Dzisiaj kolejna porcja odpowiedzi na Wasze pytania.
Jak było z pracą? Czy ktoś ją dla Ciebie wcześniej załatwił?
Nie chcę tutaj wnikać w sprawy związane z pozwoleniem o pracę, legalnym pobycie itp ponieważ już wiele razy o tym wspominałam.
Wszystkie prace jakie wykonywałam w NYC znalazłam sobie sama.
Przeglądałam ogłoszenia w internecie, wysyłałam CV i chodziłam na rozmowy.
Nie było łatwo i zanim znalazłam się tu gdzie jestem teraz musiałam przejść przez parę miejsc które bardzo dały mi się we znaki psychicznie i fizycznie.
Pracy w spa nie mozna załatwić przez znajomości.
Nie wystraczy przyjść z CV trzeba pokazać co się potrafi.
Często potencjalny pracodawca zaprasza nas na parę dni próbnych.
Sprawdza nasze umiejętności i dopiero wtedy podejmuje decyzję o zatrudnieniu.
Wiele moich znajomych pracuje bardzo ciężko w różnych branżach. Początki są zawsze bardzo trudne. Na porządku dziennym jest wychodzenie z domu wczesnym porankiem a wracanie późnym wieczorem.
Pracy w NYC nadal jest dużo i myślę, że każdy coś znajdzie.
Wszystko zależy od Waszych umiejętności oraz znajomości języka angielskiego.
Jakie jest Twoje ulubione miejsce w NYC?
Zdecydowanie Central Park.
Wieżowce nie robią na mnie wielkiego wrażenia choć lubię im się przyglądać.
Na Times Square dostaję szału gdy mam się przepychać przez tłumy turystów pozujących na środku ulicy czy chodnika a migające reklamy powodują u mnie ataki migreny.
Mam dość betonu więc Central Park taktuję jak małą ucieczkę przed chaosem życia w dużym mieście.
Czy zamierzasz kiedyś wrócić do Polski ?
Lubię NYC ale nie jestem w nim zakochana.
Nie jest to dla mnie miejsce gdzie chcę zostać do konca zycia.
Wiele moich kilentek mowi ze na pare lat zmienie zdanie i tylko to miasto bedzie sie dla mnie liczyc ale ja na razie nie jestem tego taka pewna.
Równie dobrze mogłabym mieszkać w Warszawie, Berlinie czy np Oslo.
Czy Amerykanie są deliaktnie mówiąc, mało rozgarnięci?
Aj te stereotypy.
Codziennie ma kontak z wieloma osobami i spotykam takie które są bardzo inteligentne i wykształcone oraz takie których przerasta codzienne, zwykłe życie.
Myślę, że tak jest w każdym kraju ale dużo zależy od wykształcenia.
Wiele osób w USA pochodzi z rodzin emigrantów którzy nie mieli funduszy na edukację swoich dzieci i niestety w dorosłym życiu widać te braki.
Czy Amerykanie są rzeczywiście otyli?
Muszę przyznać, że widzę tutaj znacznie więcej otyłych osób niż w Polsce.
W NYC można zaobserwować dwa,bardzo sprzeczne trendy w sposobie życia i dbania o siebie. Pierwszy to jedzenie byle czego i byle gdzie co często skutkuje właśnie otyłością.
Przerażający jest fakt, że w USA chorobliwie otyłe są już dzieci w szkole podstawowej. Często jest to niestety wynikiem zaniedbania ze strony rodziców.
W USA osoby otyłe często nie przejmują się swoją wagą.
Często widzę na ulicy otyłe kobiety w np mikro mini czy obcisłych leginsach.
Niestety wiele osób w bardzo młodym wieku cierpie na cukrzynę i choroby serca.
Drugi trend to bardzo duże zwracanie uwagi na dietę, wybieranie żywności eko , chodzenie na siłownię, na jogę itp. Większość moich klientek zaczyna dzień od porannego biegania w Central Parku a wieczorem idą np na pilates.
Tutaj dużo zależy od miejsca. Oczywiście najdroższe jest centrum i tutaj górnej granicy w cenie praktycznie nie ma. Im dalej od centrum tym ceny niższe i np w dzielnicy Queens czy Brooklyn możemy wynająć pokój za $ 300-500 miesięcznie, mieszkanie 2 pokojowe możemy dostać za ok $ 1.200.
Lunch kupimy w centrum z ok $10 a w pozostałych dzielnicach za ok $6.50 - 8.00.
Tutaj małe info o wydatkach nowojorczyków jakie ukazało się ostatnio w gazecie AM :
Jak Amerykanie traktują Polaków?
Muszę przyznać, że osobiście, nie spotkałam się jeszcze z negatywnym zdaniem na temat Polaków.
Jeśli chdzi o pracę fizyczną to Polacy są bardzo chętnie zatrudniani.
Amerykanie wiedzą , że mogą na nich polegać a praca zostanie wykonana szybko i sprawnie.
Tak jak wcześniej wspominałam, Polaków w NYC można spotkać w każdej branży i w każdym zawodzie.
Z przykrością muszę dodać, że przez nowojorczyków byłam zawsze traktowana bardzo dobrze a najwięcej przykrości spotkało mnie ze strony Polaków ...
Widzę, że życie za granicą budzi wiele emocji i pod moim ostatnim postem rozpętała się mała wojna w komentarzach. Bardzo Was proszę abyście uszanowali zdanie innych i nie obrażali się nawzajem.
W kolejnym poście o NYC napiszę Wam jaki widzę wady w mieszkania w NYC.
Ciao
nissiax83 ;)

Śliczne zdjęcia :) Nawet znalazłam odpowiedź na moje pytanie :)) Pozdrawiam:)
ReplyDeleteSuper post :] Jest bardzo pomocny :]
ReplyDeletePozdrawiam,
Szarooka
Podziwiam, że sama znalazłaś pracę w Nowym Jorku! :) To na pewno było trudne, ale jak widać da się i wystarczy chcieć ;).
ReplyDeleteJesteś mezatka ? Na facebooku nazywasz się Aga S. , a na szyi nosisz łańcuszek "aga D. "
ReplyDeleteależ Ty masz oko ;) ale to nie ma związku z tematyką bloga Agi więc nie musi o tym mówić
Deletezgadzam sie z Weronika, nie wpychajmy sie w zycie prywatne nissiax:) Pokazuje nam i mowi tyle ile uwaza za sluszne i stosowne. Zreszta jakie poszukiwania i sprawdzania :| ludzie, ciekawosc pierwszy stopien do piekla.
DeleteJa mieszkałam przez prawie 2 lata w Californii i tam znaleźć otyłą osobę graniczyło z cudem. W USA każdy stan to prawie jak inny kraj :)
ReplyDeleteCo do Polaków za granicą to masz rację. Ja akurat miałam szczęście, ale słyszałam już dużo opowieści...
Pozdrawiam
świetny post znów. dobrze,ze piszesz o tym jak jest za oceanem bo dostac sie tam nie jest tak latwo jak do paryza czy londynu,malo ktora Twoja czytelniczka moze pochwalic sie,ze tam byla :)
ReplyDeletepiekne zdjecia i swietny post, uwielbiam czytac o zyciu za granica...
ReplyDeleteCentral park wyglada na wszystkich zdjeciach filmach i opowiesciach tak fascynujaco ze marze o tym azby tam sie znalezc, usiasc na kocyku i popatrzec przed siebie... ;-)
trzeba byc bardzo odwaznym zeby zdecydowac sie na taki wyjazd i poradzic sobie. podziwiam Cie!
buziaki
Bardzo interesujący post :) Wygląda na to, że kawa w USA jest prawie dwa razy tansza! Zdjęcie pierwsze zachwyca! :)
ReplyDeletemuszę napisać, że z jednej strony bardzo Ci zazdroszczę mieszkania w NYC! strasznie podoba mi się ten kraj i mam nadzieję, że kiedyś będę mogła go odwiedzić!
ReplyDeleteale z drugiej strony, nie tęsknisz za rodziną i bliskimi? Jak często bywasz w Polsce?
Piękne zdjęcia. Może mi się kiedyś uda odwiedzić NYC :-) Pozdrawiam
ReplyDeleteJak przyjedziesz na urlop do Pl to jeśli będzie taka możliwość wsiadam w pociąg do Poznania
ReplyDeleteAle bym chciała,żeby już było lato... Piękne zdjęcia! :)) Każdy wyjazd ma dobre i złe strony-Twój na pewno ma więcej tych dobrych. Cudne miasto, fajna praca i jedna z najbliższych osób obok... Pozdr! :))
ReplyDeleteJak zwykle miła i rzetelna notka :) Nissiu, jesteś cudowna!!!!!
ReplyDeletePozrdowienia :)
Jesteś dla mnie motywacją :)) Podziwiam szalenie:)
ReplyDeletePierwsze zdjęcie jest wspaniałe! ;)
ReplyDeletesuper notka - mam ochote na duuuuzo wiecej!! :)))))))))
ReplyDeleteJakie to dziwne - Ty wyjechałaś, bo byłaś zmuszona sytuacją (tak zrozumiałam po ostatniej notce;)) natomiast ja wiele bym oddała żeby właśnie tam pojechać:) Jest jednak jedna osoba, która mnie tu zatrzymuje, a że nie wyobrażam sobie życia bez niego, to na razie nigdzie się nei wybieram;) Życzę Ci wszystkiego najlepszego i pozdrawiam!
ReplyDeletekurcze, każdego dnia z niecierpliwością czekam aż dodasz kolejną część odpowiedzi, wchodzę dziś, uśmiech na mej twarzy, bo jest to na co czekałam, na dodatek pierwsze pytanie: praca, czyli coś co mnie interesuje, już się cieszę, że napiszesz jak udało ci się zdobyć pozwolenie i czy ciężko z tym było, bo to nie takie hop siup, jak wyglądały twoje początki, a tu tylko: wiele razy o tym wspominałam. dlatego mam pytanie. wspominałaś, ale ogólnie jak to wygląda, czy wspominałaś o twojej przeprawie przez to wszystko? bo na pierwsze znam odpowiedź. interesuje mnie to drugie, zwłaszcza, że wspominasz "wszystkie prace" czyli było ich kilka, a o ile mi wiadomo, to każdy pracodawcą musiał bawić się z wizą dla ciebie, nie woleli zatrudnić rezydenta? w internecie krążą opowieści, jak to pracodawcy zza oceanu nie są chętni sponsorować wiz, a tu proszę, ty nie miałaś z tym problemów ;)
ReplyDeletePrzepiękne zdjęcia...
ReplyDeleteZdjęcia które zamieszczasz są zachwycające! Jak pocztówki :)
ReplyDeleteU Polsce też coraz więcej dzieciaków waży więcej niż powinno. Smutne to troche.
ReplyDeleteZdjęcia są rewelacyjne! Niestety prawdą jest to co moja poprzedniczka napisała... W Polsce jest coraz więcej dzieci z dużą nadwagą :/
ReplyDeletePiękne zdjęcia a post miło się czytało :)
ReplyDeletePiersze zdjęcie jest absolutnie cudowne! Jeśli chodzi o podejscie do Polaków na emigracji odniosłam bardzo podobne wrażenie w UK. Często to właśnie od rodaków spotykają nas przykrości...niestety...
ReplyDeleteNie mogę się napatrzeć na dwa pierwsze zdjęcia :) Kurcze, może by tak wyjechać za kilka lat.. ;)
ReplyDeletejak czytam wszystkie Twoje posty, a tym bardziej o NY, to coraz bardziej zazdroszczę i tak bardzo chciałabym tam być :)
ReplyDeletemieszkam w UK i niestety stwierdzam, że właśnie najwięcej przykrości spotkało mnie ze strony Polaków :(
ReplyDeleteach nyc, nyc - moje marzenie. przez twoje notki jeszcze bardziej inspirujące wydaje mi się to miasto! zapraszam do siebie :)
ReplyDeletezdjecia repiekne! i bardzo ciekawa notka dzieki :*
ReplyDeleteUwielbiam czytać bloga i oglądać Twoje filmiki, a przede wszystkim te które mówią o NYC:)
ReplyDeleteWiele razy byłam w tym mieście i za każdym następnym razem chęć wyjazdu tam jest co raz silniejsza:) To miasto ma coś w sobie czego nie da się opisać słowami..., choć zawsze wolałam jeździć tam na wakacje niż mieszkać...po prostu uwielbiam tam wracać!
a tak poza tym, chciałabym Bardzo Serdecznie Tobie pogratulować udziału w rankingu najlepszych vlogerów. Jest to dowodem na to, że Twoje filmiki mają sens i nie robisz tego na darmo:) Pozdrawiam Asia:)
super blog pomocne posty i w ogole :) sama zamierzam mieszkaćw USA narazie jako au pair a potem sie zobaczy .. ale z pewnoscia bede odwiedzac twojego bloga bo jest ciekawy i pomocny /....
ReplyDeletepozdrawiam :)
Dzieki za bloga, odkryłam go 2,5 roku temu po moim powrocie z NYC i od tej pory jestam Twoją stałą czytelniczką. Szczególnie lubię oglądać Twoje relacje z miasta, chętnie sobie wspominam swoje w nim wizyty.Proszę o jeszcze. Pozdrawiam
ReplyDeleteŚwietny post. Fajnie, że można u Ciebie poczytać nie tylko o kosmetykach, ale i o życiu. W dodatku o takim jakie większość z nas nie zna. NYC i w ogóle Ameryka to dla Polaków często spełnienie marzeń, ziemia obiecana. Takimi wpisami obalasz pewne mity i stereotypy, a zarazem udowadniasz, że sukces i szczęście nie zależy od szerokości geograficznej, ale od tego kim jesteśmy i co potrafimy. NYC na pewno jest fascynujący. Gdybym miała okazję z chęcią zobaczyłabym to miasto, ale Polska to jednak moje miejsce na ziemi i mimo fascynacji podróżami i chęcią brania z życia pełnymi garściami nie odważyłabym się na taką zmianę ;) Tym bardziej podziwiam Ciebie :)
ReplyDeleteW ktorej dzielnicy konkretnie mieszkasz? Powiem Ci szczerze, ze zatkalo mnie jak przeczytalam o wynajmie dwupokojowego mieszkania za $1200... Wlasnie jestem na etapie szuania czegos wiekszego (obecnie mieszkam w "studio") i nie znalazlam nawet 1 bedroom w "normalnej" czesci Brooklynu czy Astorii, ktore kosztowaloby mniej niz $1600 / miesiac... nawet w dzielnicach typu Bed Sty gdzie sama balabym sie isc nawet na spacer, ceny mieszkan jednopokojowych zaczynaja sie od $1300... Czyzbym zle szukala? Przegladam ogloszenia na Craigslist i NYTimes... Masz jakies lepsze zrodla?
ReplyDeletePozdrawiam cieplo, U.
Świetny post! Uwielbiam jak piszesz o życiu w NYC można dużo się z tego dowiedzieć.Podziwiam Cię, ze sama sobie znlazłaś pracę w tak wielkim mieście,a jednak można-jak tkoś chce to potrafi;)
ReplyDeleteStraaasznie, ale to straaasznie Ci zazdroszczę bycia tam. Nie wiem dlaczego, ale ja mam pewien specyficzny(a może właśnie nie) sposób widzenia USA. KOCHAM TEN KRAJ, uważam, że tam można zrobić więcej przy mniejszych wysiłkach. Byłam tam ponad miesiąc i z chęcią bym wróciła na zawsze. z Drugiej strony jestem bardzo przywiązana do rodziny, przyjaciół, a polska wieś to dla mnie coś cudownego i niezastąpionego.
ReplyDeleteświetny post!
Buziaki!
Podoba mi się, że piszesz o tym, jak życie w Stanach wygląda naprawdę i nie tworzysz bajek rodem z filmów Sex w Wielkim Mieście. To ważne, bo myślę, że wiele nastolatek czyta Twoje wpisy.
ReplyDeleteMam głupie pytanie :) Czy "Nowy Dziennik" jest rzeczywiście tak bardzo popularny wśród Polaków w NY? Słyszałam, że próbują podbić lokalną telewizję i zastanawiam się, jak to wygląda z perspektywy mieszkanki tego miasta:) Czytasz tę gazetę? Dużo Twoich znajomych ją przegląda? Czy tylko mają dobry PR w polskiej branży wydawniczej, a tak naprawdę, żaden Polak w mieście nie słyszał o tej gazecie?
Pozdrawiam :)
Jak ja cie uwielbiam czytac! I szczegolnie posty o NYC. Jestem jakos zachwycona tym miastem i USA ogolnie. Sama urodzilam sie i zyje w niemczech wiec aspekty finansowe mniej mnie motywuja. Ale sam sposob zycia amerykanow fascynuje mnie od zawsze :) mam nadzieje przeczytac jeszcze wiecej takich postow.
ReplyDeletePozdrawiam serdecznie
Edyta
Mam zamiar po maturze wyjechac jakos AU PAIR :)) Buziaki Aguś ;)
ReplyDeleteSama jakiś czas temu mieszkałam w Grecji, nie chodziło o aspekty finansowe tylko klimat który tam jest. I niestety muszę podobnie przyznać do Ciebie Aguś.. że jeżeli jakaś przykrość to najczęściej z winy " naszych miłych " rodaków. Post bardzo ciekawy. Pozdrawiam, i czekam na dalszą część.
ReplyDelete... co do życia w NYC, wszędzie jest dobrze ważne by robić to co się lubi i mieć przy sobie osobę która wspiera, jest oparciem, rodzinę itp. Gdy to wszystko jest to nawet na biegunie bedzie dobrze :)
DeleteMieszkalam prawie 3 lata w NYC. Myslalam ze lubie to miejsce, ale nie jestem w nim zakochana (tak jak Ty). Przeprowadzilam sie do LA i tu dopiero odkrylam ze nie moge zyc bez NYC :( Ciekawe jest to, ze kazdy mi to mowil. Docenisz to miasto jak sie wyprowadzisz i ze kazdy tu kiedys wraca. I to jest prawda. Nawet ze Ridgewood i szczurami z lini G tesknie ;p
ReplyDeleteJedno słowo: WOW! :) ja kocham NY
ReplyDelete...
ReplyDeleteoj przepraszam za wielokropek, mi się palec omsknął. Chciałam Cię jeszcze zapytać ile razy ciągali Cię po urzędach, zanim dostałaś pozwolenie na pracę. Wiem, że pozwolenie na naukę wyższą załatwia się nieco inaczej, ale interesuje mnie ile to mniej więcej czasu trwało, no i nerwów
ReplyDeleteslicznie wygladasz na tym kocyku, chcialoby sie przyusiasc obok :)
ReplyDelete