O życie w NYC pytań było mnóstwo, dzisiaj odpowiedź na część z nich, kolejna porcja za parę dni.
Pytanie które dostaje prawie codziennie to:
Jak sie znalazłaś w NYC?
I tutaj dla części z Was może to być zaskoczenie ale nigdy nie marzyłam o mieszkaniu w tym miescie. Baaa, nawet nigdy mnie jakoś szczególnie nie ciągnęło aby je zobaczyć.
Chciałam je poznać turstycznie tak samo jak chciałam np Berlin czy Paryż ale nic więcej.
Zanim zamieszkałam w NYC byłam tam parę razy na wakacjach.
Moja decyzja o przeprowadzce zapadała bardzo szybko i była podyktowana sprawami osobistymi.
Wiele z Was, myśli że do NYC ludzie wyjeżdżają głównie aby sie wzbogacić.
Prze te parę lat mieszkania w tym miescie mogę Wam napisać , że większość powodów jest zupełnie inna min: ucieczka przed mężem alkoholikiem który znęcał się nad całą rodziną, znalezienie drugiej połówki, chęć rozwoju zawodowego, edukacja – studia, szukanie tolerancji np dla odmienności religijnej czy seksualnej itp.
Czy łatwo jest dostać wizę?
Swoją wizę dostałam za pierwszym razem ale muszę przyznać, że bardzo mi na niej nie zależało. Chciałam pojechać odwiedzić brata, pozwiedzać itp ale miałam też plan B na wyjazd wakacyjny w europie.
Wiza turstyczna nie pozwala na legalną pracę.
Macie 6 mcy na zalegalizowanie swojego pobytu lub przedłużenie wizy.
Wiele osob zostaje tutaj nielegalnie i żyje, pracuje itp
Jednak jest wiele minusów takiego pobytu.
Są też osoby które dostają się do USA przez zieloną granicę, taką mają presję aby być w USA. Dla mnie to nie jest odwaga a głupota ale każdy ma prawo żyć jak chce i nigdy nie wiemy co kieruje daną osobą.
Czy ktoś z Twojej rodziny mieszka w NYC i mógł Ci pomóc na początku?
Tak, mój brat mieszka od paru lat w NYC, więc o mieszkanie nie musiałam się matrwić.
Na jakim poziomie był Twój angielski gdy przyjechałaś?
Część z Was wie że biegle władam językiem niemieckim ale mój nagielski był na poziomie postawowym.
Nie wiązałam swojej przyszłości z USA, w szkole miałam niemiecki i francuski a angielskiego uczyłam się ok rok przed wyjazdem.
Poszłam na prywatny kurs w celu rozwoju osobistego, nie wiedziałam jeszcze że niedługo znajdę się za oceanem.
Wielu moich nauczycieli twierdziło, że mam dar do nauki języków obcych bo „łapię“ je ze słuchu.
Gdy przyjechałam do USA rozumiałam ok 70-80% tego co się do mnie mówi.
Musiałam jednak pracować nad swoją wymową.
Zapisałam się na prywatne zajęcia.
Moja pierwsza praca była w centrum miasta, w amerykańskim spa i zostałam rzucona na głęboką wodę. Usłyszałam : „ mów jak potrafisz ale mówić musisz“.
Stres był ogromny ale Amerykanie są bardzo tolerancyjni.
Słyszałam od nich wiele pochwał i dostawałam wiele rad . Bardzo mnie motywowali.
Co jest śmieszne, nigdy nikt złośliwie nie zwrócił mi uwagi, że wymawiam jakieś słowo źle natomiast na YT wystarczy źle przeczytać nazwę kremu i już jest afera na 3 strony komentarzy ;)
Obecnie mój angielski pozwala mi na swobodną konwersację z kilentkami na każdy temat. Bez problemu samodzielnie załatwiam sprawy w urzędach, bankach czy u lekarza.
Cały czas jednak się uczę bo chcę aby mój język nie tylko pozwalał mi się dogadać ale też był na wysokim poziomie słownictwa.
Czy do USA może wyjechać każdy nawet jeśli nie ma tam rodziny?
Czy można zrobić tam karierę i spełniać swoje marzenia?
Tak !
Spotkałam się tutaj z historiami które nadają się na film. W większości z happy endem ale czasami gdy ich słuchałam była pełna podziwu dla odwagi danej osoby.
Jeśli ktoś naprawdę jest zainteresowany życiem w USA polecam stronę ambasady a nie oglądanie filmów, ponieważ American Dream nie jest taki kolorowy jak się wszystkim wydaje.
Czy Ameryka jest naprawdę lepsza od Polski?
To pytanie często mnie denerwuje.
Wiem, że wiele osób nigdy nie było w USA i swój obraz o tym kraju buduje na podstawie tego co zobaczą w TV.
Czasami mam jednak wrażenie, że niektórzy naoglądali się za dużo Sex and the city czy Gossip Girl.
Często słyszę „ Ameryka jest dla byka“ i to prawda.
Owszem, jest tutaj ławiej o pracę i godne życie ale nic nie leży na ulicy.
Nikt na Was nie czeka z otwartymi ramionami i o swoje trzeba walczyć.
Konkurencja jest duża ale wszystko zależy od Was.
Polska zawsze będzie moją Ojczyzną i nie dam na nią powiedzieć złego słowa.
Nie wyjechałam z PL za chlebem, miałam dobrą pracę, dobre życie i nie mogłam narzekać.
Miałam okazje pracować przez pewien czas z Polakami w NYC i strasznie robiło mi się przykro gdy słyszałam jak wpowiadali się o naszym kraju.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
W Polsce też można wspaniale żyć.
Życie w USA nie jest lepsze, jest inne ale wszystko ma swoją cenę.
Czy bez obawy poruszasz się po mieście?
Czy widziałaś na ulicy jakieś morderstwa, ataki czy wojny gangów?
Taaaa, to kolejen pytanie oparte na oglądaniu TV.
W NYC czuję się zdecydowanie bardziej bezpieczna niż np w Poznaniu nocą.
Oczywiście, są miejsca gdzie po zmroku lepiej się nie pokazywać ale moja okolica zamieszkania oraz pracy jest bardzo spokojna i bezpieczna.
NYC jest na mojej liście miast do odwiedzenia.
ReplyDeleteMoja mama mieszkała w Cleveland- na szczęście już jest z nami!! :D
Zgadzam się z Tobą odnośnie wszystkiego co napisałaś odnośnie życia tutaj - to nie bajka, tylko niezła przepychanka, trzeba mieć dużo samozaparcia i mocny tyłek. Jednak ciężką pracą i wytrwałością można sporo osiągnąć :)
ReplyDeleteBuziam Cię mocno i czekam na ciąg dalszy pytań :D
Zawsze jak znajomi z PL pytaja jak wspaniale jest w NYC odpowiadam " przyjedz sam i zobacz".
DeleteUrbanek my musimy sie umówić na kawkę, myślę że dużo będziemy miały wspólnego ;)
Ech, chyba przychylniej patrzę na taki wyjazd, może kiedyś do Was dołączę na starość. ;P
DeleteBardzo podoba mi sie wasze podejscie, tu wcale nie jest tak kolorowo I dosc czesto dostaje sie po dupie. I troche meczace jest wysluchiwac jak nam tu jest dobrze bo w rzeczywistosci to jest ciezko czasami
DeleteDzięki Nissia za tą serię, okropnie ciekawi mnie Ameryka i chciałabym kiedyś ją odwiedzić.. a może nawet zostać ;) pozdrawiam!
ReplyDeleteAliss jak lubisz oglądać filmiki o Ameryce to polecam Ci kanał
Deletehttp://www.youtube.com/user/shogun1978
Fajny post. Ja bardzo chciałabym spróbować sił za oceanem, ale kto wie co życie przyniesie;)
ReplyDeleteCzekam na kolejną porcję pytań i odpowiedzi!
NY od wielku lat jest moim miastem marzeń do zwiedzenia, w wakację sie tam wybieram i juz sie nie moge doczekac zderzenia rzeczywistości z american dream, obecnie mieszkam w UK ale o PL tez nie dam powiedziec zlego slowa bo DOM MA SIE TYLKO JEDEN!!! pozdrawiam kolejną kręconowłosą, jestes cudowna i niesamowicie piękna, buziaki dla mufina
ReplyDeleteW PL można żyć wygodnie ale to jak wszędzie, jednak nasz kraj jest źle rządzony, ja jako obywatel Polski czuję się okradana i wykorzystywana do całej politycznej rozgrywki :/
ReplyDeletezazdroszczę Ci tego że tam mieszkasz, mam wrażenie że NY to centrum całego świata ;)
Bardzo ciekawie odpowiadasz na pytania! Najbardziej podoba mi się Twoje podejście (o ile to może mi się podobać albo nie, bo to w końcu Twoja sprawa :D) do "lepszego" życia w Ameryce. Zawsze dziwili mnie ludzie, którzy uważali, że jak zamieszkają w USA, to życie stanie dla nich otworem i będzie o wiele lepiej niż w Polsce... Prawda jest taka, że gdzie by się człowiek nie przeprowadził, to i tak musi się wszystkiego dorobić. Nie ma nic za darmo.
ReplyDeleteBardzo ciekawe odpowiedzi, jednak ja chyba nie wyjechałabym do innego państwa na stałe, na pewno nie sama :) Ale na pewno kiedyś odwiedzę Nowy Jork :))
ReplyDeleteBardzo ciekawy post, uwielbiam czytac od blogerek o zyciu za granica.
ReplyDeleteBardzo chcialabym kiedys odwiedzic NY. ogolnie lubie duze miasta i chetnie do takiego giganta bym sie przeprowadzila, ale do plany na jakas bardzo odlegla przyszlosc, musze skonczyc moje wymarzone studia a potem pomysle co dalej.
Lubie Polske, nie wypowiadam sie o niej w zlym swietle ale wiem ze naszym problemem jest nastawienie spoleczenstwa. bylam w wakacje w UK w pracy i tam slyszalam wiele razy jak postrzegani sa Polacy a sami sobie jestesmy winni ze tak jest.
Kiedys bylam pewna ze zostane w kraju po studiach chocby niewiadomo co. Teraz nie jestem 100% przekonana ze tak bedzie, kazdy musi znalezc miejsce na swiecie w ktorym bedzie sie dobrze czul i tyle :)
Caluje
M
Bardzo ciekawie, lubię takie notki w Twoim wykonaniu.
ReplyDeleteŁał, otworzyłaś mi oczy, a myślałam , że tam jest tak "różowo" jak się już tam jest. Super to napisałaś.
ReplyDeleteW dzisiejszych czasach to chyba każdym miejscu na tym świecie żeby coś osiągnąć trzeba mieć wiele samozaparcia i być pracowitym. Chyba że ma się szczęście i w Lotto wygra :)
ReplyDeleteChciałabym kiedyś zwiedzić Nowy Jork.
Także mieszkam od kilku lat w Nowym Jorku,tak jak Ty nigdy nie marzyłam ani nie spodziewałam się tego, że będę tu mieszkać, a jednak :) życie jest pełne zmian i niespodzianek. Bardzo fajny post, zupełnie zgadzam sie z tym co napisałaś, życie może byc tu fajne i ciekawe ale nie jest łatwo, i nic nie leży na ulicy,często trzeba dostać po tyłku aby się o tym przekonać, jednak wytrwałością samozaparciem,ciężką pracą można wiele osiągnąc i realizowac swoje cele. Podoba mi sie Twój sposób spojrzenia na miasto oraz Polskę. Rzeczywiście wypowiedzi wielu rodaków mieszkających w Stanach na temat naszego kraju,często są rażące. Pozdrowienia z Queensu :)
ReplyDeleteWyglada na to ze wszystkie jestesmy jednomyslne!! Rowniez moj roczny pobyt w NYC nie byl szczytem moich marzen, a wykorzystaniem szansy, ktora akurat mi sie nadazyla, podobnie jak studia w Anglii i moje obecne zycie w Los Angeles
DeleteMysle, ze desperacka chec osiagniecia jednego celu/marzenia, moze przeszkodzic wielu ludziom w wykorzystaniu innych mozliwosci, a nasze elastyczne podejscie pozwala rozwazyc znacznie wiecej opcji i wybrac te najnaj! x
Pozdrawiam,
Dorotka z http://moznajetylkoprzezyc.blogspot.com/
Hej. Ponieważ będę w NYC w lipcu może zrobiłabyś posta o miejscach godnych zobaczenia. Pozdrawiam.
ReplyDeleteJeżeli nigdy nie pojadę do NYC to będę nie spełniona w życiu .to jest mój nr 1 na liście rzeczy do spełnienia..będzie to bardzo ciężkie ale muszę zrobić wszystko żeby tam wyjechać .. muszę dużo kasy uzbierać a to będzie trudne ,mam 18 lat jeszcze szkoła przede mną ..trochę sobie na to poczekam..:(( Kurde ja to mam zawsze pod górkę ;/
Deletetak, z podejściem cierpiętnicy co ma pod górkę na pewno wiele osiągniesz :P
DeletePodziwiam! Masz w sobie wiele dojrzałości i rozsądku:) miałaś odwagę wyjechać do Niemiec, później do USA. Pomysł wyjazdu za granicę chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu ale właśnie nie wiem czy starczy mi tyle odwagi, żeby zacząć wszystko od początku w obcym miejscu, tak naprawdę od zera. Nie jestem jakąś frustratką, która narzeka jak jej w życiu źle- wręcz przeciwnie, mam niezłą pracę, fajne życie ale kusi mnie spróbowanie czegoś nowego i przekonanie, że zawsze może być lepiej. Jednak jest ryzyko, że jak coś pójdzie nie tak to będę sobie pluła w brodę- tego obawiam się najbardziej!
ReplyDeleteWitam,
ReplyDeletepozwoliłam sobie wyróżnić u siebie Twojego bloga i tym samym zaprosić do zabawy :) Link poniżej :)
http://swiat-oczami-kobiety.blogspot.com/2012/02/wyroznienie.html
Pozdrawiam
tak w sumie dalej nie wiem jak sie znalazlas w NYC. duzo pisalas ale nie ta te pytanie. w sumie odpowiedz taka ze przez sprawy osobiste. to wszytsko. ale nadal nie rozumie dlaczego wyjechalas jak ci bylo dobrze w polsce ;) ale ok widocznie te spraway osobiste nie chcesz opowiedziec. pozdrawiam :)
ReplyDeleteHej, śledzę bloga już jakiś czas. Jestem mężczyzną, więc nie ze względu na kosmetyki, a Twój sukces i opis życia w USA.
ReplyDeleteBardzo się ucieszyłem na posty z pytaniami, ale niektóre odpowiedzi mnie nie satysfakcjonują, więc postanowiłem napisać pierwszy komentarz:)
Jak było z Twoją wizą? Bo rozumiem,że pierwsza była turystyczna, a jak przemieniła się w pracowniczą? Znalazłaś sponsora? Wiem,że firmy raczej nie bawią się w sytuacje typu, mam turystyczną, ale gdy mnie zatrudnicie to złożę wniosek. Bo jeszcze to całe udowadnianie, że nie znaleźli amerykańskiego pracownika itp.
Czym zajmuje się Twój chłopak, pracuje w branży IT? (wnioskuję to po jego książkach). Poznaliście się w NYC?
Jesteś w tej chwili w Stanach z bratem, rodzice i Wy nie tęsknicie za sobą?
Na koniec chciałem jak pewnie niejedna osoba napisać,że bardzo Cię podziwiam, prowadzisz bardzo ciekawy styl życia, ciągle się rozwijasz, bardzo to cenię w ludziach.
I pamiętaj nie możesz się na nas złościć, że niektóre pytania ocierają się o rzeczy życia prywatnego, ale w końcu sama nas troszkę do niego wpuściłaś.
Serdecznie pozdrawiam,
Bart
www.bart-m.blogspot.com
O co ci chodzi z tym sukcesem? Nissiax83 żyje normalnie. A pytanie o sponsora jest chyba nie na miejscu.
DeleteCo do sukcesu, to jeżeli utożsamiasz sukces z milionami dolarów to faktycznie takiego nie osiągnęła. Dla mnie wyjazd do obcego kraju, świetne odnalezienie się w nowej rzeczywistości, dobra praca(która jest jednocześnie pasją), ciekawe życie polegające na ciągłym poszerzaniu swojej wiedzy, swego rodzaju program kosmetyczny przyciągający tysiące widzów to właśnie sukces. Ale niestety każdy mierzy go swoją miarką.
DeleteCo do sponsora, polecam zapoznać się z kategoriami wiz i warunkami ich przyznawania. Widać Tobie pewne słowa kojarzą się jednoznacznie. Nie wnikam jakie są Twoje doświadczenia życiowe.
Przepraszam, nie chcę Cię urazić, ale naprawdę ubolewam nad osobami takimi jak Ty, które z łatwością piszą jakąś głupotę zamiast się 10x zastanowić. Strasznie mnie to irytuje!
>I pamiętaj nie możesz się na nas złościć, że niektóre pytania ocierają się o rzeczy życia prywatnego, ale w końcu sama nas troszkę do niego wpuściłaś<
Deletemasz racje Bart, dlatego czasami troche irytuja mnie ludzie mowiac > ale to moja prywatna sprawa< oki ale robiac bloga otwieraja sie ze swoja prywatnoscia a pozniej mowia >stop<
Bart, moim zdaniem jednak nadużywasz słowa sukces. Co do reszty - nie zamierzam wdawać się w dyskusję i odpowiadać na Twoje obrażające mnie komentarze.
DeleteJa nie widzę w wypowiedzi Barta niczego nadużywającego. Moim zdaniem ma w pełni rację i rozumiem co miał na myśli.
DeleteJa sama żadnego pytania nie zadałam, ale teraz na jedno wpadłam i ciekawa jestem odpowiedzi.
Nissia, czy miałaś problem z wynajęciem mieszkania?? Chodzi mi o to czy musiałaś przejść przez "kontrolę i testy" wspólnoty mieszkaniowej czy coś w tym rodzaju. Niedawno widziałam jeden program i właśnie w ten sposób pokazali jak wygląda wynajmowanie mieszkania w NY. Jeżeli naprawdę tak jest to współczuję, domyślam jakie jest to krępujące przechodzić przez kontrolę całej wspólnoty i przedstawiać im szczegóły z życiorysu jakich się domagają.
Jesli chodzi o wypowiedz barta, to nie widze w niej nic kontrowersyjnego...sukces i sponsor to szerokie i pozytywne pojecia.
DeleteW tym rzecz :)
DeleteJak czytam Twoje komentarze to z wszystkim się zgadzam. Co prawda moje życie w USA, jak do tej pory, było prawdziwą bajką - praca znalazła mnie a nie ja ją, miałam bardzo dobre doświadczenia z Amerykanami (ta wszechobecna tolerancja, podziw dla osoby dobrze znającej język, ogromny szacunek dla ciężkiej pracy itd), ale jak słyszę pytania osób, które naoglądały się filmów o Stanach... 'A nie boisz się jak tam każdy może ze spluwą biegać?' Filmy to są filmy, filmy robi się dla rozrywki, nie dla wiernego oddania życia w danym mieście/kraju. To jak pytanie czy wojna naprawdę była taka zabawna jak w filmie 'Jak rozpętałem II wojnę światową'.
ReplyDeletepodziwiam, ze mozesz mieszkac w nyc. miasto jest fajne....zupelnie inny swiat, warto zobaczyc...ale jednak ten halas, tlum ludzi no i nie oszukujmy sie brud (lol) mnie troche stresowal. Chetnie jeszcze raz pojade bo ciezko jest wszystko jednym razem zobaczyc ale mieszkac bym nie mogla. pozdrawiam :)
ReplyDeleteDziwią mnie niektóre zadawane Ci pytania, ale tak jak wspomniałaś ludziska się chyba za dużo filmów naoglądają i ot są efekty niestety... Mieszkam w Polsce, ale miałam okazje być najdalej w Belgii, krótko ale zawsze coś:) I zgadzam się z tobą w zupełności często sami Polacy bardzo źle wyrażają się o Polsce, co mnie bardzo smuci, bo mimo że nie jest to kraj idealny, ale ma w sobie coś specyficznego za co się go kocha i jednocześnie nienawidzi:) Nie powiem sama kilka lat temu marzyłam o wyjeździe i o krok od tego byłam, ale jednak zostałam i nie żałuje ( no może czasami:) ). A to co opisujesz to właśnie tak wyobrażam sobie inne kraje, nie krainy miodem i mlekiem płynące. Bo nigdzie nic za darmo nie ma. O wszystko trzeba się starać i pokazywać że na czymś nam zależy. Na szacunek i uznanie trzeba sobie zapracować wszędzie czy to Polska, USA czy Wielka Brytania, no może z tą różnicą że w każdym z tych krajów jest inna mentalność i inne sposoby rządzenia, ot cała sprawa.
ReplyDeleteAle cóż nigdy nie wiadomo gdzie nas rozsieje po świecie, ale zawsze lepiej oczekiwać mniej niż więcej, niż potem się gorzko rozczarować. Bardzo podobają mi się twoje odpowiedzi, są pełne zdrowego rozsądku i trzeźwego postrzegania rzeczywistości:)
Ps. Patrząc na Twoje zdjęcia przypomniało mi się jak zaczęłam Ciebie oglądać z jakieś 2 lata temu na YT, to pierwsze moje wrażenie to było takie: znowu jakaś gówniara nagrywa siebie z nudów. Mimo że nigdy nie staram się oceniać ludzi za nim nie poznam ich zdania , po prostu taka pierwsza myśl mi przyszła... Wyglądałaś na góra 17 - 18latkę. (Teraz też nie wyglądasz na ten wiek, który masz) I jest mi do tej pory okrutnie wstyd za takie myśli :) A co lepsze to ja dla ciebie jestem szczylem :):)Mam nadzieje, że nie obrazisz się za ten komentarz :) Dla mnie jesteś mega sympatyczną dziewczyną z wiedzą jak szafa... trzydźwiowa :)
Pozdrowienia dla Ciebie i dla Twojego kocura:)):*
Ja byłam w Stanach tylko raz przez miesiąc ale szczerze mówiąc, gdybym mogła to nie wróciłabym do Polski. Wszędzie spotykamy się z problemami, jasne, ale urzekło mnie to, że tam jest zupełnie inaczej niż w Polsce. Inne jest wszystko: powietrze, krajobrazy, przyroda, ludzie, miasta, atmosfera, jedzenie - ta inność właśnie woła do mnie, żeby ją poznać :) Planuję za 3 lata wyprowadzić się na stałe bo żyje mi się tu niewygodnie.
ReplyDeleteFajnie ci w tych jasnych włoskach!
ReplyDeleteJesli chodzi o Stany, to gdyby nie bylo tak daleko do domu to już bym tam napewno byla, ale juz 2 godziny samolotem do dla mnie za duzo, a co dopiero 8.... :(
Miło się czytało
ReplyDeletedzięki za ten post ;)))
ReplyDeletepozdrawiam ;* <3
czekamy na nastepny post :)
ReplyDeleteBardzo ciekawy post.
ReplyDeleteJeśli chodzi o jeżyk, miałam badzo podobne odczucia we Francji. Mówienie po francusku, nawet na poziomie "Kali mieć krowa" spotykało się zazwyczaj z życzliwością, chęcią pomocy i cierpliwością, co bardzp motywowało do używania języka.
Niestety wielu Polaków jest takimi multilingwistami, poprawiają każdego na YT, że źle wymawiają daną nazwę czy dane słowo w obcym języku a sami po polsku mówią "Kali jeść Kali pić". Jak to powiedziałaby Baśka -"Żenua".
DeleteSuper post ;)
Hej! ja pragnę zwiedzić Stany szczególnie empire state building musi być niesamowite. Więc jakbyś mogła z chęcią przeczytam o tym co i gdzie należy zwiedzić, gdzie można tanio zjeść a także jakiś tani hotel. Jestem ciekawa też czy poznałaś jakąś sławną osobę? Widziałaś kiedykolwiek jak kręcą film czy serial?
ReplyDeletefajnie się czytało:)
ReplyDeletei super zdjęcia;)))
Muszę powiedzieć, że odwaliłaś kawał dobrej roboty, będę miała gdzie ludzi odsyłać. Dziękuję.
ReplyDeletePowiem tak, ja nie przepadam za spowiedziami, a ludzie tego oczekują... fakt, że w Nowym Jorku nie mieszkam, ale w innym mieście z filmów i przerabiam to samo... "Tam to musi być super", aż mi się niedobrze robi... jak pracujesz wszędzie jest super. A to, że życie nas miota tu, czy tu nie ma żadnego znaczenia...
Pozdrawiam i dzięki jeszcze raz...
Bardzo zdziwiła mnie większość pytań i komentarzy... Myślałam, że Ameryka była ziemią obiecaną polskich chłopów w XIX wieku i Polaków w latach 80-tych. Sądziłam, że te czasy dawno minęły i że USA kojarzy się raczej z tandetą i polonią, która "wygląda przez window", od czasu do czasu spotyka się na jakims polskim festynie żeby pobiegać w podhalańskich strojach ludowych i wysyła do Polski paczki ze starymi swetrami bo myśli, że od lat 80-tych nic się u nas nie zmieniło.
DeletePS. Znika mi okienko do wpisania komentarza kiedy się zaloguję :( dlatego musiałam zamiescic tą wiadomosc jako odpowiedz do ostatniego komentarza.
Jeśli taki masz obraz Polaków w USA to zdecydowanie czas na zmiany poglądów. Polacy w USA żyją normalnie jak Amerykanie, pracują w tych samych firmach i an tych samych stanowiskach. Oczywiście mowa tutaj o ludziach z odpowiednim wszykształceniem a nie tych którzy przyjechali tylko po to aby jak najwięcej zarobić i zrobić to byle gdzie.
Delete"Oczywiście mowa tutaj o ludziach z odpowiednim wszykształceniem a nie tych którzy przyjechali tylko po to aby jak najwięcej zarobić i zrobić to byle gdzie"
DeleteA mi sie wydaje,ze wyksztalcenie nie ma nic wspolnego z checia zarobienia duzych pieniedzy.
Mimo,ze nie przyjechalam do USA,z zamiarem zebrania kokosow i raczej w ogole nie patrzylam na to zarobkowo (przyjechalam ze wzgledu na dziadka) to teraz,gdzie jestem na ostatnim roku,mam ochote sobie zarobic,dobrze zarobic-to normalne przeciez :)
Myślę, że nie zrozumiałaś do końca to co miałam na myśli. Chodzi mi tutaj o ludzi którzy przylatują do USA w celu szalonego zarobku. Może Ty się z takimi osobami nie spotkałaś ale w NYC można zobaczyć Polaków którzy mieszkaja po 5 osób w jednym pokoju, jedzą zupki w proszku przywiezione z PL, łapią się KAŻDEJ pracy i odkładają wszystko na życie w PL ale robią w to sposób bardzo skrajny.
DeleteWiadomo, że każdy chce zarobić na swoje życie ale inaczej jest jak mieszkasz na stałę w USA i z tym krajem wiazesz swoja przyszłość a inaczej jak przeliczasz każsego $ i zarabiasz na życie w PL.
Calkiem mozliwe,ze z Twojej wypowiedzi wyczytalam cos innego.. Nie spotkalam sie z czyms takim,bo w miejscu,w ktorym mieszkam nie ma tej "polskosci" i trudno wpasc na Polakow,tym bardziej,zyjacych w sposob taki jaki opisalas.
DeleteZawsze myslalam,ze ludzie juz tu nie przyjezdzaja,aby sie dorobic i uciec do Polski-te czasy juz dawno sie skonczyly,hmm zaskoczona jestem.
Na dzien dziesiejszy spotkalam kilku Polakow,ale tych z mercedesami ;)
Nissia, nie napisałam, że tak widzę Polaków w USA (bo tak nie jest) - napisałam, że sądziłam, że taki jest obraz Ameryki w Polsce bo nieraz czytałam artykuł czy oglądałam program gdzie tak to było przedstawiane, zdawało mi się, że USA stało się już w Polsce Passé ;) dlatego zdziwiły mnie komentarze. Z 2 str zdziwiły mnie też dlatego, że ludzie mają faktycznie jakiś dziwny obraz USA w głowie, jako kraju płynącego mlekiem i miodem a wiadomo przecież, że tak naprawdę nigdzie nic niie przychodzi "ot tak", bez wysiłku.
DeleteThis comment has been removed by the author.
DeleteJesli de facto bylabys dama na ktora sie kreujesz poprzes swoj blog nie obrazalabys i nie ocenialabys zycia i postepowania innych ludzi.
DeleteJedni przywoza ze soba zupki w proszku a inni zabieraja z Polski przyslowiowa polska zolc.
Zycze Ci wiecej optymizmu i zmiany pogladow na ludzi i na otaczajacy Cie swiat...
Ps.Zupek w proszku nie jadam ale jak bylem studentem to bardzo chetnie i w duzych ilosciach i wcale nie sa takie zle :))a tak na serio, nie liczy sie co sie je i gdzie sie to je tylko w jakim towarzystwie ...
pozdrawiam i przesylam pozytywna energie bo chyba Ci jej potrzeba
Widze ze kolega bardzo nerwowy . Prosze mnie nie lapac za slowa. Absolutnie nic nie mam do zupek w proszku, wrecz przeciwnie, byl okres gdy je uwielbialam. Nic nie rownalo sie z Amino pomidorowa podczas przerywy w pracy ;)
Deletefajne odpowiedzi:) uwielbiam zdjęcia nyc tak wiec czekam na więcej:))
ReplyDeleteZawsze się zastanawiam o co chodzi ludziom, którzy zadają pytania w stylu: gdzie jest lepiej, tu czy tam. Biorąc pod uwagę tylko sprawy zawodowe wszędzie może się udać -wszystko to składowa chęci, wiedzy, determinacji i ciężkiej pracy, niezależnie czy jesteś w PL czy USA. Nigdzie nic nie leży na ulicy.
ReplyDeleteLudzie naprawdę mają wypaczone pojęcie nt. USA przez firmy, albo wszędzie widzą przygłupawych gliniarzy albo dom z willą.
ReplyDeleteswietnie sie czytalo....:)
ReplyDeletea ja tęsknię za NY bo nie mam odwagi rzucić Polski na stałe... A wiza leży i czeka. Turystycznie byłam już X razy i kocham to miasto jak i całą Amerykę Północną.
ReplyDeleteu mnie tez wiza przelezala a co niektorzy chcieli by ja z pocalowaniem reki ;)
Deleteczasami jak czytam komentarze to az mi sie chce smiac ;) co niektorzy mysla,ze NY wogole USA to ziemia obiecana ;) co niektorzy maja >american dream< i marza.
ReplyDeleteJa zawsze mowie pojedz zobaczysz jak jest super.
owszem urlop, wakacje, pozwiedzac itp. gdziekowliek sie mieszka, pracuje zyje sie podobnie ale ludzie mysla,ze usa to juz bajka.
Mieszkalam w Columbus 3 lata, zwiedzialam USA, brat wrocil do pl z rodzina po 9 latach! prace mieli w usa biurowa, wrocili i tez mozna zyc dobrze, miec dobre zarobki i nawet nie tesknia do powrotu tam wiec nie wiem czy jest sie tak podniecac ;)....american dream
a tak wogole to blog bardzo fajny i kanal na yt rowniez :)
DeleteW Stanach za poród bez ubezpieczenia zapłacic trzeba około 30 tyś dolarów. Ciągle spłacamy:):)
ReplyDeleteWszystko zalezy od ubezpieczenia :)
DeleteCiekawe odpowiedzi:)Podoba mi sie Twoje podejscie do zycia:)I bardzo dobrze ze cenisz prywatnosc:)
ReplyDeleteKtos wspomnial o ubezpieczeniu.Wg mnie sytuacja z ubezpieczeniem jest jednym z minusow zycia w USA.I jest to bardzo wielki minus poniewaz obecnie o prace z dobrym ubezpieczeniem jest bardzo trudno.
Pozdrawiam z CO:)
No kochana masz bardzo dobrze poukładane w głowie! Podoba mi się Twoje podejście do życia!
ReplyDeletePozdrawiam Cie serdecznie!
Ja byłam trochę w UK i też nie spotkałam się ze złośliwościami jeśli chodzi o język a też biegle nim nie władam, ludzie okazali się bardzo pomocni i wyrozumiali i nie rozumiem jak można krytykować Cię np. za źle wymówioną nazwę kremu, może taki ktoś mądry niech się zamieni i pójdzie za Ciebie do urzędu coś załatwić.
ReplyDeleteNo i dziwi mnie też, że ludzi ciągle myślą, że za granicą pieniądze leżą na ulicy. Czy to Polska czy UK czy USA trzeba się wysilić, aby coś osiągnąć.
Bardzo mi zaimponowałaś tym, że mimo, że żyjesz w NY to z szacunkiem wypowiadasz się o Polsce. Też mnie zawsze denerwuje jak ludzie biadolą i narzekają, że Polska jest taka i owaka zamiast wziąć się za swoje życie i bez oglądania się na innych zająć się swoim życiem.
Agnieszko już nie raz o tym pisałam, ale całym sercem życzę Ci wszystkiego co najlepsze za oceanem. Powodzenia we wszystkim :-)
Ojejciu jak ja Ciebie chetnie czytam....jestes taka sympatyczna! :) W maju bede 12 dni w nyc i nie moge sie doczekac dalszych postow na ten temat.
ReplyDeletePozdrawiam
Dita
Byłam 4 lata temu w tym uroczym mieśćie:D pokochałam Nowy Jork od samego początku i tak jest do tej pory:D bardzo lubie ogladać zdjęcia z tamtej wspaniałej pordóży:) mam rodzine w NY także nie miałam mniejszych problemów. To jest fakt że na ulicach NY czuje się bezpieczniej niż na jakiejkolwiek ulicy w moim mieście:D
ReplyDeleteNigdy nie zapomne jak wysłalam zdjęcia z Times Square mojej siostrze a tam tłum ludzi a ona ze zdziwieniem sie pytała " Czy rzeczywiście tam o 23h jest aż tylu ludzi" hehe
Nie wiem czy uda mi sie byc tam kolejny raz ale chociaż wspaniałe wspomnienia mam:D
Świetnie to opisałaś ...
ReplyDeletebardzo fajne czyta sie twojego bloga ;) umiesz zaciekawić i piszesz z sensem ;)
ReplyDeleteNissiax83, też mieszkam w NYC. W 100% się zgadzam z twoimi opiniami. Sam lepiej bym tego nie ujął. :) Coraz częściej zaczynam klikać na twojego bloga i za każdym razem piszesz coś ciekawego :) Powodzenia i do usłyszenia :)
ReplyDeleterozumiem o czym mówisz. Większość ludzi uważa, że jak wyjechałeś z Polski do innego kraju to tylko w celu zarabiania wielkich pieniędzy. Ja na ten czas nie wyobrażam sobie wyjechania na stałe za granice. : )
ReplyDeleteHej, Nissia. Zaczynam działalność kosmetyczną na blogu. Gdybyś chciała wpaść i zobaczyć co słychać u polskiej studentki to serdecznie zapraszam. www.mrucznie.blogspot.com
ReplyDeletePiszę, bo byłaś jedną z pierwszych youtubowiczek jakie przyszło mi oglądać. =)
Buziaki!
jestem za PL :) mimo wszystko :)
ReplyDeleteNissiu i reszta komentujących z USA. Ja w takim razie stanę trochę w obronie tych, którzy chcieliby w przyszłości wyjechać z Polski na stałe. Zacznę może od jednego bardzo trafnego stwierdzenia. "Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma". Jako, że nigdy nie byłam w USA, ani nie mieszkałam poza granicami Polski więcej niż miesiąc nie będę mówić nic na temat życia w innych krajach. Żyję jednak i mogę zaobserwować (jak też pewnie reszta głównie młodych osób) pewne niepokojące zmiany w naszym kraju. Myślę, że chęć wyjazdu za granicę i rozpoczęcie nowego życia z daleka od naszej Ojczyzny wiąże się nie tylko z zakrzywionym (pozbawionym wad) wyobrażeniem o Stanach, zachodniej Europie czy chociaż Skandynawii, ale coraz częściej wręcz odwrotnie - ludzie zdają sobie sprawę, jaka jest sytuacja u nas na rynku pracy. W naszym kraju odsetek ludzi z wyższym wykształceniem jest prawie największy w Europie. Praktycznie każdy chce iść i idzie na studia. Ktoś powie, że jest to oczywiście powód do dumy. Dla mnie jednak oznacza to, że ludzie z magistrem często muszą pracować w Biedronce czy w McDonaldzie, bo po rozesłaniu setek CV nie mogą znaleźć lepszej pracy (mimo, że większość z nich miała nieco większe ambicje). Aby zdobyć dobrą pracę nie wystarczą chęci i pracowitość. Trzeba znać najlepiej parę języków, mieć niesamowite kwalifikacje i doświadczenie (teraz rodzi się pytanie, skąd świeżo upieczony student ma zdobyć doświadczenie). Wiadomo, że każdy chciałby zarabiać przynajmniej na tyle by bez obaw móc założyć rodzinę, spłacać mieszkanie i żyć na w miarę przyzwoitym poziomie. Konfrontacja z rzeczywistością jest jednak przykra. Polska nie otwiera nam drogi na nowe możliwości czy osiąganie marzeń, coraz bardziej za to zaczyna ograniczać ludzi.
ReplyDeleteZgadzam się z Tobą w 100 procentach. Tak jakbym czytała swoje własne słowa. Wielu moich znajomych po studiach pracuje w call center, na budowie, jako kierowcy tirów... Ja sama po zdobyciu dyplomu technika już rok poszukuję pracy. Coraz częściej myślę o zapisaniu sie na przyspieszony kurs angielskiego lub innego języka i wyjechaniu z tego kraju jak najszybciej. Chcę studiować, ale nie mam pojęcia jaki kierunek może okazać się strzałem w dziesiątkę za kilka lat na rynku pracy. Myslałam, że medyczne kierunki, ale się zawiodłam- pracy nie ma...
Deleteszkoda ze usuwasz moje komentarze :(
ReplyDeleteWszystkie komentarze sa na miejscu ;)
Deleteto chyba miałam jakiegoś błęda :P
Deletea ja mam pytanie trochę z innej beczki, nie orientuję się jak to do końca jest z amerykańskimi studiami, ale może Ty mi potrafisz powiedzieć czy po studiach w USA jest jak po polskim licencjacie czy magistrze? mam nadzieję,że zrozumiesz o co mi chodzi^^
ReplyDeleteDobrze, że zrealizowałaś swoje plany. Zdecydowałaś się na wielką zmianę w swoim życiu. Takie zmiany też od czasu do czasu są potrzebne. Realizujesz się w zawodzie, który kochasz i jest Twoją pasją. To się ceni. Gratuluję. Ja chyba bym nie wytrzymała tej wiecznej tęsknoty za krajem, dlatego podziwiam.
ReplyDeletePozdrawiam i zapraszam do siebie ;)
http://ekstrawagancka.blogspot.com
Czy mogłabyś napisać lub zrobić filmik o tym w jaki sposób podnosisz poziom swojego j. angielskiego ? ( oczywiście poza tym , że jestem zmuszona rozmawiać w tym języku ) Chodzi mi tu bardziej o to z jakich dodatkowych materiałów korzystasz lub też korzystałaś gdy przyjechalaś do Ameryki. Pozdrawiam sedecznie
ReplyDeleteW jakim programie zrobiłaś to pierwsze zdjęcie w poście Pytania i odpowiedzi cz.I - życie prywatne
ReplyDeletekucze a myślałam że wyjechałaś tam zupełnie sama a nie bez pomocy brata
ReplyDeleteWitaj,
ReplyDeleteza 4 miesiące przeprowadzam się razem z Mężem do USA. Raczej na stałe. Ciekawe, czy moje odczucia będą podobne :( Póki co, bardzo się boję!! Gdybym mogła, zostałabym w PL, bo dobrze mi tu... :D
Pozdrawiam,
M.
Ja od niedawna przenioslam sie na Florydy. To prawda co piszesz, ze zycie w Ameryce nie wyglada tak jak na filmach.
ReplyDeleteCo do bezpieczenstwa ja osobiscie sie troche obawiam, posiadanie broni jest tu legalne i praktycznie codzien jest wiadomosc o strzelaninie w okolicy :|
Pozdrawiam i bede tu zagladac :)