moim marzeniem. Dostałam pieska, który bardzo często choruje i dobrze wiem jak to jest patrzeć na męczącego zwierzaka i bezwładność z naszej strony bo nie można mu pomóc.

    ReplyDelete
  5. Biedny kotek :( ja też zawsze martwię się jak coś z moimi zwierzakami się dzieje, nie wiesz jak możesz pomóc, nie wiadomo co się dzieje... Dobrze, że już mu przeszło :)

    ReplyDelete
  6. Dobrze, że już wszystko z nim ok ;)

    ReplyDelete
  7. kocham koty!
    dobrze że Muffiński jest już zdrowy
    pozdrowienia dla koteczka ^^

    ReplyDelete
  8. mój szynszylek przez tydzień miał lekką biegunkę (ale to dla szynszyli poważne bo bardzo mało piją więc mógł się łatwo odwodnić) i nie chciał brać lekarstw, tak się martwiliśmy, parzyliśmy mu rumianek i na szczęście pomogło i mam nadzieję, że więcej się to nie powtórzy :) Zdrowia dla Muffinka!

    ReplyDelete
  9. biedny... ale dobrze że juz z nim lepiej :)

    ReplyDelete
  10. cudownie, że już zdrowy :) słodziak z niego, uwielbiam kotki ;)

    ReplyDelete
  11. Biedactwo... bardzo współczuję, choć zdjęcie wywołuje u mnie szelmowski uśmiech i skojarzenie z Panem Kotkiem, który mocno zaimprezował i właśnie jest w fazie osuwania się pod stół ;P
    Ja też mam dwa koty w rodzinnym domu - Mariankę i Miśka, nie wyobrażam sobie spania tam bez moich sierściuchów poprzytulanych do mnie, oraz bez walki o skrawek łóżka z nimi ;)

    ReplyDelete
  12. To dobrze że wszystko z nim ok, ja mam w domu 3 kotki i też się tak przejmujemy gdy któremuś coś dolega, nie wyobrażam sobie życia bez moich kotków <3:D

    ReplyDelete
  13. wiem coś o tym, chociaż mam psa :)

    ReplyDelete
  14. moja Milka miała 2 msc temu dokładnie to samo, dochodziło do tego, że w nocy spać nie mogłam bo pilnowałam jak się czuje i czy wszystko ok
    biedna wymęczyła się wówczas, była wycieńczona, wodę do pyszczka wlewałam jej strzykawką, bo sama nie miała siły... eh wiem co czułaś, znam to oj znam
    całe szczęście już wszystko okej

    ReplyDelete
  15. co prawda nie mam kota. ale psa. i też niedawno był chory :( nie chciał jeść i wymiotował przez tydzień podłączałam mu kroplówki i weterynarz dawał zastrzyki. na szczęście dostał odpowiednie leki i teraz jest zdrowy. a było już naprawdę ciężko.
    i zgadzam się że nie ma nic gorszego dla właściciela niż chory czworonożny członek rodziny

    ReplyDelete
  16. Biedny Muffin...Całe szcęście, że nic mu nie jest! Były byśmy bardzo smutne jakby coś mu sie stało :D

    ReplyDelete
  17. Wiem coś o tym mam dokładnie takiego samego milusinskiego w domu...myslalam ze rowniez zatrucie a skonczylo sie na zapaleniu krtani - i o dziwo ta osowialosc, spanie i okropne samopoczucie bylo wynikiem goraczki! a na drugi dzien kotem stracił głos i nie miauczy tylko szeptem popiskuje... biedaczek.. pozdrowienia dla Muffinka:)

    ReplyDelete
  18. Jestem mamuśką dwóch kocurów, i jeśli tylko coś się z którymś dzieje - panika. Więc wyprzytulaj swojego malucha :)

    ReplyDelete
  19. Pozdrowienia dla Muffińskiego:)
    Moja Tosia będzie miała niedługo pierwsze urodzinki:)

    ReplyDelete
  20. Biedaczek, pamiętam, jak moja kotka została otruta i jak długo cierpiała, a weterynarz nie mógł pomóc... Bardzo się cieszę, że Muffin miał tylko lekkie zatrucie i już wszystko jest w porządku.

    ReplyDelete
  21. Oj cos o tym wiem, szalalam ze smutku, gdy moja starsza kotka po szczepieniu dostala uraz lapki, jak mi bylo przykro na nia patrzec ;( Najwazniejsze ze Pan Muffinski wyzdrowial i juz sie dobrze czuje :)

    ReplyDelete
  22. To dobrze, że koteczek już zdrowy. My będziemy mieć swojego już w lipcu, nie mogę się doczekać :-)

    ReplyDelete
  23. mruczenie kota nigdy mi się nie znudzi :) Twój Muffinśki jest niemożliwy na tych zdjęciach, mimowolnie śmieję się do monitora, jak widzę jego pozy przed obiektywem :) Ach, żeby tylko mój mąż chciał się zgodzić na małą burą kotkę, w której się po prostu zakochałam....

    ReplyDelete
  24. Ojj a moja kochana kotka wyszła prawie 2 tygodnie temu na spacer i nie wróciła :( nigdy jej się to nie zdarzało. Zazdroszczę Ci tej porcji mruczenia przed snem...

    ReplyDelete
  25. Luna miała ostatnio operację, jak odbierałam ją od weterynarza po narkozie, to byłam bliska łez i głos mi się łamał, tak strasznie wyglądała. Nie ma nic gorszego niż cierpienie pupila.

    ReplyDelete
  26. Biedny Muffinek! Mam nadzieję, że już będzie OK :)

    ReplyDelete
  27. Zdrówka dużo dla Muffina!:)uwielbiam takie kotki czarnuszki:)

    ReplyDelete
  28. Ojej, biedny Muffin... Dobrze, że już jest OK :)

    ReplyDelete
  29. Ojjjj biedaczek dobrze ze juz mu lepiej :*

    ReplyDelete
  30. Cześć ! Trafiłam na Twojego bloga przez siostrę i muszę Ci powiedzieć ,że wydajesz się strasznie miłą osobą. Przeglądanie twoich postów i filmików to czysta przyjemność na którą chętnie poświęcam czas :) Pozdrawiam Betty

    ReplyDelete
  31. Biedny koteczek :( Ale na pewno już powoli mu przechodzi i wszystko będzie OK!! Prześliczny jest ten kociak i super go ochrzciłaś :D Miłego dnia! :)

    ReplyDelete
  32. :))) Dobrze, że już wyzdrowiał :)

    ReplyDelete
  33. Zdrówka dla Maffinka!! Wiem, jak to jest jak się widzi ciepriącego Przyjaciela, a człowiek nie jest w stanie nic zrobić, właśmie koło mnie leży mój pieso, który jak się okazało ma zerwanie więzadło w kolanie, niestety narazie może tylko leżeć, zabroniony ma nawet najmniejszy ruch.
    Pozdrowionka dla Ciebie Agniesiu!!

    ReplyDelete
  34. Muffin nie rob takich rzeczy, caly swiat patrzy ;-))

    ReplyDelete
  35. Oooh, biedny kociak. Ale cieszę się, że już wszystko dobrze. :)

    ReplyDelete
  36. oj to najgorsze uczucie jak kotek choruje, przypomniał mi się mój maluszek:(

    ReplyDelete
  37. można prosić o jakiś kontakt z Tobą np. e-mail? ;)

    ReplyDelete
  38. Każdy ma czasem gorsze dni ;) Dobrze, że już w porząsiu :)

    ReplyDelete
  39. Dobrze , że z Muffińskim już wszystko okej :)

    ReplyDelete
  40. noo to cale szczescie,ze juz jest ok!!

    ReplyDelete
  41. a najgorsze, ze nie moga powiedziec co ich boli.
    dobrze, ze wszystko jest z nim ok :)

    ReplyDelete
  42. super, że już się dobrze poczuł, najbardziej boli jak się widzi cierpienie takiej bezbronnej istotki. Dużo zdrowia i mruczenia Muffinku;*

    ReplyDelete
  43. Fakt...takie poczucie niemocy jest okropne :/ Do mnie ostatnio przyszedł kot sąsiadki i pół dnia spędził na sofie w salonie :D niestety nie chciał jeść (chyba "pasiony" jest jedzeniem z torebek).
    W każdym razie w trakcie tej wizyty przypomniałam sobie jak czasem bardziej wolę zwierzęta od ludzi ;)

    ReplyDelete
  44. Cieszę się, że już wszystko w porządku ;)

    ReplyDelete
  45. Mój Kotek Chester niestety umarł parę dni temu :( Biedak przeżył wypadek samochodowy. Miał amputowaną nogę, ale był całkiem sprawny. Miał też problemy z przyjmowaniem pokarmu i innymi podstawowymi czynnościami. Żył 9 lat.

    ReplyDelete
  46. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  47. Szkoda, że nie mogę mieć kota... niestety mój mąż jest uczulony... :(((

    Dużo zdrowie dla Muffinka!!! :)

    ReplyDelete
  48. Zgadzam się, że jeśli cierpi nasz czworonożny przyjaciel, to bardzo to przeżywamy. Te mam/miałam czarnego kota, tylko tyle, że nazywa się Rodzynek. Niestety w poniedziałek zaginął i od poniedziałku żyję z nadzieją ze niedługo wróci ;c

    ReplyDelete
  49. Jak dobrze, że Pan Muffin wrócił już do zdrowia i odzyskał siły:) Miałam podobną sytuację całkiem niedawno ze swoim urwisem; zmieniłam mu karmę mokrą i biedaczek przez dwa dni chorował. Wszystko wróciło do normy jak wróciłam do starego jedzenia;)
    Wygłaska Kicie ode mnie:) Pozdrowionka!

    ReplyDelete
  50. widok chorego pupila jest tym gorszy, jeśli nie wiemy jak mu pomóc:(

    ReplyDelete
  51. jaki słodziak... to prawda, właściciel sierściuszka zawsze się boi co sie dzieje, bo taki psiak czy kociac nie umie ani pokazać, ani powiedzieć, co go boli itd, często nie wiemy jak pomoc :( A Weterynarze też często "na oko" oceniają, dlatego warto znalezc naprawde lekarza z powolania :D

    ReplyDelete
  52. Nie ma nic piękniejszego niż mruczenie kota:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przygarnęłam kilka lat demu małego Dizelka, miał wtedy ok 6 m-cy, przez ok ROK warczał jak mały taktorek gdzies zawsze na 1 albo 2 rogu łóżka zawsze za nogami, albo miedzy nimi i zawsze na kołderce, to był niesamowity rok :) No ale jakoś potem wyciszał...nie wiem dlaczego tak sie stało...ale za to warkoczał ciut ciszej jak miział głowa o moja głowę kładąc mi sie między bordą a piersiami ;) od małego tak się mi wciskał hehe :)

      Delete
  53. Wiem, jak serce pęka kiedy się widzi cierpienie futrzastego przyjaciela :( 3 miesiące temu po długim leczeniu straciłam psiaka i jakby mi ktoś powiedział, że można tak rozpaczać po stracie zwierzęcia, chyba bym nie uwierzyła.

    Dobrze, że z Muffinem ok! To mój internetowy ulubieniec! :) Zresztą widać jak o niego dbasz i krzywda mu się przy Tobie na pewno nie stanie!

    ReplyDelete
  54. A może sierść mu zalega w żołądku? Podajecie mu specjalną karmę/pastę na odkłaczanie? Mój też tak zaczynał, bywały dni, że nie jadł itp., aż w końcu przestał w ogóle wcinać :( Okazało sie, ze w brzuszku ma jeden wielki kamień z sierści i trzeba było wyciągać już chirurgicznie :(

    ReplyDelete
  55. Ojjj biedak... Ja to przeżywałam przez kilka pierwszych miesięcy od kiedy wzięliśmy kotkę, ciągle była chora...

    ReplyDelete
  56. Na moich teściów kota działa tak zmiana karmy. Na szczęście już mu nic nie jest :) Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  57. Słodziak! I dobrze, że jest już zdrowy. :)

    ReplyDelete
  58. Mój Pan Kot wiele razy nam takiego stracha narobił, ogólnie on strasznie ciężko znosi upały... Najważniejsze, że Muffin wrócił już do zdrowia :)

    ReplyDelete
  59. Fajnie ze Muffin juz czuje sie ok,wiem z autopsji jak przezywa sie chorobe pupila,sama mam pieska:) Pozdrawiam:*

    ReplyDelete
  60. Jaki słodki :)
    ja też mam 2 kotki i są to przeurocze stworzenia! :D

    ReplyDelete
  61. eh wiem co czułaś, ja przez 5 miesięcy patrzyłam jak mój kotek cierpi i nie mogłam mu pomóc. Ale już jest dobrze, jeszcze tylko troszkę się meczymy z braniem leków.

    buziak w nosek dla Muffinka :*

    ReplyDelete
  62. Dobrze, że kotek wrócił do zdrowia! Jest boski! :)

    ReplyDelete
  63. Również mam kotka, więc wiem jak to jest kiedy się widzi cierpiącego pupila.

    ReplyDelete
  64. Jak przeczytałam "Mój muffinek..." zrobiłam się głodna ;)

    ReplyDelete
  65. chciałabym mieć kotka, alee to chyba nie dla mnie na tak małe mieszkanko ;p a Twój kocur jest śliczny ! ;)

    ReplyDelete
  66. Bidulek :( Dobrze, że już jest lepiej :)

    ReplyDelete
  67. Cześć ;) Dopiero co zaczynam, miło mi Cię będzie gościć u siebie na blogu. Zapraszam i dodaję do obserwowanych - pozdrawiam ! ;*

    ReplyDelete
  68. Mam nadzieję, że Muffinek ma się dobrze:)

    Nasz piesek przez ostatnie 2 miesiące chorował:( Martwiliśmy się o niego, codziennie jeździliśmy z nim do weterynarza na zastrzyki.. Były to ciężkie dla nas dni.. Ale piesek ma się już dobrze i mam nadzieję, że nie będzie nawrotu choroby.

    Nie wyobrażam sobie zycia bez moich futrzaków:) Bo oprócz psiaczka mam jeszcze kotka:)

    ReplyDelete
  69. Bidulek, wiem co to znaczy mieć chorego kota w domu- mój poprzedni kociak tak się rozchorował że ledwie go odratowaliśmy. Codziennie przez ponad 2 tygodnie jeździłam z nim na zastrzyki i na całe szczęście wyszedł z tego i wyrósł na pięknego kocurka :)

    ReplyDelete
  70. Jejku, jak dobrze, że już wyzdrowiał.

    ReplyDelete
  71. uffin jest cudowny!! :)
    Mój brat za ok 2 tyg adoptuje małego czarniaczka :) już się nie mogę doczekać jak znów poczuję zew natury zabaw z kociakiem :)

    ReplyDelete
  72. Biedny, dobrze, że już przeszło :) wiem jak to jest - mój piesio się tak zatruł trawą niedawno, że wymiotowała nawet wodą, a mnie jej tak było żal (bo to malutki piesek ze schroniska, po przejściach i do tego taka była biedna, słaba), że chciałam na siebie wziąć całą tę jej 'chorobę' byle tylko jej przeszło. W zasadzie trwało to jakieś 11 godzin, ale swoje się biudula nacierpiała.

    ReplyDelete
  73. Mam nadzieję, że już lepiej i prędko nie wróci! Słodziak ten twój muffin. Też mam całego czarnego i wielki szaleniec z niego:D Muffin też taki diabełek? Czy raczej lew kanapowy?:)

    ReplyDelete
  74. oo tak to straszne gdy nie możemy pomóc albo nie wiemy co się dzieje ale widać że nie jest ok:(( ja ostatnio się martwiłam moim małym COTem - Gizmem (też czarny) bo kulał na jedną łapkę, źle zeskoczył:((( a to urwis szalejący cały czas:) jednak po 2 dniach przestał kuleć i szaleje dalej hehhehe :))) pozdrowienia dla Pana Muffińskiego:))

    ReplyDelete
  75. oo tak to straszne gdy nie możemy pomóc albo nie wiemy co się dzieje ale widać że nie jest ok:(( ja ostatnio się martwiłam moim małym COTem - Gizmem (też czarny) bo kulał na jedną łapkę, źle zeskoczył:((( a to urwis szalejący cały czas:) jednak po 2 dniach przestał kuleć i szaleje dalej hehhehe :))) pozdrowienia dla Pana Muffińskiego:))

    ReplyDelete
  76. Mufinski jest sliczny. Podobny do mojego czarnego Ole. Zdrowka dla kotka

    ReplyDelete
  77. Witaj Agnieszko,
    Od 3 tygodni jestem szczęśliwą wlaścicielką małej kotki. Wzięlam ją ze schroniska, niestety już wtedy była bardzo chora. Po kilku dniach codziennych wizyt u weterynarza okazalo się, że jej stan tak bardzo się pogorszył, że nie wiadomo było czy to przeżyje. Naszczęscie powoli wychodzi z choroby, kazdego dnia przynosząc mi coraz to więcej radości. Piszę to wszystko aby jednoczeście Ci serdecznie podziękować. Twoje posty o Muffinie były jednym z wiekszych impulsów aby spelnić swoje marzenie o posiadaniu kota. Dziś wiem, że to była bardzo przemyślana i dojrzała decyzja. Kotka jest w dobrych rękach! Miłosci i opieki napewno jej nie zabraknia :) Jesli miałabyś ochotę zobaczyć jaki z niej słodziak, zapraszam na swojego "raczkującego" bloga : http://aniascollection.blogspot.com/
    Serdecznie pozdrawiam, dziekuje za fantastycznego bloga. Jesteś przesympatyczną osobą. Zycze wszystkiego najlepszego! Ania

    ReplyDelete

Proszę nie zostawiać komentarzy służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Komentarze z reklamą blogów i rozdań będą usuwane, więc proszę ich nie dodawać.

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...